KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Steven Tang – Disconnect To Connect

Wspaniały przykład żywotności chicagowskiej i detroitowej tradycji w nowej elektronice.

Ten amerykański producent chińskiego pochodzenia wychował się w Chicago. To wyjaśnia jego fascynację klasycznymi odmianami muzyki tanecznej z Wietrznego Miasta. Nic więc dziwnego, że już na swej pierwszej winylowej płycie z 1998 roku złożył hołd słynnej metropolii – tytułując ją „Windy City”. W ciągu następnych piętnastu lat Steven Tang dał się poznać jako jeden z najciekawszych twórców stylowego house’u i techno. Dowodem na to były jego kolejne wydawnictwa – publikowane głównie przez chicagowską tłocznię Emphasis.

Chociaż od tamtej pory skośnooki producent specjalizował się w krótkich płytach, o nagraniu debiutanckiego album zaczął już myśleć pod koniec 1999 roku. Wtedy powstały szkice trzech kompozycji, które nie mieszcząc się w formule tanecznego przeboju, nie pasowały do formatu EP-ki. Życie potoczyło się jednak własnym torem – i do planów nagrania pełnej płyty Tang powrócił dopiero w 2011 roku, tworząc dwa kolejne nagrania z myślą o tym wydawnictwie.

Akurat kiedy materiał nabrał rumieńców, producent przeczytał w Internecie dwa wywiady z Juliusem Steinhoffem i Justem Von Ahlefeldem, prowadzącymi wytwórnię Smallvilee, w których wyrażali się oni pochlebnie na temat jego muzyki. Nic więc dziwnego, że podczas swej wizyty w Hamburgu, odwiedził niemieckich kolegów i zaproponował im wydanie przygotowanego zestawu. Na efekty nie trzeba było długo czekać – dlatego dostajemy właśnie nakładem Smallville debiutancki album zatytułowany przekornie „Disconnect To Connect”.


Tang rozwija swą muzykę bez pospiechu – otwierający płytę „Interstice” rozpoczyna się od spokojnego wprowadzenia o ambientowym tonie, które dopiero po kilku minutach uzupełniają oldskulowe breaki oplecione nastrojową elektroniką. Tytułowe nagranie ma bardziej dynamiczny charakter – to pastelowy deep house, w którym jest miejsce zarówno na matowe pociągnięcia klawiszy, jak i strzeliste tło nadające całości przestrzennego brzmienia.

„Some Solace” uderza bardziej surową energią – a to dzięki acidowym loopom i twardszym bitom. W podobnej konwencji utrzymany jest „Heat Burst”. Tym razem Tang stosuje jednak wyjątkowo oszczędne dźwięki – nanizując kwaśne akordy Rolanda 303 na szorstki podkład rytmiczny. Kontrapunktem dla tych hard house’wych killerów są dwie spokojne kompozycje. „Eternal” również pulsuje szeleszczącymi breakami, na które osiadają soniczne tony rozmytych klawiszy. „It`s Perceived As Sound” to hołd artysty dla muzyki jazzowej – spleciony z basowo-perkusyjnych sampli zanurzonych w odmętach onirycznych syntezatorów.

Finał albumu należy do detroitowego techno – w najlepszym tego słowa znaczeniu. „Sunspot” uwodzi nocnym rozmarzeniem, uzyskanym dzięki pomysłowemu stonowaniu acidowych loopów i skorodowanego tła. „Potential Light” przywołuje skojarzenia z klasycznymi produkcjami Derricka Maya – wprowadzając na płytę niemal metafizyczny pierwiastek, jaki zawierał niegdyś chociażby pamiętny utwór „Icon” z repertuaru Rhythim Is Rhythim. Do tych dwóch nagrań idealnie pasuje kompozycja umieszczona na finał – „Brink Of Dawn”. Tym razem cichnie automat perkusyjny i do głosu dochodzą syntetyczne smyczki – wygrywając w poruszający sposób swój hymn dla budzącego się do życia dnia.

„Disconnect To Connect” to wspaniały przykład żywotności chicagowskiej i detroitowej tradycji. Dobrze, że są młodzi artyści, którzy próbują zrewolucjonizować współczesną elektronikę. Ale jeszcze lepiej, że są też młodzi artyści, którzy z takim pietyzmem pielęgnują najcenniejsze tradycje tego gatunku. Dzięki temu ciągle mamy możliwość obcowania ze szlachetnym pięknem, jakie zawarte zostało niegdyś w tych dźwiękach.

Smallville 2013

www.smallville-records.com

www.facebook.com/pages/SMALLVILLE-RECORDS

www.facebook.com/pages/Obsolete-Music-Technology

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.