Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…



Lily – Modern Malaise

Podsumowując ubiegły rok narzekałem na deficyt oryginalnych wydawnictw z Wysp Brytyjskich. Jedną z niewielu płyt, która przykuła moją uwagę na dłużej, wniosła powiew świeżego powietrza i ciekawie łączyła tradycję z teraźniejszością/przyszłością była zbiorowa praca kolektywu Young Echo z Bristolu. Pierwszym prawdziwie porywającym albumem AD 2014 okazała się dla mnie inna produkcja z tych samych okolic. Wydana nakładem bristolskiej oficyny No Corner taśma Lily.

Skrywający się za niewiele mówiącym aliasem autor wolał pozostać anonimowy, ale już po otwarciu trudno uwierzyć, że jest to debiutant. Strona A to wycieczka w czasie między miękkimi melodyjnymi syntezatorami z lat 80., acidowym odlotem 90., odhumanizowaną fabryką rewolucji industrialnej, a Afrykańskim ogniskiem gdzieś spoza czasu. Karkołomny pomysł połączenia tylu wątków na jednej dwudziestominutowej stronie taśmy w wykonaniu Lily wydaje się oczywistą i najbardziej instynktowną z możliwych rzeczy.

Strona B okazuje się żywsza, mocniejsza i bardziej surowa. Wracają analogowe syntezatory, ale muszą zejść na drugi plan, scenę zostawiając mieszance wspaniałych bitów o zabarwieniu industrialno-futurystycznym. Na drugiej stronie autor pokazuje talent do klubowych kompozycji, cierpliwie budując ciekawe, oszczędne melodie i bogate dźwiękowe pejzaże. Bardziej spójne stylistycznie drugie oblicze Lily pozostawia z uczuciem szaleńczego pędu po przodu i kacem niezdrowej nadpobudliwości.

Poszczególne części miksu wiąże automatyczny kobiecy głos w wielu językach, a ostatecznie spaja niezmordowane 4/4. Opierając się cały czas na szkielecie techno, autor porusza się swobodnie między przeciwstawnymi estetykami, łącząc tak wiele inspirujących tropów w spójny album pełen bogatych koncepcyjnie, dokładnie przemyślanych kompozycji.

Wspaniała rzecz: bujna brzmieniowo, chwytliwa, inspirująca. Do wielokrotnych odtworzeń.

 

Styczeń 2014 | No Corner

 

Oficjalna strona wydawnictwa »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.