Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.



Lato z Songwriterami

W ciągu ostatnich miesięcy ukazało się kilka niezwykłych płyt.

Sufjan Stevens

Sufjan Stevens – „Carrie & Lowell” (31.03.2015 | Asthmatic Kitty)

Siódmy studyjny album w karierze Stevensa i śmiały zwrot przynajmniej o 180 stopni w stosunku do tego, co znamy z jego poprzednich wydawnictw. Na „Carrie & Lowell” nie ma bujnych aranżacji instrumentalnych, ogromnego składu etc., lecz za to jest wyjątkowy głos Sufjana, gitary, subtelne partie klawiszy, instrumentów smyczkowych i elektroniki. Teksty piosenek Stevensa nie należą do najweselszych, gdyż zrodziły się tuż po śmierci jego matki w 2012 roku (tytułowa Carrie), a także nawiązują do ojczyma (Lowell). Artysta przywołuje też swoje wspomnienia z czasów dzieciństwa, bowiem materiał nagrywał między innymi w jednym ze studiów w stanie Oregon. Ten stan bardzo często Stevens odwiedzał wraz ze swoją rodzinną. Na etapie produkcji wspomagał go Thomas Bartlett (aka Doveman) – amerykański pianista, wokalista i producent, znany ze współpracy z Glenem Hansardem, The National, Samem Amidonem, Nico Muhly’m czy The Gloaming. Jeśli do tej pory nie słyszeliście kompozycji „Fourth of July”, to z pewnością nie uwolnicie się od niej na najbliższe miesiące, przynajmniej tak jest w moim przypadku. „Carrie & Lowell” to jedna z najbardziej wzruszających płyt tego roku!

Sun Kil Moon

Sun Kil Moon – „Universal Themes” (02.06.2015 | Caldo Verde Records)

Rok temu zachwycałem się albumem „Benji” (recenzja) projektu Sun Kil Moon, za którym stoi Mark Kozelek – lider słynnego Red House Painters. Trochę niespodziewanie wyskoczył nowy longplay Sun Kil Moon, jak i szum wokół postaci Amerykanina. Dla niewtajemniczonych przypomnę, że chodzi o ostre ataki songwritera wymierzone w stronę dziennikarzy. Najbardziej dostało się Laurze Snapes z „The Guardian” (tutaj jej odpowiedź na słowa Kozelka). Nie chciałbym się skupiać na seksistowskim aspekcie tej całej sprawy, co robi większość krytyków, bo chyba przy tym wszystkim zapomnieli o najważniejszym, czyli płycie „Universal Themes”. Od razu powiem, że wcale nie jest to gorszy materiał od „Benji” (Mark, założył z góry, że dziennikarze będę właśnie tak oceniali jego album), co też potwierdza świetna kompozycja „Garden of Lavender”. W Kozelku siedzą niebywałe pokłady kreatywnej energii – nie każdemu udaje się nagrać w tak krótkim czasie, takie płyty jak „Benji” i „Universal Themes”.

Na „Universal Themes” Kozelek powraca do ostrzejszego brzmienia gitar („With a Sort of Grace I Walked to the Bathroom to Cry”, „Ali/Spinks 2”), lecz większość nagrań wije się wokół akustycznego i eterycznego klimatu. Niektóre fragmenty („The Possum”, „Birds of Flims”, „Cry Me a River Williamsburg Sleeve Tattoo Blues”) można śmiało postawić obok najlepszych numerów Red House Painters, zaś w innych czuć wpływy Neila Younga. Choć Kozelek jest tak oryginalnym i doświadczonym artystą, że wciskanie jego twórczości do szuflad lub doczepianie do niej prostych skojarzeń, zawsze będzie jedynie trywialną grą słów. 8 sierpnia Mark Kozelek wystąpi na OFF Festivalu.

Jim O'Rourke - Simple Songs

Jim O’Rourke – „Simple Songs” (19.05.2015 | Drag City)

W marcu tego roku opisywałem album „Behold” (recenzja) duetu Oren Ambarchi & Jim O’Rourke, a swój tekst kończyłem słowami: „Wciąż się zastanawiam, czy kiedykolwiek O’Rourke powróci do pisania piosenek, jakie znamy z jego doskonałych solowych wydawnictw…”. A tu proszę, po 14 latach od momentu wydania „Insignificance”, gdzie po raz ostatni zaprezentował swoje piosenkowe oblicze, wraca z nowym materiałem, na którym słyszmy głos O’Rourke’a. Amerykanin jednak bardziej zaskoczył tym, że skręcił w stronę tak często opluwanego i wyśmiewanego gatunku, jakim jest prog-rock. Tym samym O’Rourke udowodnił, że nie interesują go aktualne trendy, mody i jednosezonowe klejenie beatów. Zresztą on zawsze odcinał się od tego, co było na topie. Za to był/jest bardzo blisko kreatywnych osób (John Fahey, Smog, Sonic Youth, Derek Bailey, Mats Gustafsson, Wilco, Stereolab, Joanna Newsom i wielu, wielu innych). Od lat mieszka w Japonii, gdzie też nagrał swój album „Simple Songs”. Podejrzewam, że gdyby płyta ukazała się w latach 70., to byłaby klasykiem, choć nie widzę żadnych przeszkód, aby nią dziś została.

Landscape-Dream-Cover-Image

Abram Shook – „Landscape Dream” (12.05.2015 | Western Vinyl)

Teksański wokalista, gitarzysta i kompozytor Abram Shook wydał w ubiegłym roku swój debiutancki krążek, pt. „Sun Marquee” (Western Vinyl). Już wtedy wiedziałem, że mam do czynienia z wyjątkową postacią, ale chyba potrzebowałem jeszcze drugiego albumu, aby upewnić się w swoim przekonaniu. No i jest! Longplay „Landscape Dream” zawstydzi nie jedną grupę z USA (Grizzly Bear, Iron & Wine). Niepowtarzalna barwa głosu Shooka zapada głęboko w pamięć (gdyby spróbować ją porównać to gdzieś na styku Jonathana Donahue’a – Mercury Rev i Wayne’a Coyne’ego – The Flaming Lips). W muzyce Shooka czuć dużą lekkość, którą czerpie z codziennych podróży z psem po swoim ulubionym parku w Austin. Artysta podkreśla, że lubi zostawić za sobą ten cały szum związany z mediami społecznościowymi etc. „Landscape Dream” to przepiękna mieszanka tropicaliów, afrykańskich rytmów, przybrudzonego rocka, elektroniki i psychodelii. Całość rozświetla ciepła, analogowa produkcja iście z lat 70.

Neil Young & Promise

Neil Young & Promise of the Real – „The Monsanto Years” (29.06.2015 | Reprise)

Tego Pana chyba nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. „The Monsanto Years” to już trzydziesta szósta studyjna płyta kanadyjskiego mistrza. Kolejny koncept-album, na którym tym razem Young bardzo mocno krytykuje działalność amerykańskiego koncernu Monsanto. Jej haniebne czyny poruszą niejedno zatwardziałe sumienie. Na całym świeci co roku organizowane są marsze przeciwko Monsanto (m.in. w Warszawie). Na „The Monsanto Years” Young robi swoje i stara się za pomocą gitarowych riffów rozkruszyć ścianę milczenia. Słyszymy mnóstwo gorzkich słów, jakie Kanadyjczyk zawarł w swoich tekstach. Nie da się i nie należy ukrywać, czego nie można powiedzieć o członkach Monsanto, że Neil Young zaserwował wyśmienitą porcję eko ballad i rockowych numerów. Fani Crazy Horse nie będą zawiedzeni!

cover

Heather Woods Broderick – „Glider” (10.07.2015 | Western Vinyl)

Brata, czyli Petera Brodericka, wszyscy doskonale kojarzą, a jak jest z jego siostrą Heather Woods Broderick – multiinstrumentalistą i wokalistą? Trzeba było czekać aż 6 lat na jej drugi album „Glider”, bo pierwszy to „From The Ground” z 2009 roku. Pod koniec czerwca widziałem Heather na Halfway Festival (moja relacja) w Białymstoku u boku Sharon Van Etten, choć niegdyś grała też z Efterklang. Obecnie artystka mieszka w Portland w stanie Oregon, tam też dorastała. Rodzice Brodericków poznali się na jakimś koncercie, nie wiem na jakim, ale widać, że muzyka dla tej rodziny jest czymś bardzo ważnym. Na tegorocznym „Glider” barwa głosu Heather jest niekiedy blisko Elizabeth Fraser („Fall Hard”, „Wyoming”). Amerykanka napisała naprawdę kilka znakomitych kompozycji (m.in. „The Sentiments”). Pokazał, że lubi żonglować konwencjami i w miły sposób puszcza oczko w stronę dubu („Mama Shelter”).

11183_JKT

Mac DeMarco – „Another One” (07.08.2015 | Captured Tracks)

Mac DeMarco to pseudonim kanadyjskiego songwritera Macbriare’ego Samuela Lanyona. Ten multiinstrumentalista i producent ma na swoim koncie kilka płyt. Zadebiutował krążkiem „Rock and Roll Night Club (2012). DeMarco wchodzi również w skład formacji Makeout Videotape. Wśród swoich inspiracji artysta wymienia takie nazwiska/nazwy jak Shuggie Otis, Steely Dan, Yellow Magic Orchestra czy Jonathan Richman. W głosie DeMarco mocno zagnieździł się duch The Beatles, ale zanurzony w swoistej dawce ironii, jaką czuć na kilometr z nagrań Kanadyjczyka, a do tego jest bardzo pozytywnym freakiem (np. urządza grilla i częstuje swoich fanów hot-dogami czy zaprasza do siebie na kawę). Kompozycje z „Another One” potwierdzają, że DeMarco jest też przebiegłym kompozytorem, który ma ogromny talent do pisania świetnych piosenek. Żeby się o tym przekonać, wystarczy posłuchać tytułowego „Another One”.

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.