Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



Sinfol – Intra EP

Najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie w tym roku wśród zalewu wydawnictw.

Sinfol aka Jeroen van den Dungen, to artysta, pochodzący z Amterdamu i od 2012 r. rezydent słynnego klubu Reaktor. Od 2014 r. prowadzi wytwórnię Anagram. EPka, pt. Intra, pojawi się 19.05. w cyfrze i na winylu. To będzie trzecie wydawnictwo w katalogu labelu Anagram.

„Intra” rozpoczyna się od eterycznego, przeciągłego ambientowego pada i serii chropowatych akordów, które towarzyszą numerowi już do samego końca. Sucha, tkliwa perkusja reguluje go, a piękna syntezatorowa melodia nadaje charakteru. Przejścia są łagodne, zmiany napięcia ledwie wyczuwalne, ale „Intra” i tak rozgrzewa lepiej, niż spory haust wódki.


„Crystalline”, któremu głosu użyczyła Barbara Ford, to mój ulubiony utwór na całej EPce. Duszny, mroczny, z postminimalową werwą. Jednak najwyraźniejszą i najważniejszą sekwencję w tym numerze, stanowi głos Ford – mglisty, ochrypły i seksowny. Kiedy kobieta kończy wygłaszać swoją partię, natychmiast stopa przybiera na sile, wchodzi grzechocząca góra, a w tancerzu, wybucha kolejna porcja nieposkromionej energii.

„Heading for The Sun”, to kolejna na tej EPce parkietowa pozycja. Zbliżamy się do słońca, utwór robi się coraz gorętszy, gęstszy i niespokojniejszy. Utwór owiewa nuta tajemniczości, dzięki męskim, chóralnym wokalizom. Drżący, cyfrowy pad oraz ‚grooviaste’ melodie, podtrzymują ramy numeru.

„An Oddysey”, to piękna, atmosferyczna końcówka, która w zalotny sposób zwieńcza przygodę z holenderskim twórcą. Smutna, przewlekana analogowymi melodiami kwaśnej trzystatrójki i podbita nienarzucającą się stopą i urywanym dotykiem cyfrowych kliknięć.

Zaryzykuję i napiszę to – zaraz po Benie Klocku, produkcyjnie najbardziej do Klocka zbliżony materiał. A, że ja za Klockiem płaczę, to Sinfol wynagradza mi wszystko, bardzo brakowało mi techno z podobnym zacięciem. Z miejsca zostałam fanką i z przyjemnością sprawdzę pozostałe wydawnictwa tego niezwykłego artysty.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.