KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Matthew Philip Hopkins – Nocturnes

Złożone masy dźwiękowe to tylko jedna z cech twórczości Matthew Philipa Hopkinsa.  

Longplay „Nocturnes” nie jest najświeższą nowością, gdyż od premiery płyty australijskiego kompozytora Matthew Philipa Hopkinsa minęło trochę czasu. Album ukazał się w połowie stycznia tego roku. Przyznam, że dopiero teraz to wydawnictwo trafiło w moje ręce.

Solowe dokonania Hopkinsa poznałem już kilka lat temu. Jego osobę należy też wiązać z takimi nazwami jak Vincent Over the Sink, The Bowles, Naked on the Vague i Half High. Do tej pory Australijczyk publikował swoje nagrania raczej na kasetach i CD-R-ach w mikroskopijnym nakładzie. Dlatego też „Nocturnes” to pierwszy winyl w jego karierze. Materiał powstał w domowym zaciszu Hopkinsa w Sydney podczas nocnych sesji. W trakcie tworzenia artysta wykorzystał brzmienie syntezatorów, szumy z kaset, gitarowe efekty, field recording, mikrofony kontaktowe i odgłosy przypadkowych przedmiotów.

Krążek „Nocturnes” został podzielony na trzy utwory. Kompozycja „Nocturne 1” to powoli pęczniejący dron, gdzie pulsujący bas i ambientowa magma ułożyły się w kawał znakomitej elektroniki. Od razu przyszła mi na myśl muzyka Williama Basinskiego (skądinąd też ma na koncie album pt. „Nocturnes”), Fennesza, duetu Rushford & Talia, Labradford czy Def Center.

W czterominutowym fragmencie „Nocturne 2” twórca zdecydował się położyć większy nacisk na poszukiwania w obszarze nagrań terenowych, trzasków, szmerów, stuknięć i szelestu, choć dronowa tkanka jest nieodzownym elementem twórczości Hopkinsa. Drugą stronę czarnej płyty wypełniło długie nagranie „Nocturne 3” przesycone odrealnioną aurą, przypominające swoim klimatem mroczną i opustoszałą halę. Hopkins bardzo dba o detale, więc można trafić na różne dźwięki niekiedy kojarzące się z odgłosami wszechświata (pasuje mi tu polski X-NAVI:ET), a innym razem da się usłyszeć w oddali pracujący sejsmograf.

Przypomniałem sobie o pewnym zdaniu, jakie kiedyś wypowiedziała Pauline Oliveros, a mianowicie, że: muzyka powinna być dla wszystkich i wszędzie. Potraktuję wypowiedź Oliveros z lekkim przymrużeniem oka i pozwolę sobie na drobną przewrotność, gdyż z twórczością Matthew Philipa Hopkinsa jest chyba nieco inaczej. I to z bardzo prostego powodu, nie jest to muzyka dla wszystkich i z pewnością nie będzie soundtrackiem do niedzielnych pogaduszek przy obiedzie. Druga strona medalu jest taka: „Nocturnes” to drony jakie rzadko można spotkać w przepastnej gęstwinie tego typu produkcji, a z drugiej strony materiał doskonale sprawdza się w każdej przestrzeni – bez względu na porę dnia i nocy.

 styczeń 2014 | Vittelli Recordings

 

Strona wytwórni Vittelli Recordings »Słuchaj na Soundcloud »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.