Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.



Pierre Deutschman – Betroit

Większość płyty powstała na analogowych syntezatorach, co odzwierciedla fascynację niemieckiego producenta klasycznymi brzmieniami z Detroit i Berlina.

Podobnie jak wielu jego rówieśników, najpierw był zafascynowany hip-hopem, dopiero potem zwrócił uwagę na house i techno. Nie mogło być jednak inaczej – wszak mieszka w Berlinie. Początkowo tylko didżejował, ale z czasem zgromadził odpowiedni sprzęt i zaczął tworzyć własne nagrania. Jego styl ewoluował od miękkiego minimalu do coraz cięższego techno. Świadectwem tego płyty, które wydał nakładem choćby dwóch własnych wytwórni – XLR1507 i Kiddaz.Fm.

Pół roku temu Pierre Deutschmann postanowił podsumować dwie dekady swej obecności na elektronicznej scenie – i wreszcie nagrać autorski album. Większość przygotowywanego materiału powstała na analogowych syntezatorach, co odzwierciedla fascynację niemieckiego producenta klasycznymi brzmieniami z Detroit i Berlina. Do tych inspiracji nawiązuje również tytuł, jaki postanowił nadać kolekcji piętnastu premierowych utworów – „Betroit”.

Wbrew temu, co obiecuje Deutschmann, jego płyta jest wypełniona raczej berlińskimi niż detroitowymi dźwiękami. Oto początek – „Parameter Lock”, czyli szurające dub-techno naszpikowane kanalizacyjnymi efektami w stylu Basic Channel. W podobnym stylu utrzymany jest również „Defcon”. Tu mamy już jednak mocniejsze bity i basy – a wszystko to przewierca skorodowany loop. Na takim samym pulsie osadzony jest też „Cryptalk” – choć tym razem nagranie ma zimne, niemal laboratoryjne brzmienie. Najciekawiej w tym zestawie wypada „Area1507”. Niby to electro, ale podrasowane na dubstepową modłę – a do tego zanurzone w odmętach ambientowego tła.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”90″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/504235-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=504235-01″ allowscriptaccess=”always”]

„LookingBackwards” uderza z pełną mocą klasycznego techno rodem z berlińskiego Tresora. Tu nie ma przeproś – industrialny loop, do tego chmurny bas i ogień aż bucha z głośników. W tym samym stylu zrealizowany został „OneTrueZero” – tym razem jednak Deutschmann uzupełnia utwór acidowym motywem. Ten wątek prowadzi nas wprost do dwóch innych kompozycji. „Nerdvana” i „AndWhatNot” przywołują wspomnienie siarczystego hard techno, które na początku lat 90. tworzyła ekipa skupiona wokół frankfurckiej wytwórni Planet Core Production. Czyli brutalny wygar – jaki dziś znów jest modny za sprawą Berghain. Do brzmienia opatentowanego przez związanych z tym klubem twórców, nawiązuje z kolei „Cruf” – łącząc miarowy bit techno z lekkimi breakami.

Jest w tym zestawie kilka słabych punktów. To przede wszystkim dwa tech-house’owe nagrania – „Hunch&Guess” i „Ampex”, których korzenie nie tkwią ani w Berlinie, ani w Detroit. Zbyt miękkie, niepotrzebnie melodyjne, z jakimiś podejrzanymi samplami. Niemiecki producent mógłby sobie również darować „Emphasis” – bo to z kolei gładki minimal rodem z minionej dekady, ni stąd ni z owąd wnoszący do zestawu trance’owe klawisze.

Pomijając te trzy wtopy, reszta płyty sprawdzi się w klubie bez zarzutu. Nie ma tu miejsca na eksperymenty, ale Pierre Deutschman nie jest producentem poszukującym nowych dróg rozwoju klubowej elektroniki. Przeciwnie – jego siłą jest wierność tradycji, która przecież jest ostoją każdej muzycznej estetyki.

Blu Fin 2013

www.blu-fin.com

www.facebook.com/BluFin

www.facebook.com/PierreDeutschmannOfficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.