Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



FKA Twigs – LP1

„I love another and thus I hate myself”.

Tym cytatem z renesansowego poety Thomasa Wyatta 26-letnia Tahliah Barnett zaczyna swój wyczekiwany, debiutancki album. To zdanie jest też nieoficjalnym podtytułem „LP1”. Można mieć wrażenie, że cały krążek będzie zatem traktował o nieszczęśliwej miłości, czyli nieodzownym temacie wszystkich przebojów pop/r&b. Pomimo, że nie jest to mylne odczucie, to w tym wypadku „heartbreak” tematyka jest bardziej przewrotna i niejednoznaczna.

Muzycznie otrzymujemy kontynuację odświeżających trendów jakie mogliśmy usłyszeć na dwóch pierwszych epkach artystki. Po pierwszym przesłuchaniu można spekulować, że za muzyczną stroną albumu stoi, poza samą Angielką ten sam producent co przy drugiej rewelacyjnej „EP2”. Tym razem jednak Alejandro Ghersi, czyli Arca (współproducent „Yeezusa”), podzielił się robotą ze sporą grupą twórców, m. in. z Emilem Hayniem (Eminem, Lana Del Rey), Clams Casino (A$AP Rocky), „Dev” Hynesem (The Chemical Brothers, Florence and the Machine), Sampha, Ticem, braćmi Aged z INC, a nawet z Paulem Epworthem odpowiedzialnym za sukces Adele, ale też Azealii Banks czy Johna Legenda.

10 utworów na „LP1” tworzy przeobrażająca się formuła, mieszająca zręby z r&b ze strzępami muzyki basowej i podskórnymi trip-hopowymi pulsami. Wszystko to składa się w jedną spójną całość, co imponuje jeszcze bardziej gdy widzimy jak wiele muzycznych architektów za nią stało. Przy przelotnej znajomości z „LP1” materiał może wydać się monotonny i niezapadający w pamięć, ale warto dać mu więcej czasu i skupienia, bo praktycznie każdy z tracków skrywa w sobie wiele ukrytych ścieżek z subtelną ornamentyką, a autorzy – co rzadkie dzisiaj – zgrabnie potrafią też operować pauzą i wyciszeniem.


FKA twigs – „Two Weeks”

Z krążka przebija sensualne napięcie, co jest efektem współgrania niepodrabialnie falsetującego głosu Twigs, liryki jej tekstów jak i subtelnej warstwy muzycznej. W „Lights on” otrzymujemy wstęp rodem z Amon Tobina po czym sklepienie numeru budowane jest na pochodzie lodowatego echo-synthu i spokojnie przelewających się akordowych harmoniach. Bit to w zasadzie kontynuacja „owadzich odgłosów” z pierwszych sekund kawałka, nasuwających skojarzenia z trzepotaniem skrzydeł czy odpalaniem zapałki o siarkę. Formerly Known As Twigs śpiewa w tym numerze:

„When I trust you we can do it with the lights on”

co nasuwa oczywiste „łóżkowe” skojarzenie, artystka jednak skłania się do interpretowania tych słów jako metafory odkrywania swych brudnych sekretów przed drugą osobą i zaufania jakie jest przy tym potrzebne. Singlowe „Two Weeks” ma bardziej dynamiczny napęd oparty na świdrującym electrobasie rodem z „Blinded By The Lights„, cykających przetasowaniach perkusyjnych oraz generalnym crescendo, które dąży do uwolnienia energii w finale refrenu:

„Pull out the insides and give me two weeks, you won’t recognize her
Mouth open, you’re high!”.

Seksualne klisze w tym przypadku są już bardziej jednoznaczne, zwłaszcza gdy liryka tekstu skręca w wyraźnie odważniejsze rejony:

„Suck me up, I’m healing with all the shit you’re dealing
Motherfucker, get your mouth open, you know you’re mine”.

W środku płyty znajduje się „Pendulum” gdzie wokalistka daje popis harmonicznego zlepiania interwałowo śpiewanych linijek, a podkład jest swego rodzaju dekonstrukcją jazzowych funkcji, przecinanych szmerami i stukotami. Melodyczność i aranż tego numeru to ekwilibrystyczny majstersztyk. Ciekawym rozliczeniem z przeszłością jest basujące „Video Girl”, w którym Barnett wraca do czasów gdy była wziętą teledyskową tancerką (Kylie Minogue, Ed Sheeran, Jessie J, Taio Cruz) i ciężko jej było znieść stanie w drugim szeregu, pomimo że gros ludzi rozpoznawało ją dzięki temu, pytając jak w refrenie:

„Was she the girl that’s from the video?
You lie, you lie, you lie”.


FKA twigs – „Pendulum”

Siódmy na debiucie „Numbers” posiada najbardziej klasyczne rozwiązania bitowe (stopa, werbel, hi-hat), choć i tu ciężko o równomierne akcenty. Wokal rezonuje na pogłosach, naiwną melodię wygrywa pianino, a wokół niego unoszą się glitchujące odłamki. Dopiero na półtora minuty przed końcem naszym uszom ujawnia się mieniący się pad, który wraz z dubującym ascetycznym basem tworzą podwaliny pod chillujący drum’n’bass, perkusja jednak nie rusza z kopyta i ogranicza się do nieregularnych clapów i tremol. Sama FKA Twigs dopytuje w tekście czy jest tą jedyną, czy tylko kolejnym „numerkiem”:

„Was I just a… (number to you)”

Kończące longplay „Kicks” to poruszające studium samotności i tęsknoty, w którym autorka retorycznie pyta:

„What do I do when you’re not here?
I get my kicks like you”.

Utwór zbudowany jest na dźwiękach oddechopodobnych, szeptach i delay’ach co powoduje uczucie wszechogarniającej duszności. Stopniowo w kolejnych warstwach dochodzą talerze i klawiszowe plamy, ale już do samego finału zostaniemy unurzani w gęstej atmosferze.

Wygląda na to, że 26-latka wytrzymała presję jaka wytworzyła się podczas oczekiwania na jej pełnoprawny album, a hype wokół jej osoby nie jest wydmuszką. Omawiana premiera kipi od emocji i pożądania, ale pomimo odczucia bycia w ich centrum, po 40 minutach uświadamiamy sobie, że byliśmy jedynie ich świadkami zza szyby, a bulgoczące napięcie jakie towarzyszy tej twórczości nie uzyskało rozprężenia. To powoduje, że chce się przejechać tą kolejką raz jeszcze i…raz jeszcze, bo płyta wciąga nas jak wir.

Jeden z twórców długogrającego debiutu FKA Twigs stwierdził, że świat nie jest jeszcze gotów na ewolucyjny skok jaki serwuje „LP1”, w tym zuchwałym stwierdzeniu może być sporo prawdy, bo debiut Angielki faktycznie ma szansę stać się ważnym drogowskazem dla szerszego muzycznego spektrum.

12.08.2014 | Young Turks

www.wwwater.me
www.facebook.com/fkatwigs
www.facebook.com/youngturksrec?fref=ts
www.theyoungturks.co.uk
www.twitter.com/FKAtwigs
www.instagram.com/FKAtwigs

FKA Twigs już 22 października wystąpi w warszawskim klubie Basen. Bilety w sprzedaży od jutra.

nasza recenzja FKA Twigs – EP 2

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.