Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.

BNNT is Jacek Sienkiewicz – Multiversion #5
Jarek Szczęsny:

Część piąta – finał.



Eksperymentalne oblicze RPA – część osiemnasta

Po czterdziestu czterech latach udało się wznowić zapomnianą płytę południowoafrykańskiego zespołu Ndikho Xaba and The Natives.

gatefold LP covers.indd

Ndikho Xaba (pianista, perkusista, kompozytor, trębacz) urodził się w 1934 roku w Pietermaritzburg (miasto we wschodniej części RPA). Jego rodzice byli nauczycielami. Ojciec poza szkołą aktywnie udzielał się w różnych organizacjach walczących z systemem, m.in. był członkiem podziemnego Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Matka z kolei w wolnym czasie grała na organach i prowadziła chór kościelny, dzięki czemu Ndikho Xaba mógł rozwijać swój talent muzyczny. Z biegiem lat Xaba zaczął również angażować się w polityczną walkę z apartheidem (nawet tworzył oprawę muzyczną w czasie spotkań partyjnych). W wyniku represji ze strony władz musiał opuścić swój kraj w 1964 roku i wyjechać do USA, do Kalifornii. Oczywiście w Stanach Zjednoczonych Xaba kontynuował swoje poza muzyczne zajęcia, czyli otwarcie potępiał działania ruchu Black Power oraz pomagał swoim rodakom, którzy uciekli z RPA.

Początkowo mieszkał w Berkeley, lecz ostatecznie wybrał Nowy Jork. W 1969 roku pojawiły się szkice pierwszych utworów, lecz dopiero w 1971 roku Xaba i jego zespół The Natives zarejestrowali swoje pierwsze nagrania, ale efekt nie był najlepszy pod względem jakości. Niejaki Cousin Wash pomógł im w bardzo szybkim czasie podejść ponownie do nagrywania materiału i to w lepszych warunkach. Brat Washa miał studio nagraniowe w garażu w Los Angeles, gdzie też grupa doszlifowała swoje kompozycie, które następnie znalazły się na płycie „Ndikho Xaba and The Natives” (wydanej w 1971 roku w nakładzie 500 kopii). Niedługo po przeprowadzce do Nowego Jorku Xaba miał szansę wystąpić obok takich artystów jak Alice Coltrane, Sun Ra czy Pharoah Sanders.

Na longplayu „Ndikho Xaba and The Natives” (wznowionym w tym roku przez brytyjski label Matsuli Music) słychać wpływy wynikające ze współpracy Xaby z ówczesnymi gigantami jazzu, choć w skład formacji The Natives wchodzili wyłącznie muzycy pochodzący z RPA. Całość otwiera kapitalne „Shwabada” – ponad dwanaście minut, w których spiritual jazz w stylu Alice Coltrane/Pharoah Sandersa łączy się wyśmienicie z nieco awangardowymi brzmieniami (Bill Dixon) i improwizacją w duchu Johna Coltrane’a czy Archiego Sheppa.

Klimat diametralnie się zmienia wraz z bluesowo-soulowym „Freedom” – wyraźnie skierowanym do ludzi popierających haniebne czyny ruchów Black Power i apartheidu. „Flight” to powrót do improwizacji, gdzie gęste brzmienie sekcji rytmicznej prowadzi nas do nieco chwytliwych, fortepianowych akordów w „Nomusa” – mocny temat, głęboki groove basu i ciekawe sola na wibrafonie. Jak dla mnie ten fragment mocno kojarzy się również z chicagowską sceną jazzową. „Makhosi” z kolei ociera się o bardziej plemienny, dziki i pierwotny trans perkusyjny. Kompaktowa wersji pomieściła jeszcze dwa dodatkowe numery: „Big Time” i „Zulu Lunchbag”. Pierwszy jest bliższy amerykańskiego jazzu/funku, zaś drugi to mieszanka afrykańskich brzmień i rock’n’rolla.

Ndikho Xaba wrócił do RPA dopiero w 1998 roku. Obecnie mieszka w Durbanie, gdzie też wykłada na miejscowym uniwersytecie na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Można jedynie żałować, że tak niewiele powstało nagrań w tamtym okresie. Xaba i jego przyjaciele mieli ogromny potencjał, który niestety gdzieś się rozpłynął. Cóż, dobrze, że mamy chociaż taką perełkę jak utwór „Shwabada”.

1971/ luty 2015 | Matsuli Music (winyl/CD)

 

Strona Facebook NdikhoXaba »Strona Matsuli Music »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Ciekawa pozycja;)