jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.



Kammerflimmer Kollektief – Désarroi

„Désarroi” to najbardziej radykalny album w karierze niemieckiej grupy Kammerflimmer Kollektief.

Trochę musieliśmy się na czekać na nowe dzieło KK. Jak pamiętam to Thomas Weber już w 2013 roku napomknął w wywiadzie z serii „3 pytania” (tutaj), że zespół pracuje nad nowym materiał, który miał się ukazać jeszcze w tym samym roku. Nic z tego nie wyszło, choć nadal miałem w głowie słowa Webera i co jakiś czas zaglądałem na stronę KK, aż w końcu pojawił się nowy longplay „Désarroi” („Dezorientacja”). Bardzo mi się podobały dwa poprzednie ich albumy, czyli „Wildling” z 2010 roku i „Teufelskamin” (2011). Nie będę ukrywał, że mam wielką słabość do Kammerflimmer Kollektief i każde ich nowe wydawnictwo to dla mnie wyjątkowe wydarzenie.

W zasadzie to już od wielu lat formację tworzy trzech fantastycznych instrumentalistów: Thomas Weber (gitara elektryczna, loopy, elektronika), Heike Aumüller (harmonium, syntezatory, głos) i Johannes Frisch (kontrabas). Oczywiście, jak zawsze muzycy do współpracy zapraszają też innych artystów, najczęściej są to różni perkusiści. Dodam, że w tym roku ukazał się w katalogu warszawskiej oficyny Monotype Records interesujący longplay „Which Head You’re Dancing In?” duetu Johannes Frisch i Ralf Wehowsky.

Chyba za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu, że Kammerflimmer Kollektief wciąż utrzymuje tak wysoki poziom. Ileż to zespołów z poganiacza post-rocka, jazzu i elektroniki, szczególnie tych z lat 90., przestało istnieć i ślad po nich zaginął (Bark Psychosis, Gastr Del Sol etc.), a członkom KK udało się przetrwać. W 2016 roku grupa będzie obchodzić swoje dwudzieste urodziny. Ale wróćmy do „Désarroi”. Myślę, że tytuł płyty „Dezorientacja” doskonale oddaje charakter muzyki KK. Nie dość, że to słowo dobrze obrazuje warstwę muzyczną, to także dużo mówi o samych tekstach, w których Heike Aumüller stara się dotknąć tematu zagubienia ludzi we współczesnym świecie. Muzycznie „Désarroi” to właściwie czterdziestominutowa suita, będąca świeżą porcją transowego i improwizowanego jazzu, spotykającego elektroakustyczne preparacje dźwiękowe oraz melodie. No i te wyjątkowe hauntologiczne brzmienie, dające poczucie totalnego odrealnienia.

Jednak niemieccy twórcy poszli o krok dalej i postawili w znacznym stopniu na drapieżną, niewygodną i niełatwą w odbiorze muzykę, ale jakże fascynującą („Désarroi #1: Mayhem!”, „Evol Jam (Edit)”, „Free Form Freak-Out”). Całość ociera się wręcz o punkową estetykę, oczywiście rozmytą do granic możliwość, ale ten podskórny dźwiękowy brudek jest słyszalny w wielu miejscach. Płytę zamyka skądinąd kapitalny cover „Zurück zum Beton” S.Y.P.H. – punkowej legendy z lat 80. z Berlina Zachodniego. Na „Désarroi” także inne gatunki (dub, rock, free jazz, swobodna improwizacja, współczesny folk) nie brzmią jednoznacznie, tylko są tak przemieszane, że tworzą coś na kształt surrealistycznego eksperymentu.

Przyznam, że jestem w stanie kompletnej dezorientacji i sam nie wiem, czy „Désarroi” to najlepszy album Kammerflimmer Kollektief, a także jak dokładnie nazwać ich muzykę, czy to ważne? Jedno jest pewne, że to bardzo odważna płyta pod wzglądem brzmienia i samej formy, niezwykle wciągająca oraz burząca wszelkie schematy gatunkowe. Pójdę za myślą Martina Siewerta z Radian: czym dziksze, tym lepsze… (cała rozmowa na stronie M/I), gdyż właśnie taka jest twórczość Kammerflimmer Kollektief.

20.02.2015 | Staubgold

 

 

Strona Kammerflimmer Kollektief »Profil na Facebooku »Strona Staubgold »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. adamashnova

    Uwielbiam ♪♪♪