Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Colleen – Captain of None

Szukacie soundtracku do tegorocznej wiosny? Sprawdźcie nowy materiał Colleen.

Nie od dziś wiadomo, że Cécile Schott aka Colleen, potrafi w bardzo ciekawy sposób wykorzystać brzmienie instrumentów dawnych (np. viola da gamba, szpinet). Francuska multiinstrumentalistka, wokalistka i kompozytorka zadebiutowała płytą „Everyone Alive Wants Answers” (The Leaf Label, 2003), gdzie pokazała, że umie też sprawnie obchodzić się z elektroniką. Od tamtej pory jej styl (mocno zakorzeniony w muzyce elektroakustycznej, ambient i folku) nieustannie ewoluuje. Ostatnio artystka zrobiła sobie dłuższą przerwę w nagrywaniu, bo poprzedni krążek Colleen – „The Weighing Of The Heart” (Second Language Music, 2013) ukazał się po sześciu latach. Teraz nie musieliśmy tak długo czekać na kolejny longplay.

Płyta „Captain of None” przynosi wiele interesujących zmian i nie tylko w obrębie brzmienia czy produkcji, bowiem Colleen kieruję swoją uwagę w stronę innych stylistyk i kultur (dub, muzyka afrykańska). Wydaje mi się, że „Captain of None” to najbardziej pogodny, melodyjny oraz bogaty aranżacyjnie materiał, jaki znajdziemy w dyskografii Francuski. Oczywiście nie brakuje tu również minimalistycznych form, repetycji, loopów zatopionych w echu/pogłosie i onirycznego głosu samej Colleen. Znalazło się też więcej miejsca na przetworzone brzmienia instrumentów perkusyjnych („This Hammer Breaks”) i analogowych syntezatorów, zaś w pewnych fragmentach („Salina Stars”, „Soul Alphabet”) Cécile Schott zbliża się do duetu Peaking Lights z ich najlepszego okresu, czyli albumu „936”. Jednak o wyjątkowości „Captain of None” decydują skąpane w echu zapętlone partie takich instrumentów jak viola da gamba czy altówka. Colleen przygotował wyśmienitą i bardzo osobistą płytę, która znakomicie sprawdza się w otoczeniu budzącej się do życia wiosny.

07.04.2015 | Thrill Jockey

 

Oficjalna strona artystki »Profil na Facebooku »Strona Thrill Jockey »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.