Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.

Kuzu – Hiljaisuus
Jarek Szczęsny:

Konieczna dawka brutalizmu.

Antigone – Rising
Paweł Gzyl:

Tour de force francuskiego producenta.



Tortoise – The Catastrophist

25 lat działalności, 7 album po 7 latach milczenia. Nie można jego nie sprawdzić!

Grupa pięciu muzyków z Chicago na swoim najnowszym longplay’u nie robi żadnej rewolucji, chyba że uznać za taką pojawienie się w dwóch numerach wokalistów, co w kontekście tej instrumentalnej grupy jest pewnym zaskoczeniem. W spokojnie kroczącej i niewątpliwie przyjemnej balladzie „Yonder Blue” pojawia się Georgia Hubley z Yo La Tengo , zaś w coverze hitu „Rock On” (z 1973 roku, z repertuaru Brytyjskiego songwritera Davida Essexa) zaśpiewał Todd Rittman, czyli frontman zespołów US Maple i Dead Riders. Wersja Tortoise poddopingowała rytmikę i w sumie sprawia wrażenie puszczonej od tyłu, jeśli do tego rewind efektu dodać znajdujące się też w pierwowzorze wejście dęciaków otrzymujemy efekt dość oryginalny.


Tortoise – „Yonder Blue”

W najdłuższym na płycie, prawie 8-minutowym „Gesceap” nakładają się po kolei na siebie polifoniczne warstwy przede wszystkim analogowych syntezatorów, kluczących miejscami w manierze niemal bachowskiej, to znowuż odnajdujących się w arpeggiach. Finalnie wszystkie grające tekstury kreują klimat transującej psychodelii. W przyjemnej miniaturze „Gopher Island” temat prowadzą electro basy, a tempo nadaje prymitywny automat perkusyjny przywołujący brzmienia z lat 80-tych – faktycznie można sobie wyobrazić mała wyspę zamieszkałą tylko przez wesołe gryzonie. W zestawie 11 numerów tworzących niespełna 45-minutowe „The Catastrophist” wybija się z pewnością „Shake Hands With Danger”, osadzone na mocnej, prostej perkusji i zapętleniach zdubowanej marimby/ksylofonu, w którą wrzynają się pochody przesterowanej gitary elektrycznej.


Tortoise – „Gesceap”

Fani „Millions Now Living Will Never Die” czy „TNT” powinni być zadowoleni, bo można na „The Catastrophist” odnaleźć ślady z tych ważnych krążków. Zespół w dalszym ciągu posiada swój charakterystyczny język, łączący jazz z rockiem, electro, dubem czy down-tempo, podany niekiedy z ironicznym dystansem (chociażby w kontekście tytułu omawianego krążka). Kwintet pod wodzą perkusisty i głównego producenta Johna McEntire udowadnia swym solowym siódmym krążkiem, że Tortoise cały czas jest kapelą wartą śledzenia i choć już pewnie nie namiesza na scenie muzycznej tak jak w latach 90-tych, to tworzy wartościową muzykę nie poddającą się jednoznacznym klasyfikacjom.

22.01.16 | Thrill Jockey Records

www.trts.com
www.facebook.com/TRTSband

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.