Ricardo Villalobos – Empirical House
Ania Pietrzak:

„It Don’t Mean a Thing If It Ain’t Got That Swing”

OONDOOD – QSTNS?
Jarek Szczęsny:

Gorączka i włócznia.

Dany Rodriguez – D’Visions
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro o oldskulowej urodzie.

UMFANG – Symbolic Use Of Light
Ania Pietrzak:

Surowica krwi minimal techno.

Lewis Fautzi – The Ascension Of Mind
Paweł Gzyl:

Transowe zapętlanie.

New Cage – Wszystko jutro
Łukasz Komła:

Joanna Halszka-Sokołowska i Bartłomiej Tyciński zmierzyli się z repertuarem Johnnego Casha, dokładając też własne nagrania. Nie ma mowy o mdłych coverach!

Janek Schaefer – Glitter in my tears
Jarek Szczęsny:

Strzępy i fragmenty.

Anton Kubikov – Whatness
Paweł Gzyl:

Ciepły powiew wschodniej melancholii.

Terrence Dixon – 12.000 Miles Of Twilight
Paweł Gzyl:

Hipnotyczny puls i psychodeliczny klimat.

Nicole Mitchell – Mandorla Awakening II Emerging Worlds
Jarek Szczęsny:

Afrofuturystyczna podróż w rok 2099.

Dauwd – Theory of Colours
Ania Pietrzak:

Rozluźniający chill house o „medycznych” właściwościach.

Wild Books – 2
Jarek Szczęsny:

Jak szczelnie wypełnić jednostkę czasową.

Lake People – Phase Transition
Paweł Gzyl:

Urocza muzyka jak sprzed dwóch dekad. Ale ze współczesnym uderzeniem.

Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly, James McAlister – Planetarium
Jarek Szczęsny:

Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Louis Sarno – Song from the Forest: Selected Recordings of Bayaka Music

„Song from the Forest” to nie jest zwykły soundtrack stworzony na potrzeby zwykłego filmu dokumentalnego. To fascynująca podróż w głąb lasów deszczowych Afryki Centralnej.

Wszystko zaczęło się od filmu pt. „Song from the Forest”, który nakręcił niemiecki reżyser Michael Obert. Jesienią 2009 roku Obert wyruszył w stronę dorzecza Kongo, wówczas – jak sam twierdzi – przez przypadek usłyszał opowieść o białym mężczyźnie żyjącym od wielu lat w dżungli wśród Pigmejów Bayaka. Postanowił, że go odszuka. I tak też się stało. Po kilku dniach wędrówki Obert natrafił na plemię Pigmejów, którzy wzięli go za intruza i starali się przegonić wymachując włóczniami, po czym z zarośli wyłoniła się postać białego człowieka o dwie głowy wyższego od Pigmejów Bayaka i trzymającego na rękach dziecko. Stanął przed nim Amerykanin Louis Sarno. – Kiedy uścisnąłem jego dłoń na tej polanie od razu poczułem, że spotkało mnie coś wyjątkowego w moim życiu – dodaje Obert. Ten film przedstawia też podróż Sarno i jego afrykańskiej rodziny do Ameryki. Historia tego filmu odnalazła swoje miejsce także w Polsce, gdzie podczas tegorocznej edycji Szczecin European Film Festival można było obejrzeć obraz „Song from the Forest” (pokaz odbył się 5 października).

Warto zadać sobie pytanie: jak Sarno trafił do lasów znajdujących się Republice Środkowej Afryki? Jeszcze jako młody człowiek usłyszał w radiu śpiew Pigmejów. To go utwierdziło w przekonaniu, że musi dotrzeć do źródła, czyli odnaleźć ludzi z plemienia Bayaka. Poruszony bogactwem kulturowym, jakiego doświadczył w trakcie swego pobytu wśród Pigmejów, stwierdził, że chce z nimi zamieszkać. Przez kolejne dwadzieścia pięć lat zarejestrował ponad 1500 godzin wyjątkowej muzyki Bayaka, oczywiście kosztem wielu wyrzeczeń. Opowiadał, że niekiedy musiał jeść przez cały miesiąc kijanki, przeżył malarię, zapalenie wątroby, dur brzuszny i trąd, lecz nie przeszkodziło mu to w podjęciu decyzji, aby ożenić się z kobietą Bayaka i mieć z nią dziecko.

Prawie wszystkie nagrania, jakie znalazły się na płycie „Song from the Forest: Selected Recordings of Bayaka Music by Louis Sarno”, zostały wyszperane z kolekcji Louisa Sarno znajdującej się w Muzeum Pitt Rivers w Oxfordzie, którą sam autor sukcesywnie powiększa.

Na płycie znajdziemy piętnaście fragmentów dokumentujących życie Pigmejów. W książęce dołączonej do albumu przeczytałem wiele interesujących komentarzy Sarno odnoszących do poszczególnych ścieżek. Już pierwsze nagranie „Yeyi-greeting” to zetknięcie się z fascynującą figurą wokalną o nazwie Yodel, zaś śpiew kobiet w „Women Sing in the Forest” – dodatkowo zanurzony w naturalnym pogłosie lasu, jest wielogłosową formą umilającą Pigmejom podróżowanie przez dżunglę i zbieranie grzybów. Zresztą Bayaka to lud trudniący się łowiectwem i zbieractwem. Muzykę perkusyjną odkrywamy w „Tree Drumming” – jak twierdzi Sarno – w lesie można spotkać pewien rodzaj drzewa, gooma, które ma bardzo duże korzenie. Ilekroć Bayaka natknął się na takie drzewo na szlaku muszą go dotknąć i zagrać na nim swoją muzykę.

Bayaka 1

„Bobé Spirits Calling” to rytualny taniec, teatr i żałobny śpiew kobiet po zmarłej osobie z plemienia. W tym fragmencie można dostrzec w głosach kobiet przejście od zwykłego melodyjnego śpiewu aż do polirytmicznych struktur. Zaś w „Bayaka Night Insects” mamy nocne odgłosy owadów i ptaków. W jednym z komentarzy Sarno podkreśla, jak ważną sprawą jest uregulowanie kłusownictwa szerzącego się od dziesiątek lat w tamtejszych lasach. W „The Flutes We Hear No More” z kolei mamy znakomity duet flecistów.

Jak iść na polowanie to tylko z Bayaka. W „Net Hunt” słyszymy Pigmejów naśladujących odgłosy goryli i szympansów, by móc je następnie złapać. To nagranie pochodzi z 1987 roku. Niemal transowe brzmienie instrumentu Boungingi mamy w „Earth Bow”, a pewien rodzaj miejscowej harfy usłyszymy w „Geedal”. „Water Drumming” przedstawia rytuał kąpiących się kobiet, gdzie słychać, jak całość przechodzi nie tylko w dobrą zabawę, lecz także pokazuje jeden z niewielu instrumentów Bayaka, na którym mogą grać kobiety. W „Lingboku Celebration” kobiety za pomocą śpiewu wyśmiewają męską seksualność. Ten rytuał jest wyrazem ich siły. Następnie męski głos na granicy lamentu („Moukouté’s Lament”) przechodzi w przepiękny polifoniczny utwór „Yeyi-farewell”.

Bayaka 2

Kolekcja nagrań Louisa Sarno jest niezwykła, bezprecedensowa i niepowtarzalna. Nie określiłbym Amerykanina jako producenta nagrań terenowych, gdyż on nie udał się tam jedynie w celu rejestrowania odgłosów puszczy i ludzi ją zamieszkujących. On wszedł w tą społeczność, zamieszkał, ba!, stał się jej członkiem. Sarno uchwycił i dostrzegł niebywałą wrażliwość wśród Pigmejów Bayaka. „Song from the Forest” to nie jest zwykły soundtrack stworzony na potrzeby zwykłego filmu dokumentalnego. To fascynująca podróż w głąb lasów deszczowych Afryki Centralnej.

wrzesień 2014 | Gruenrekorder

 

Strona Gruenrekorder »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze