Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Sinfol – Intra EP

Najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie w tym roku wśród zalewu wydawnictw.

Sinfol aka Jeroen van den Dungen, to artysta, pochodzący z Amterdamu i od 2012 r. rezydent słynnego klubu Reaktor. Od 2014 r. prowadzi wytwórnię Anagram. EPka, pt. Intra, pojawi się 19.05. w cyfrze i na winylu. To będzie trzecie wydawnictwo w katalogu labelu Anagram.

„Intra” rozpoczyna się od eterycznego, przeciągłego ambientowego pada i serii chropowatych akordów, które towarzyszą numerowi już do samego końca. Sucha, tkliwa perkusja reguluje go, a piękna syntezatorowa melodia nadaje charakteru. Przejścia są łagodne, zmiany napięcia ledwie wyczuwalne, ale „Intra” i tak rozgrzewa lepiej, niż spory haust wódki.


„Crystalline”, któremu głosu użyczyła Barbara Ford, to mój ulubiony utwór na całej EPce. Duszny, mroczny, z postminimalową werwą. Jednak najwyraźniejszą i najważniejszą sekwencję w tym numerze, stanowi głos Ford – mglisty, ochrypły i seksowny. Kiedy kobieta kończy wygłaszać swoją partię, natychmiast stopa przybiera na sile, wchodzi grzechocząca góra, a w tancerzu, wybucha kolejna porcja nieposkromionej energii.

„Heading for The Sun”, to kolejna na tej EPce parkietowa pozycja. Zbliżamy się do słońca, utwór robi się coraz gorętszy, gęstszy i niespokojniejszy. Utwór owiewa nuta tajemniczości, dzięki męskim, chóralnym wokalizom. Drżący, cyfrowy pad oraz ‚grooviaste’ melodie, podtrzymują ramy numeru.

„An Oddysey”, to piękna, atmosferyczna końcówka, która w zalotny sposób zwieńcza przygodę z holenderskim twórcą. Smutna, przewlekana analogowymi melodiami kwaśnej trzystatrójki i podbita nienarzucającą się stopą i urywanym dotykiem cyfrowych kliknięć.

Zaryzykuję i napiszę to – zaraz po Benie Klocku, produkcyjnie najbardziej do Klocka zbliżony materiał. A, że ja za Klockiem płaczę, to Sinfol wynagradza mi wszystko, bardzo brakowało mi techno z podobnym zacięciem. Z miejsca zostałam fanką i z przyjemnością sprawdzę pozostałe wydawnictwa tego niezwykłego artysty.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.