Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Ø – Konstellaatio

Fascynującą medytacja nad istotą ludzkiej pamięci, rozpisana na minimalistyczną elektronikę, idealnie oddającą jej fragmentaryczność i przypadkowość.

Kiedy w 1993 roku ukazała się debiutancka płyty Miki Vainio pod szyldem Ø dla fińskiej wytwórni Sähko, zarówno krytycy, jak i fani byli w szoku. Jeszcze nigdy wcześniej nikt nie przedstawił tak abstrakcyjnej wizji muzyki techno. Premiera „Röntgena” zbiegła się w czasie z premierą innego ważnego wydawnictwa – krążka „Enforcement” projektu Cyrus, wydanego przez niemiecką firmę Basic Channel. Oba te winyle pokazały światu, jak daleko można posunąć się w minimalistycznym podejściu do klubowej elektroniki – a ich bezkompromisowy radykalizm sprawił, że echa zawartych na nich dźwięków rozbrzmiewają w twórczości kolejnych generacji producentów nowych brzmień do dzisiaj.

O ile jednak wytwórnia Basic Channel już dawno zakończyła działalność, tak Mika Vainio z powodzeniem rozwinął swoją karierę, początkowo w duecie Pan Sonic, a potem pod własnym nazwiskiem. Nie zapomniał jednak o projekcie firmowanym szyldem Ø – i od czasu do czasu prezentuje jego nowe nagrania, publikując je jak zawsze nakładem Sähko. Tych podstawowych albumów opatrzonych charakterystycznym znakiem ukazało się dotychczas cztery – a teraz po długiej przerwie dołącza do nich nowy. Pod tytułem „Konstellaatio” ukrywa się zestaw dziewięciu kompozycji zrealizowanych przez Vainio w Berlinie na przestrzeni ostatnich ośmiu lat.

Pierwsza ich część rezonuje dalekim echem wczesnych płyt Ø – przede wszystkim ze względu na wyrazistą rytmikę. „Otava” skoncentrowana jest na powolnym tętnie o zbasowanym brzmieniu – wokół którego wiją się podwodne dźwięki, tworzące zaskakujący nastrój onirycznego wspomnienia. „Syvyydessä Kimallus” ma nieco bardziej mroczny ton – tym razem zza połamanych bitów wydostaje się warczący dron, spowity w mieniące się kaskady ambientowych klawiszy o wręcz lodowatym tchnieniu. W rytmice „Kesäyön Haltijat” słychać fascynację Vainio dubstepową rytmiką – ale główny wątek kompozycji stanowią i tak rozwibrowane syntezatory rodem z niemieckiej kosmische musik. „Neutronit” to przykład skrajnego minimalizmu w wykonaniu fińskiego twórcy – spogłosowany puls i szpitalne efekty tworzą jednak niesamowicie gęstą atmosferę, podszytą nieokreślonym niepokojem.


„Elämän Puu” otwiera drugą część zestawu – o bardziej eksperymentalnym charakterze. Początkowo kompozycja brzmi niczym elektroniczna wariacja na temat jakiejś fugi Bacha – dopiero potem pojawiają się industrialne zakłócenia podszyte zbasowanymi uderzeniami. Finał nagrania rozgrywa się jednak znów w ambientowej konwencji – eksplodując feerią rozświetlonych klawiszy. Wątek ten kontynuuje „Talvipäiva, Yanha Motelli” – choć konstrukcja nagrania jest odwrotna. Zaczyna się bowiem od glitchowych defektów, a potem utwór wypełniają kosmiczne wstęgi pastelowych syntezatorów w stylu Briana Eno. „Metsän Sydän” łączy w zadziwiający sposób neoklasyczne piano z dubowymi akordami, a „Syvänteessä Pukinjalkaisen” jawi się niczym elektroniczne przetworzona kompozycja Penderckiego.

Wszystko to znajduje niezwykłe zwieńczenie w kończącym płytę utworze „Takaisin”. To właściwie niemal klasyczne downtempo – rozpięte między podanymi na jamajską modłę bębnami a łagodnymi partiami nostalgicznych klawiszy. Całość poddana jest jednak typowej dla Vainio klinicznej obróbce dźwięku – i wypada niczym pocztówka z Karaibów oglądana za skutym lodem kołem podbiegunowym.

„Konstellaatio” stanowi fascynującą medytację nad istotą ludzkiej pamięci – rozpisaną na oszczędną elektronikę, idealnie oddającą jej fragmentaryczność i przypadkowość. To bardziej przystępny materiał niż płyty firmowane przez fińskiego producenta własnym nazwiskiem. Tworzące go nagrania zrealizowane są na niskim poziomie głośności – a przez to zatopione w naturalnym szumie elektronicznego środowiska. Do tego krążek zapakowany jest jak zwykle w przypadku Sähko w ten sam szary kartonik. Wszystko to składa się na małe dzieło sztuki – prawdziwy rarytas dla kolekcjonerów.

Sähko 2014

www.sahkorecordings.com

www.mikavainio.com

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. 99vadim

    Melodia otwierającego „Otava” na długo zostaje w pamięci, bardzo udany album i inny od poprzedzającej, pamiętnej „Olevy” (i bardzo dobrze). Słuchając „Konstellaatio” mam nieodparte skojarzenia z „Solarisem” Tarkowskiego – klinicznie, kosmicznie, ale jednak z duszą. Mika wciąż na topie.