Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.



Ro Maron – Collected

Wiecie co to jest new beat? Nie? To przeczytajcie.

To ekstrawaganckie brzmienie pojawiło się pod koniec lat 80. w Belgii. Jednym z jego oryginalnych twórców był klawiszowiec popularnego w pierwszej połowie tamtej dekady synth-popowego zespołu 2 Belgien – Rembert De Smet. Usłyszawszy pierwsze nagrania house’owe z Chicago i mając ciągle w pamięci utwory w stylu EBM, postanowił wraz z kilkoma kolegami po fachu stworzyć nową muzykę taneczną.

Tak narodził się new beat, który charakteryzował się przede wszystkim zaskakującym, jak na dzisiejsze czasy wolnym tempem. Twarde i ciężkie rytmy miały swe ewidentne korzenie w dokonaniach takich zespołów nurtu EBM, jak Front 242, Revolting Cocks, Ministry czy The Neon Judgement. De Smet rezygnował jednak z elektronicznych hałasów i przetworzonych wokali, stawiając zamiast tego na filmowe sample i acidowe loopy.

Nagrania serwowane przez belgijskiego producenta pod takimi pseudonimami, jak Ro Maron, Zsa Zsa La Boum, Phantasia, Miss Nude, Agaric, Sleepwalker, czy 2 Body dosłownie w ciągu kilku miesięcy zalały niderlandzki rynek klubowy. Właściwie były to same dwunastocalówki – bo ten format idealnie pasował do new beatu. Popularność gatunku nie trwała jednak długo – bo niebawem fala house’u i techno zmiotła go całkowicie z muzycznej sceny.

Dziś te zapomniane utwory powracają dzięki dwupłytowej kolekcji nagrań De Smeta. I ku zaskoczeniu wielu tych, którzy mieli okazje niegdyś bawić się przy tej muzyce – brzmi ona w ćwierć wieku od swego powstania zadziwiające świeżo i energetycznie. Być może więc po electro, italo-disco, minimal wave i EBM to właśnie new beat przeżyje we współczesnych klubach swój niespodziewany revival?

Przesłuchując trzydzieści nagrań z „Collected” najbardziej zaskakuje, jak niektóre utwory De Smeta były bliskie klasycznemu acid house’owi z Chicago. Ćwierkające loopy, surowe bity, pobrzękujące klawisze – wszystko to znajdujemy choćby w „Body Drill” 2 Body’s, „…ck On Acid” Kaos 007 czy „Gimme Some Acid” Mr White. Kilka nagrań to właściwie już techno – przeszczepiające na europejski rynek z kolei wpływy z Detroit. Przykładem choćby wypełnione warczącymi efektami „Brain Killer” Reject 707, „Meditation” Air Of Gordon czy „Tiled Room” Agarica.

Najbardziej bawi De Smeta zabawa samplami – stąd pełno tutaj seksownych westchnień i krzyków wyciętych z filmów porno, cytatów z kinowych horrorów, soulowych zaśpiewów, głosów radiowych spikerów czy wojskowych komend. Najlepiej wszystko to łączy się w utworze „Something Scary” projektu Zsa Zsa La Boum, który można uznać za sztandarowy wręcz przykład new beatu. Echa mrocznego EBM słychać tutaj z kolei w militarnej rytmice i przemysłowych klawiszach – choćby w „SM” SM czy „Welcome To My Acid House” Phantasii.

Muzyka tworzona przez De Smeta miała też bardziej ilustracyjny i nastrojowy rozdział. Takie nagrania wypełniają drugi krążek z zestawu – i tworzą je dźwięki, które możemy uznać za pierwociny downtempo, czy nawet trip-hopu: połamane rytmy, eteryczne wokalizy i przestrzenne syntezatory. Niestety – większość kompozycji projektów La Mystere czy Sleepwalker za bardzo przypomina twórczość święcącej wtedy swe triumfy kiczowatej Enigmy, by uznać je za wartościowe.

New beat mieszając się z acid house’m i wczesnym techno, a także z resztkami EBM i synth-popu złożył się na soundtrack do „drugiego lata miłości” w 1988 roku. Choć belgijskie nagrania grali również brytyjscy didżeje, największe triumfy gatunek ten święcił w Niderlandach. Do Polski dotarł fragmentarycznie – ciesząc się powodzeniem jedynie w Krakowie i w Rzeszowie. Echa new beatu można usłyszeć we wczesnej twórczości Bodka Pezdy i Daniela Kleczyńskiego – choćby na płycie Trumpett & Drums. Czy gatunek ten wróci dziś do nas niczym muzyczny bumerang?

Musique Pour La Danse 2015

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. F

    świetny klimat!