Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.

Kutiman – Don’t Hold Onto the Clouds
Ania Pietrzak:

Jak brzmi połączenie IDM i psychodelicznego ambientu prosto z Izraela? Koszernie, nie inaczej!

JK Flesh – New Horizon
Paweł Gzyl:

Transhumanizm w wersji dub-techno.

Retribution Body – Self-Destruction
Maciej Kaczmarski:

Mordercze drony.



Archive for Sierpień, 2018

Unknown Landscapes Vol. 1

Tej muzyki trzeba słuchać głośno – wtedy ściany aż drżą od potężnych uderzeń bitów i basu. Czytaj dalej »

Wygraj bilety na SpaceFest! 2013

Już 6 grudnia w Gdańsku rozpocznie się trzecia edycja SpaceFest! 2013. W związku z tym wydarzeniem mamy dla was konkurs, w którym do wygrania są dwa podwójne zaproszenia na dwa dni festiwalu.   Czytaj dalej »

T’ien Lai – Da’at

W Chinach mamy rok Wodnego Smoka, zaś w Polsce rok 2013 bez wątpienia należy do Kuby Ziołka. Czytaj dalej »

SpaceFest! 2013

Za kilka dni w Gdańsku rozpocznie się kolejna edycja festiwalu SpaceFest! Czytaj dalej »

Oleg Poliakov – Random Is A Pattern

Uwaga: Oleg Poliakov to tylko pseudonim. Mimo, że brzmi on po rosyjsku, kryje się pod nim francuski producent Frederic Aubourg.

Czytaj dalej »

Małe Instrumenty – Samoróbka

Obój z plastikowej słomki, skrzypce z gwoździ, cytra z gumek recepturek – zrób to sam, pod okiem Małych Instrumentów. Czytaj dalej »

Nowości z Denovali Records

To już praktycznie ostatni wysyp nowych płyt z Denovali Records w tym roku, poza jeszcze jedną premierą w grudniu. Tym razem nowe albumy wydały projekty: Celeste, Saffronkeira i Selaxon Lutberg. Czytaj dalej »

Audio City – XII edycja już 30 listopada 2013

Energetyczny koktajl w Browarze Mieszczańskim? Czytaj dalej »

Piotr Cisak

Właśnie ukazał się nowy podcast Piotra Cisaka. Czytaj dalej »

Détroit

18 listopada ukazała się jedna z najbardziej oczekiwanych francuskich płyt tego roku. Czytaj dalej »

K’Alexi Shelby w Polsce

Już w najbliższy piątek 29 listopada w szczecińskim klubie Odra Zoo wystąpi legenda chicagowskiej sceny house Czytaj dalej »

Mooryc – Roofs

Polski producent z powodzeniem sięga po nowoczesny pop – wypełniając go jednak brzmieniami typowymi dla różnych odmian współczesnej elektroniki.

Czytaj dalej »

Polish Kartel pres. Juniore, Creamer, Will Art w Bau Bar – konkurs

POLISH KARTEL czyli poznańskie trio dj’skie (Aleksander Kubaczewski, Wojciech Zwierz i Tomasz Kramer) Czytaj dalej »

James Ferraro – NYC, HELL 3:AM

James Ferraro to dla jednych geniusz, prorok i twórca nowych estetyk, dla innych beztalencie i modna wydmuszka wpływowych mediów. Amerykanin sam wkłada argumenty w usta swoim krytykom na żywo prezentując dziwny, nie klejący się blend przeróżnych hałasów, bitów, śpiewu i syntezy mowy (patrz set z tegorocznego Unsoundu), czy używając nagrania sceny tuż po wypadku samochodowym jako klipu pilotującego najnowsze wydawnictwo. W ramach ‚promocji’ „NYC, HELL 3AM” Ferraro wypuścił trzy trailery, które okazały sie miksami kilku różnych utworów z płyty, oraz materiału, którego na krążku próżno szukać. Podobnie zresztą, jak melodyjnego singla, który po kilku godzinach na kanale youtube Amerykanina zmienił się w niedostępny film prywatny. Kontrowersje i ekscentryczne zachowanie artysty dodają dreszczyku emocji, warto jednak przyjrzeć się jego najnowszemu wydawnictwu bez uprzedniego okopywania się po żadnej ze stron.

W przeciwieństwie do poprzedniego długogrającego krążka Amerykanina, prostolinijnego pastiszu nowoczesności, „NYC, HELL 3:00 AM” zbudowane jest na kontrastach. Już w „Intro” otwierająca album repetycja „money, money, money…” generowana syntezatorem mowy, przechodzi gładko w ambientowe nagrania dźwięków miasta. Podobnego patentu Ferraro używa jeszcze wielokrotnie kiedy kolejne kompozycje buduje na dwóch dziwnych poziomach. Z jednej strony w tle umieszcza ładne melodie i wyraźną rytmikę, z drugiej dodaje wokal, który prowadzi w nielogicznych, sobie tylko znanych kierunkach.

Na takim dialogu: wspartego autotunem, zawodzącego Ferraro z melodyjnymi nieznacznie pociętymi samplami i z bitem słabej jakości w tle, opiera się „Fake Pain”. Podobny patent stoi za „Close Ups”, tym razem Ferraro miauczy już odważniej, bez tak dużych technicznych ingerencji i naprawdę trudno jest powiedzieć, czy lepiej brzmi w wersji bardziej naturalnej, czy przepuszczony przez mocniejszy filtr.

Obok pełnych kompozycji James na płycie zamieścił kilkuminutowe pętle pojedynczych sampli, skipów, miejskich odgłosów i Bóg wie czego jeszcze. „QR JR” to piekne interludium oddzielajace dwie części „Fake Pain” i „Close Ups”, trylogia „Stuck” zgrabnie używa dźwięków miasta, żeby z podobnych środków zbudować minimalistyczne kompozycje o bardzo różnym wydźwięku. To pierwsza część „Stuck”, rozchwiana, z wyciem syren w tle, prowadzi do najbardziej uroczej części krążka. Bo, kiedy już James poszaleje sobie z zawodzeniem, okazuje się, że potrafi całkiem znośnie śpiewać, a nawet pisać udane piosenki. W okolicach środka albumu podaje zestaw naprawdę ciekawych kompozycji. W jednej ścieżce opiera się na mocnej perkusji wspartej wiolonczelą, w następnej całkowicie rezygnuje z bitu, zostawia wokal tylko z repetycją fortepianową. Ta część albumu zaskakująco udanie nawiązuje do post-rockowo – elektronicznych kontemplacji smutku i piękna z okolic Hood, Coil, czy The Notwist.

Ale rytmicznie NYCH3AM to jednak płyta hiphopowa: od lo-fi z początku, perkusji pośrodku i gdy w miejsce flow pojawia się mechaniczne „flowing Derbis”. Nawet kiedy taktu całkiem brakuje, wydaje się, że został wycięty w ostatniej chwili, głowa wciąż się kiwa. Podręcznikowy przykład hihopowego podkładu, najbardziej przebojowe „Cheek Bones”, Ferraro zachował jednak na koniec krążka. Znów jest jaskrawo i kontrastowo, bo swoim jedynym potencjalnym hitem Ferraro ląduje najbliżej pastiszu i parodii, do warstwy muzycznej dodając opowieść o płaczu z powodu palenia papierosów i strachu przed rakiem.

Mechaniczne brzmienie: synteza mowy, odgłosy miasta cały czas kontrastują z ciepłymi akcentami: żywymi klawiszami, czy dźwiękami cymbałków. Ekshibicjonistyczne teksty o miłości ze strzępami z newsów z zamachów terrorystycznych, czy plastikowymi celebrytami. Najbardziej liryczna, środkowa część krążka rzuca światło na źródło tej wszechobecnej, zauważalnej od pierwszych dźwięków dychotomii. Wszystkie nagrania na NYCH3AM, choć bardzo osobiste, podane są po prostu w miejskim kontekście. Ale Nowy Jork Ferraro jest bardzo różny od miasta Allena sprzed kilkudziesięciu lat. Interakcje międzyludzkie zastąpiły transakcje pieniężne, maszyny skorodowały więzi społeczne, a może zwyczajnie stały się nierozłączną częścią społeczeństwa. A nad wszystkim unosi się jakaś kwaśna mgła, mieszanka krzywdy i kultury celebrytów, jako jedyne spoiwo jednoczące mieszkańców. W miejsce wklejonych skrawków newsów z 9/11 wystarczyłoby wstawić relacje z Londyńskiego metra, czy apele Starzyńskiego; w miejsce Toma Cruisa pasowałby przecież chłopiec z One Direction, czy Krzysiek Ibisz. Ferraro kreśli uniwersalny obraz życia w metropolii XXI w. Poszukiwanie bliskości i intymności (czy szczere?) w wyalienowanym tłumie jednostek pozbawionych trwałych więzi. Ale, w fantastyczny sposób, zatrzymuje się na opisie, odżegnuje od wartościowania i oceny.

Oparcie kompozycji na dwóch przeciwległych biegunach, z jednej strony melodyjnym samplu, nieinwazyjnym, schowanym na drugi plan bicie i fałszującym, krążącym bez żadnej logiki wokalu soulowo – r’n’b daje żenujący efekt. Ale łatwo złapać się na powracaniu do tej żenady, absurdalne melodie „Fake Pain – Close Ups” omamiają i zadamawiają się w głowie. Podśpiewywanie mechanicznego „flowing Derbis” to już wstydliwa przyjemność z wyższej półki, jeśli pamiętać o pochodzeniu sampli z albumu. NYCH3AM nie kończy się jednak na śpiewnym „I dont wanna have cancer”. Oprócz nielogicznych, a uzależniających melodii jest tu sporo porządnego, bogatego dźwiękowo, piosenkopisarstwa i całkiem zgrabny koncept. Bardziej subtelny przekaz sprawia, że album działa mniej jak jednorazowy performans, a bardziej jak płyta z muzyką, której warto się uważnie przysłuchać.

Październik 2013 | Hippos In Tanks

Profil na Facebooku »

Shifted – Under A Single Banner

W każdym z utworów słychać niezwykłą wręcz pasję angielskiego twórcy do stworzenia unikatowego brzmienia.

Czytaj dalej »

Relacja z koncertu Emiki we Wrocławiu

Ema Jolly, znana szerzej jako Emika, stolicę Dolnego Śląska miała odwiedzić już w październiku. Niestety z powodów zdrowotnych artystki, występ został odwołany. Jednak na nową datę wyznaczenia koncertu nie musieliśmy czekać długo i 20 listopada Emika wstawiała się do klubu Firlej w pełnej gotowości.

Czytaj dalej »

Bokka – polska premiera roku?

W piątek swoją premierę miał debiutancki album tajemniczego tria Bokka, które w ostatnich dniach robi spore zamieszanie – nie tylko w polskiej sieci. Całego materiału możecie już posłuchać online. Czytaj dalej »

Phill Niblock – Touch Five

To nie jest muzyczne obmacywanie się, lecz pięć konkretnych uszczypnięć od Philla Niblocka. Czytaj dalej »

3 pytania – Felix Kubin

Zaledwie kilka dni temu pojawiła się recenzja znakomitego albumu Felixa Kubina – „Zemsta Plutona” na łamach Nowej Muzyki, a już dzisiaj artysta odpowiada na nasze pytania. Czytaj dalej »

Jacques Kustod – Hit The Lights

Pochmurne techno z europejskich blokowisk. Czytaj dalej »