Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Colleen – Captain of None

Szukacie soundtracku do tegorocznej wiosny? Sprawdźcie nowy materiał Colleen.

Nie od dziś wiadomo, że Cécile Schott aka Colleen, potrafi w bardzo ciekawy sposób wykorzystać brzmienie instrumentów dawnych (np. viola da gamba, szpinet). Francuska multiinstrumentalistka, wokalistka i kompozytorka zadebiutowała płytą „Everyone Alive Wants Answers” (The Leaf Label, 2003), gdzie pokazała, że umie też sprawnie obchodzić się z elektroniką. Od tamtej pory jej styl (mocno zakorzeniony w muzyce elektroakustycznej, ambient i folku) nieustannie ewoluuje. Ostatnio artystka zrobiła sobie dłuższą przerwę w nagrywaniu, bo poprzedni krążek Colleen – „The Weighing Of The Heart” (Second Language Music, 2013) ukazał się po sześciu latach. Teraz nie musieliśmy tak długo czekać na kolejny longplay.

Płyta „Captain of None” przynosi wiele interesujących zmian i nie tylko w obrębie brzmienia czy produkcji, bowiem Colleen kieruję swoją uwagę w stronę innych stylistyk i kultur (dub, muzyka afrykańska). Wydaje mi się, że „Captain of None” to najbardziej pogodny, melodyjny oraz bogaty aranżacyjnie materiał, jaki znajdziemy w dyskografii Francuski. Oczywiście nie brakuje tu również minimalistycznych form, repetycji, loopów zatopionych w echu/pogłosie i onirycznego głosu samej Colleen. Znalazło się też więcej miejsca na przetworzone brzmienia instrumentów perkusyjnych („This Hammer Breaks”) i analogowych syntezatorów, zaś w pewnych fragmentach („Salina Stars”, „Soul Alphabet”) Cécile Schott zbliża się do duetu Peaking Lights z ich najlepszego okresu, czyli albumu „936”. Jednak o wyjątkowości „Captain of None” decydują skąpane w echu zapętlone partie takich instrumentów jak viola da gamba czy altówka. Colleen przygotował wyśmienitą i bardzo osobistą płytę, która znakomicie sprawdza się w otoczeniu budzącej się do życia wiosny.

07.04.2015 | Thrill Jockey

 

Oficjalna strona artystki »Profil na Facebooku »Strona Thrill Jockey »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.