Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Chartreuse – Gloriosa Venenum Serpentis

Ciekawe progresywne granie A.D. 2014.

Za Chartreuse odpowiada w całości mieszkający na stałe w Atenach Drew Smith. Po dłuższej przerwie Amerykanin wraca z imponującym solowym materiałem.

Jak przystało na projekt, który nazwę użyczył od średniowiecznego zakonu, album rozpoczyna partia klasztornego kobiecego chóru. Zaskakujące jak lekko, harmonijnie i na miejscu wybrzmiewa mocny przester w który niespiesznie rzeczona partia przechodzi. Zupełnie jakby gitarowe drony od wieków używane były do akompaniamentu pieśni chwalebnych sióstr zakonnych. Kiedy w okolicach połowy strony A pojawiają się pierwsze pociągnięcia, czy raczej szarpnięcia strun, atmosfera gęstnieje jeszcze bardziej.

Kolejne ścieżki przynoszą organiczną, stopniową ewolucję brzmienia Chartreuse w coraz to głośniejszym kierunku. Kompozycja zamykająca pierwszą stronę to już więcej niż prog – rock, to mocne noisowo – metalowe granie, cały czas utrzymane jednak w niespiesznym tempie charakteryzującym całą Gloriosa Venenum Serpentis. Za pomocą samej gitary Smith kreuje wyjątkowo gęste, mroczne i angażujące historie.

Strona druga to hałasów ciąg dalszy, ale o dziwo najciekawiej jest, kiedy robi się ciszej. Smith nieznacznie zwalnia, w ostatniej części albumu równie wprawnie co gitarą posługuje się ciszą. I jest to idealne zamknięcie tego ciekawego wydawnictwa. Brzmieniowo śpiewnego, momentami bardzo soczystego, porywającego, kompozycyjnie przemyślanego i obrazującego drogę jaką przebyło progresywne gitarowe granie od czasu Spiderland i licznych naśladowców.

Album wydany został na zielonej kasecie wyprodukowanej w nakładzie 25 sztuk. Koszt wysyłki paczki ze Stanów przewyższył wartość mojego zamówienia, chcąc ograniczyć straty startującego wydawnictwa można również zakupić wersję cyfrową.

Marzec 2014 | J Ross Select

Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.