HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Scuba – Claustrophobia

Berlińska rezydentura w sposób dobitny wpłynęła na długo wyczekiwany albumu Scuby.

Osoby Paula Rose’a nie trzeba przedstawiać. Każdy kto miał do czynienia z początkami muzyki dubstep na Wyspach Brytyjskich, oraz śledził jej skłonność do łączenia się z innymi gatunkami – musi wiedzieć, że to właśnie pochodzący z UK producent stoi za jej największymi sukcesami. Po doskonałym debiucie w roku 2008 „Mutual Antipathy” (nasza recenzja tutaj) oraz kolejnym szlagierem w postaci „Triangulation” (nasza recenzja tutaj), Scuba wydał trochę pominiętą przez słuchaczy pozycję w postaci „Personality”.

Wydana 26 marca tego roku płyta nosi w sobie berlińską estetykę a odstawiany już od dłuższego czasu na bok dubstep, stanowi zaledwie ułamek proponowanych przez Paula rozwiązań. Jest to po prostu dobrze wykonane techniczn(i)e dzieło. Warto jednak wspomnieć, że właśnie ta mała część dubstepowych reminiscencji jest pokłosiem niezapomnianej oraz jakże szamańskiej twórczości Skull Disco. Zapowiada się naprawdę ciekawie.

A na płycie jest niewąsko. Zaczynamy od ciekawie rozpisanego intro, gdzie ambientowy prolog rozwija się w twardą, quasi dubstepową produkcję, by chwilę później przedstawić głównego autora tej płyty. Ten zaś, w pełnej krasie zaprezentował się w utworze numer dwa na tym albumie. „Why You Feel so Low” z idealnie korespondującym klipem jest jednym z najjaśniejszych punktów tego krążka. Dynamiczna stopa zapowiada muzyczny konkret. W tle słychać tajemniczo b(g)rzmiący bas, który na zamianę współgra z przytłumionymi klawiszami pianina. Z jednej strony wydaje się nam, że to konsekwencja właściwa Ostgut Ton, z drugiej zaś wspomniane wyżej klawisze nakazują zastanowić się czy nie jest to przypadkiem estetyka właściwa klasyce Detroit. Żeby nie było łatwo, Scuba na przełomie pierwszej i drugiej minuty dodaje plemienny wokal, idealnie splatając te wszystkie przestrzenie. Podobny zabieg uczynił na minutę przed zakończeniem utworu, wprowadzając tym samym ciekawą alegorię początku (życia) i końca (śmierci).

„Television” to rozwieszony na wszelkich częstotliwościach warczący bas z narastającą dynamiką i ostatecznym zwieńczeniem w drugiej minucie. W tym momencie bas zmienia swoje oblicze i przywdziewa kolorową funkową marynarkę. Kwaśne synthy oraz skrzeczące hi-haty wprowadzają element zamieszania, ale jest to ponowna próba skondensowania działania dźwięków celem ich detonacji w ostatniej fazie utworu. „Drift” stanowi około ambientową stylistykę, gdzie wszelkiej maści perkusjonalia bawią się na spowitej mgłą porannej tafli jeziora. Z kolei „PCP” to utwór utkany na modłę Shackletonowskiej wariacji z jej wszystkimi plemiennymi zakusami. Granie na rurach, drewnianych instrumentach, pęknięcia, stuknięcia, przesterowany głos szamana oraz głębinowy bas – to wszystko składa się na idealne preludium pod czarną mszę gdzieś w środku dżungli.

Zgoła odmiennie prezentuje się „All I Think About is Death”. Ten wokal oraz przeciśnięte przez filtry echa i delay’a talerze przypominają „Tell Her”, jednakże bez tego pamiętnego i nietuzinkowego werbla. To emocjonalna etiuda będąca cechą właściwą muzyce Scuby oraz Phaeleh. „Needle Phobia” (historycznie) najbardziej przypomina dokonania Rose’a sprzed lat. To swojego rodzaju podziękowanie dla muzyki dubstep oraz ostateczne pożegnanie. Całość płynie na rozciągniętym basie oraz kosmicznych padach. To wspaniały pomnik, gdzie latające nad wszystkim werble, niczym mewy dumnie trzepoczące swoimi skrzydłami wyklaskują bpm-owskie piękno.

„Black on Black” to ponowne wejście w techniczne buty i kompleksowe pozamiatanie parkietu. Początek jest mroczny a po chwili pojawia się znana nam brutalna stopa. Syczący hi-hat zapowiada głębinowy werbel a tło zapełniają dźwięki diod kontrolnych. Scuba zabiera nas w przestrzeń kosmiczną by móc wspólnie eksplorować piękno wszechświata. Taki właśnie jest ten utwór – niedefiniowalny, niemierzalny, uciekający wszelkim porównaniom. Prawdziwy majstersztyk!

Na ten album czekało wiele osób. Wielu z nas zastanawiało się, w którą stronę pójdzie ten zasłużony w boju producent. Wybrał techno przez duże „T”. W mojej opinii wybrał najlepiej jak tylko mógł.

27.03.2015 | Hotflush Recordings

http://www.discogs.com/artist/288826-Scuba-4

https://www.facebook.com/OfficialScuba

http://www.hotflushrecordings.com/

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Krystian Zakrzewski

    Racja, dzięki za czujność. Przyznam się szczerze, że nie sprawdziłem akurat tego faktu i sypię popiół na głowę.

  2. Marcin

    „Scuba wydał dwie, trochę pominięte przez słuchaczy pozycje: „Personality” oraz „RA.EX114″.’

    Pewnie dlatego, żę RA. EX114 to po prostu wywiad…