Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Pierre Deutschman – Betroit

Większość płyty powstała na analogowych syntezatorach, co odzwierciedla fascynację niemieckiego producenta klasycznymi brzmieniami z Detroit i Berlina.

Podobnie jak wielu jego rówieśników, najpierw był zafascynowany hip-hopem, dopiero potem zwrócił uwagę na house i techno. Nie mogło być jednak inaczej – wszak mieszka w Berlinie. Początkowo tylko didżejował, ale z czasem zgromadził odpowiedni sprzęt i zaczął tworzyć własne nagrania. Jego styl ewoluował od miękkiego minimalu do coraz cięższego techno. Świadectwem tego płyty, które wydał nakładem choćby dwóch własnych wytwórni – XLR1507 i Kiddaz.Fm.

Pół roku temu Pierre Deutschmann postanowił podsumować dwie dekady swej obecności na elektronicznej scenie – i wreszcie nagrać autorski album. Większość przygotowywanego materiału powstała na analogowych syntezatorach, co odzwierciedla fascynację niemieckiego producenta klasycznymi brzmieniami z Detroit i Berlina. Do tych inspiracji nawiązuje również tytuł, jaki postanowił nadać kolekcji piętnastu premierowych utworów – „Betroit”.

Wbrew temu, co obiecuje Deutschmann, jego płyta jest wypełniona raczej berlińskimi niż detroitowymi dźwiękami. Oto początek – „Parameter Lock”, czyli szurające dub-techno naszpikowane kanalizacyjnymi efektami w stylu Basic Channel. W podobnym stylu utrzymany jest również „Defcon”. Tu mamy już jednak mocniejsze bity i basy – a wszystko to przewierca skorodowany loop. Na takim samym pulsie osadzony jest też „Cryptalk” – choć tym razem nagranie ma zimne, niemal laboratoryjne brzmienie. Najciekawiej w tym zestawie wypada „Area1507”. Niby to electro, ale podrasowane na dubstepową modłę – a do tego zanurzone w odmętach ambientowego tła.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”90″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/504235-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=504235-01″ allowscriptaccess=”always”]

„LookingBackwards” uderza z pełną mocą klasycznego techno rodem z berlińskiego Tresora. Tu nie ma przeproś – industrialny loop, do tego chmurny bas i ogień aż bucha z głośników. W tym samym stylu zrealizowany został „OneTrueZero” – tym razem jednak Deutschmann uzupełnia utwór acidowym motywem. Ten wątek prowadzi nas wprost do dwóch innych kompozycji. „Nerdvana” i „AndWhatNot” przywołują wspomnienie siarczystego hard techno, które na początku lat 90. tworzyła ekipa skupiona wokół frankfurckiej wytwórni Planet Core Production. Czyli brutalny wygar – jaki dziś znów jest modny za sprawą Berghain. Do brzmienia opatentowanego przez związanych z tym klubem twórców, nawiązuje z kolei „Cruf” – łącząc miarowy bit techno z lekkimi breakami.

Jest w tym zestawie kilka słabych punktów. To przede wszystkim dwa tech-house’owe nagrania – „Hunch&Guess” i „Ampex”, których korzenie nie tkwią ani w Berlinie, ani w Detroit. Zbyt miękkie, niepotrzebnie melodyjne, z jakimiś podejrzanymi samplami. Niemiecki producent mógłby sobie również darować „Emphasis” – bo to z kolei gładki minimal rodem z minionej dekady, ni stąd ni z owąd wnoszący do zestawu trance’owe klawisze.

Pomijając te trzy wtopy, reszta płyty sprawdzi się w klubie bez zarzutu. Nie ma tu miejsca na eksperymenty, ale Pierre Deutschman nie jest producentem poszukującym nowych dróg rozwoju klubowej elektroniki. Przeciwnie – jego siłą jest wierność tradycji, która przecież jest ostoją każdej muzycznej estetyki.

Blu Fin 2013

www.blu-fin.com

www.facebook.com/BluFin

www.facebook.com/PierreDeutschmannOfficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.