NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



Dawn Mok – Eternal Love

Próba dekonstrukcji nowoczesnego R&B.

Hamburska wytwórnia Dial przyzwyczaiła nas już do tego, że oprócz łagodnego techno i house’u, które stanowią główny wątek w jej katalogu, lubi od czasu do czasu zaskoczyć czymś ekscentrycznym. Raz może być kameralny pop w wykonaniu Phantom Ghost, a kiedy indziej – neoklasyka Christiana Naoujoksa. Tym razem jest to debiutancki album berlińskiego duetu Dawn Mok.

Choć pod nazwą tą ukrywa się ponoć kolektyw artystów z całego świata, kolaborujących ze sobą dzięki Internetowi, materiał na „Eterenal Love” zrealizowało tylko dwóch jego artystów – wokalista Bundi i producent Mura. Piętnaście umieszczonych przez nich na krążku nagrań mieści się w formule R&B – ale o bardzo niekonwencjonalnym tonie.

Bundi śpiewa tradycyjnie – w jego głęboko emocjonalnym wokalu słychać momentami klasyków „czarnych” brzmień, ot choćby Prince’a. Momentami – bo w większości utworów jego głos jest poddany radykalnym deformacjom. Raz zostaje przetworzony („Untitled”), kiedy indziej – zwielokrotniony do postaci zawodzących chórków („Still With You”), a jeszcze kiedy indziej podzielony na kilka osobnych wokaliz („Daze”).

To oczywiście zasługa Mury, który dwoi się i troi, aby stworzyć dla śpiewu Bundiego niezwykłe aranżacje. Berliński producent czerpie przede wszystkim z dorobku brytyjskiej bass music – stąd częste tutaj breaki („Fade Town, You’re My Evidence”), rave’owe pochody pohukującego basu („Interlude I”) czy strzeliste klawisze („Interlude II”). Wszystko to zanurzone jest w onirycznej i postrzępionej elektronice, nadającej całości odrealniony nastrój.

„Eternal Love” może i zachwycić, ale też zirytować. Ta wolno płynąca muzyka, momentami jakby gubiąca swój wątek, jednych ujmie swym eterycznym tonem, a innych zdenerwuje ospałą narracją. Nagrania duetu brzmią trochę jak dekonstrukcja R&B w wykonaniu któregoś z artystów wytwórni PAN. Twórcom albumu zabrakło jednak odwagi typowej dla podopiecznych Billa Kouligasa. Dlatego płyta brzmi raczej jak zestaw szkiców, niż ostateczny efekt starannie przemyślanej produkcji.

Dial 2015

www.dial-rec.de

www.dawnmok.info

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.