Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.

Gary Holldman – Celina EP
Paweł Gzyl:

Poznański producent rozwija skrzydła.

Brzoska/Marciniak/Markiewicz – Wpław
Jarek Szczęsny:

Sprawdzona formuła.



Lily – Modern Malaise

Podsumowując ubiegły rok narzekałem na deficyt oryginalnych wydawnictw z Wysp Brytyjskich. Jedną z niewielu płyt, która przykuła moją uwagę na dłużej, wniosła powiew świeżego powietrza i ciekawie łączyła tradycję z teraźniejszością/przyszłością była zbiorowa praca kolektywu Young Echo z Bristolu. Pierwszym prawdziwie porywającym albumem AD 2014 okazała się dla mnie inna produkcja z tych samych okolic. Wydana nakładem bristolskiej oficyny No Corner taśma Lily.

Skrywający się za niewiele mówiącym aliasem autor wolał pozostać anonimowy, ale już po otwarciu trudno uwierzyć, że jest to debiutant. Strona A to wycieczka w czasie między miękkimi melodyjnymi syntezatorami z lat 80., acidowym odlotem 90., odhumanizowaną fabryką rewolucji industrialnej, a Afrykańskim ogniskiem gdzieś spoza czasu. Karkołomny pomysł połączenia tylu wątków na jednej dwudziestominutowej stronie taśmy w wykonaniu Lily wydaje się oczywistą i najbardziej instynktowną z możliwych rzeczy.

Strona B okazuje się żywsza, mocniejsza i bardziej surowa. Wracają analogowe syntezatory, ale muszą zejść na drugi plan, scenę zostawiając mieszance wspaniałych bitów o zabarwieniu industrialno-futurystycznym. Na drugiej stronie autor pokazuje talent do klubowych kompozycji, cierpliwie budując ciekawe, oszczędne melodie i bogate dźwiękowe pejzaże. Bardziej spójne stylistycznie drugie oblicze Lily pozostawia z uczuciem szaleńczego pędu po przodu i kacem niezdrowej nadpobudliwości.

Poszczególne części miksu wiąże automatyczny kobiecy głos w wielu językach, a ostatecznie spaja niezmordowane 4/4. Opierając się cały czas na szkielecie techno, autor porusza się swobodnie między przeciwstawnymi estetykami, łącząc tak wiele inspirujących tropów w spójny album pełen bogatych koncepcyjnie, dokładnie przemyślanych kompozycji.

Wspaniała rzecz: bujna brzmieniowo, chwytliwa, inspirująca. Do wielokrotnych odtworzeń.

 

Styczeń 2014 | No Corner

 

Oficjalna strona wydawnictwa »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.