MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Rob Mazurek and Black Cube SP – Return the Tides: Ascension Suite and Holy Ghost

Okazuje się, że najlepsze pożegnania wychodzą przy rytmach free jazzowej awangardy.

Rob Mazurek to chicagowski kornecista, kompozytor, improwizator i konceptualista, który ostatnio dość często gościł na łamach Nowej Muzyki. Nie tak dawno opowiadał o swoich ulubionych płytach roku 2013, a nieco wcześniej pojawił się w naszym cyklu „3 pytania”. Artystyczna płodność Mazurka jest na tyle wielka, że mógłby nią obdarować niejednego solistykę, duet czy cały big-band. W tym roku Amerykanin znalazł się na dwóch znakomitych albumach – „Primative Jupiter” i „Spiral Mercury” – sygnowanych nazwą Pharoah & The Underground, gdzie zaproszono do współpracy legendarnego Pharoah Sandersa, jak też wydał kolejną płytę projektu Chicago Underground Duo.

Od premiery tych wydawnictw minęło zaledwie kilka miesięcy, a już mamy zupełnie nowy materiał pt. „Return the Tides: Ascension Suite and Holy Ghost”. Okoliczności, w jakich powstawała ta płyta, wiążą się z bolesnym doświadczeniem, a mianowicie ze śmiercią jego matki Kathleen Mazurek, która zmarła w maju ubiegłego roku w wyniku choroby nowotworowej.

Na „Return the Tides…” Mazurkowi towarzyszą dobrze nam znani muzycy: Mauricio Takara (perkusja, Cavaquinho – instrument strunowy kształtem przypominający zmniejszoną gitarę, wokal), Guilherme Granado (syntezatory, sampler, wokal), ale też mniej znani, tacy jak: Thomas Rohrer (Rabeca – skrzypce pochodzące z północno-wschodniej Brazylii, elektronika, saksofon sopranowy, wokal), Rogerio Martins (perkusja, wokal), Rodrigo Brandão (wokal). Warto w kilku słowach nawiązać do osoby Thomasa Rohrera, który pochodzi ze Szwajcarii, ale od wielu lat mieszka w Brazylii. W ciągu ostatnich dwóch dekad szlifował swoje umiejętności w grze na instrumencie Rabeca. Jest też członkiem zespołów Trio TEC, Abaetetuba Collective i wielu innych.

Niemal od razu po pogrzebie Rob Mazurek wyjechał do São Paulo, aby wyrzucić z siebie cały smutek i żal oraz stworzyć kompozycje, będące wyrazem jego miłości do matki. Nawet na okładce longplaya mamy wizerunek Kathleen Mazurek wtopiony w tło, zaś tytuł pierwszego nagrania „Oh Mother (Angel Wings)” mówi sam za siebie i przenosi nas w niezwykle melancholijny, nastrojowy oraz ognisty świat free jazzowej improwizacji. Kolejne katharsis nadchodzi wraz z utworem „Return the Tides”, w którym brudne, chropowate i niewygodne brzmienia fantastycznie współgrają z partiami wszystkich instrumentów. Ten fragment kojarzy mi się nieco z grupą The Mahavishnu Orchestra i ich wyczynami z lat 70. (za sprawą brazylijskich skrzypiec Thomasa Rohrera grającego niczym Jerry Goodman czy Jean-Luc Ponty), jednak to Rob Mazurek i jego ekipa są bardziej dzicy i niepokorni.

W „Let the Rain Fall Upwards” mamy najwięcej elektroniki, sprzężeń, noise’u i loopów przemieszanych z improwizacją. Z kolei w utworze „Reverse the Lightning” najbardziej można poczuć gorący klimat Amazonii z okolic Manaus, gdyż muzycy z ogromną swobodą sięgają po muzyczne tradycje lokalnych kultur, choć nie są im obce wycieczki stylistyczne poza Brazylię.

Wydaje mi się, że Rob Mazurek powinien śmiało wypisywać recepty innym artystom na lek własnego wyrobu, którego działanie będzie podnosić poziom kreatywności. Patrząc na dyskografię Mazurka to wciąż się zastanawiam, jak on to robi, że wypuszcza kilka albumów rocznie i do tego nie traci na świeżości. Cztery kompozycje, jakie wypełniły „Return the Tides: Ascension Suite and Holy Ghost”, są tego świetnym dowodem. Amerykański kornecista pokazał, że potrafi tworzyć genialne tematy nawet w najcięższych momentach swego życia. Z drugiej strony nie ma czemu się dziwić skoro gra z tak fantastycznymi muzykami, jak Mauricio Takara, Guilherme Granado, Thomas Rohrer czy Rogerio Martins. Rob Mazurek konsekwentnie udowadnia, że bycie artystą poszukującym to proces zależny od wielu czynników np. intuicja i wyobraźnia. Oba te elementy u Mazurka urosły do miana nieosiągalnych i pozaziemskich form.

14.10.2014 | Cuneiform

 

Strona Roba Mazurka »Strona Cuneiform »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz