The Chemical Brothers – No Geography
Jarek Szczęsny:

Wszystkie znane chwyty.

Kucz/Bilińska – Kucz/Bilińska
Jarek Szczęsny:

To nie jest płyta na dzisiejsze czasy.

Logos – Imperial Flood
Paweł Gzyl:

Sielski krajobraz wschodniej Anglii przełożony na awangardowy grime.

Alberich – Quantized Angel
Paweł Gzyl:

Suma wszystkich przemian.

Amnesia Scanner And Bill Kouligas – Lexachast
Jarek Szczęsny:

Taniec z kaktusem.

HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.



Matrixxman – Homesick

Mroczna dystopia opowiedziana przez klasyczne dźwięki z Detroit i Chicago.

Zanim usłyszeliśmy o amerykańskim producencie ukrywającym się pod pseudonimem Matrixxman, przebył on długa drogę prowadzącą go do coraz lepiej ocenianych nagrań na klubowym rynku. Już pod koniec lat 90. zachwycił się nową elektroniką – ale najpierw niezbyt popularnym w jego rodzimej Bay Area brytyjskim drum’n’bassem. Jak niemal każdy amerykański nastolatek fascynował się też hip-hopem, tworząc nawet siermiężne podkłady rytmiczne dla domorosłych raperów.

Przełom nastąpił w 2001 roku, kiedy kumpel podsunął mu CD z miksem Juana Atkinsa. Przed młodym chłopakiem otwarł się wtedy zupełnie nowy świat dźwięków – rodem z Detroit, Chicago i Berlina. Jego własne nagrania zainspirowane klasyką muzyki klubowej usłyszeliśmy jednak dopiero w 2013 roku. Już tytuł debiutanckiej dwunastocalówki mówił wiele o twórczości Matrixxmana. „The XX Files” wskazywał, że jego krąg zainteresowań wyznaczają powieści i filmy science fiction oraz tak uwielbiane w Ameryce wszelkiej maści teorie spiskowe.

Nie inaczej jest z pierwszym albumem Charlesa Duffa, który powstał, kiedy producent miał już na swym koncie kilkanaście winylowych singli. Otwierająca płytę kompozycja to jedno z najciekawszych nagrań eksperymentalnego techno w ostatnim czasie – powoli rozwijający się od industrialnego preparu w stronę rozwibrowanego acidu „Necronomicon”. Bardziej klubowy charakter ma już „Augmented” – uderzając tanecznym bitem i zbasowanymi akordami w stylu EBM.


Wraz z „Red Light District” wkraczamy do nocnego Detroit – bo amerykański producent serwuje nam tym razem klimatyczne electro wyrastające z dawnych klasyków wspomnianego Juana Atkinsa. „Packard Plant” przenosi nas na teren ilustracyjnego techno – wplatając kumkające dźwięki Rolanda TB-303 w rwany podkład rytmiczny. Segment ten kończy mroczna miniatura skoncentrowana na dronowym wyziewie – „Dejected”.

Druga część albumu to już konkretne uderzenie o potężnej mocy. Zaczyna „Network Failure” – minimalowy killer o laboratoryjnym brzmieniu jakby wyciągnięty z katalogu Roberta Hooda. „False Pattern Recognition” przywołuje z kolei tribalowe granie z wczesnego okresu twórczości Jeffa Millsa. Również w „Opium Dem” pozostajemy w kręgu twórczości weteranów z Motor City – bo tym razem mamy do czynienia z szeleszczącym rozwibrowanymi hi-hatami hard techno spod znaku DJT-1000. I ten fragment płyty puentuje nastrojowa miniatura – „Annika’s Theme”.

Trzeci rozdział „Homesick” znów ma znów różnorodny ton. „Hit Me Up” zrealizowany z Vin Solem eksploduje dziką energią chicagowskiego house’u w stylu Jamala Mossa, rozpisaną na grzechoczące uderzenia automatu perkusyjnego i groteskowo popiskujące klawisze. Galopujące bezlitośnie techno oplecione brutalnymi uderzeniami sonicznych klawiszy rozbrzmiewa w „Switchblade”. Płytę kończy najbardziej soundtrackowe nagranie w zestawie – efektownie oddające futurystyczny ton opowieści „Earth Like Conditions”.

„Homesick” to wysokiej klasy robota. Mroczne i surowe dźwięki techno, electro i house’u o oldskulowym charakterze idealnie pasują tutaj do klimatu apokaliptycznej dystopii, roztaczanego przez tytuły, kojarzące się z klasyką kina i literatury science fiction. Oczywiście czuć w takim podejściu do tematu inspirację artystami pokroju Dopplereffekt czy Underground Resistance, ale amerykański producent potrafi te wpływy wykorzystać do stworzenia w pełni autorskiej wizji. Efekt? Znakomity!

Ghostly international 2015

www.ghostly.com

www.facebook.com/ghostly

www.facebook.com/matrixxman

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.