Clipping – There Existed an Addiction to Blood
Jarek Szczęsny:

Wrota piekieł zostały otwarte. 

MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.



B L A C K I E – Imagine Yourself in a Free and Natural World

…all caps, with spaces.

B L A C K I E to na co dzień mieszkający w Houston w stanie Teksas Michael LaCour. Na przestrzeni ostatnich kilku lat odpowiedzialny był za szereg ciekawych nagrań plasujących się gdzieś na obrzeżach noisu, rapu i poezji mówionej. Dużą famą obrosły już szalone, bardzo energetyczne występy na żywo Amerykanina.

Czterdziestominutowy album otwiera bardzo leniwie, spreparowanym, karykaturalnym folkiem. Kolejne kilkanaście minut pierwszego na płycie utworu to jeszcze niespieszny spacer między noisem, punkiem, zimną falą i rapem. Podobnie wokalnie, Michael próbuje ekspresji na wszelkie możliwe sposoby: performance’ową deklamacją, krzykiem, zachrypłym flow. Po kwadransie takiej jazdy okazuje się, że odpowiednio zaprzęgnięta do pracy niemożność dłuższej koncentracji (Short Attention Span) przynosi wyjątkowo wyzwalające i inspirujące efekty. Już w połowie pierwszego na płycie utworu Blackiemu udało się pogonić moją wyobraźnię w rejony, o których w tytule płyty. „Wings Blocking Out the Sun” to świat wolny, dziki, pierwotny.

Zdecydowanie spójniejszy „Forest of Ex-Lovers” to w gruncie rzeczy ekspresja zbudowana wokół jednego ładnego, melodyjnego tematu. Brutalistyczny w swej prostocie free jazz z kilkoma, a jakże, kopami w szczękę. Wspaniały, medytacyjny kwadrans o zupełnie innej wadze, o zupełnie innym spojrzeniu na wolność. Psychodelicznym, hipnotycznym, narkotycznym odlocie.

Odejście od rapu i wycieczka w stronę jazzu to jednak pomysł tyle odważny, co karkołomny. Płyta rzeczywiście działa na wyobraźnię, ale luźniejszym partiom saksofonu, czy perkusji daleko do polotu wcześniejszych nagrań, czy reszty krążka. Drobne niedociągnięcia warsztatowe to jednak szczegół, szukanie dziury w całym, bo najnowsza płyta B L a C K I E’ go to przygoda, jakich mało.

Sierpień 2014 | wydawnictwo własne

Profil na Facebooku »
 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.