KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



William Basinski & Richard Chartier – Aurora Liminalis

Duet muzycznych rzeźbiarzy światła i dźwięku.

Od pierwszej wspólnej płyty Williama Basinskiego i Richarda Chartiera – „Untitled 1-3” minęło już prawie dziesięć lat. Początkowo album ukazał się w japońskiej wytwórni Spekk, gdzie cały nakład sprzedał się w ciągu dwóch miesięcy, po czym w 2008 roku płyta doczekała się wznowienia w oficynie LINE.

Podobne losy spotkały najnowszy krążek „Aurora Liminalis”. Pierwsza edycja została wypuszczona w nakładzie 500 kopii, która wyczerpała się momentalnie. To tylko dobrze świadczy o popularności ich muzyki.

Nie tak dawno na łamach Nowej Muzyki pytałem Williama Basinskiego o płytę „Aurora Liminalis”. Powiedział: Zaczęliśmy współpracować nad tym nagraniem kilka lat temu, kiedy Richard przyjechał do Kalifornii. Podchodziliśmy do tej kompozycji wiele razy, aż w końcu zostawiliśmy ją w spokoju na dłuższy czas. W zeszłym roku Richard zaproponował mi, aby wydać powstały materiał na płycie. Wysłuchałem ponownie nagranie, stwierdziłem, że jest w porządku i zdecydowaliśmy się wydać ten krążek w tym roku.

Płytę wypełniła jedna długa kompozycja, charakteryzująca się jeszcze większym minimalizmem, porównując ją z debiutanckim materiałem „Untitled 1-3”. Jak przystało na prawdziwych rzeźbiarzy w dźwięku, ich dzieło przebiega w bardzo wolnym tempie, nabiera przeróżnych kształtów, form i odcieni. Muzyka z „Aurora Liminalis” jest niezwykle plastyczna, jak sami autorzy podkreślają, chcieli, aby stała się: fonetycznym odpowiednikiem falistych smug światła.

Basinski i Chartier starają się zmierzyć ze światłem, czyli fenomenem zjawiska w przyrodzie i nadać mu formę. Ten abstrakcyjny pomysł staje się determinantem ich twórczości. Oprócz tego, podchodzą do swojego nagrania jak naukowcy, dokumentaliści, usilnie dążący do zamknięcia choćby jednego promyka w dźwięku. „Aurora Liminalis” to nie tyle gra ze światłem, ale wchodzenie na poziom modalności sensorycznej, pobudzając u słuchacza uśpioną wyobraźnię. Zdecydowanie dobrze sprawdzająca się na słuchawkach płyta, została opatrzona też świetną okładką autorstwa Jamesa Elaine’a, znanego z intensywnej współpracy z Basinskim.

Jeden z recenzentów napisał: (…) Choć nigdy nie widziałem uosobienia zorzy polarnej, odniosłem wrażenie, że „Aurora Liminalis” jest „fonetycznym odpowiednikiem” tego zjawiska. Ja mam podobne odczucia, związane bardziej z fenomenem światła i mistrzowskiego uchwycenia go w muzyce duetu. „Aurora Liminalis” to znaczący album tego roku i obok solowej płyty Basinskiego – „Nocturnes”, z pewnością oba wydawnictwa znajdą swoje miejsce w historii muzyki ambient.

18.02.2013 LINE

Strona LINE »Profil na Facebooku »Strona Williama Basinskiego »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.