KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



We Will Fail – Hand that Heals / Hand that Bites

Jedna leczy, druga kąsa, trzecia obsługuje syntezatory i komputer, czwarta manipuluje naszymi zmysłami, a piąta… No właśnie, co robi piąta?

W tej wyliczance wcale nie chodzi o nadprzyrodzoną ilość rąk u Aleksandry Grünholz (aka We Will Fail), dzięki którym mogłaby zamienić się w muzycznego robota i wykonywać jednocześnie wiele czynności. A przecież znanym przypadki, kiedy sztuczna inteligencja dostała angaż akompaniatora (Squarepusher / Z-Machines) czy też przepoczwarzyła się w system wspomagający działania artystów-elektroników, takich jak Aphex Twin (fortepianowo-perkusyjna inżynieria dźwięku). Odnośnie Grünholz ten swoisty rodzaj twórczego rozszczepienia idzie w parze z jej wielozadaniowym pojmowaniem sztuki (w końcu zajmuje się grafiką, a także chce włączyć do swoich koncertowych setów wizualizacje).

We Will Fail swoim znakomitym debiutanckim albumem „Verstörung” (2014, nasza recenzja), chwilę później pojawił się „Verstörung 2.0” (nasza recenzja), niemal od razu zaistniała w świadomości słuchaczy. Wdarła się na polską scenę muzyki elektronicznej bez wsparcia nabrzmiałego hajpu, jaki zewsząd spływa i potrafi na starcie zniszczyć pozycję dobrze zapowiadającego się artysty. Całe szczęście to nie dotyczy We Will Fail. Następnie Grünholz zagrała dużo koncertów na różnych festiwalach, choćby CTM czy Unsound (Kraków/Toronto). Chwila ciszy i mamy podwójne wydawnictwo „Hand that Heals / Hand that Bites”.

Tak jak wspomniałem jedna ręka leczy „Hand that Heals” (oczywiście autorka w żaden sposób nie odnosi się do telewizyjnych seansów Kaszpirowskiego), a druga kąsa lub – jak kto woli – gryzie „Hand that Bites”. Ale zacznę od tej, która leczy. – „Chciałam aby ta część była bardziej subtelna, przepełniona bogatymi dźwiękami o intrygującej konstrukcji. Moim celem było stworzenie kompozycji, które będą naprawdę domknięte, pełne detalu, tak żeby każde odsłuchanie wiązało się z odkrywaniem kolejnych warstw i szczegółów. Pojawiają się tu nagrania terenowe. Celowo sięgnęłam po zapisy powszednich zdarzeń – zasłyszane gdzieś rozmowy, dźwięki nagrane podczas podróży – które jednocześnie stanowią zapis konkretnych wspomnień” – opisuje WWF.

Na drugim krążku da się zauważyć „elektroniczną parę” unoszącą się pośród chłodnych przestrzeni, zaś na „Hand that Heals” popłynął ciepły strumień głębokich i basowych brzmień (nie zabrakło także techno!). Materiał z tego longplaya można w pewnym stopniu porównać do „Verstörung”. Tyle że zaszły widoczne zmiany w przekształcaniu warstwy rytmicznej. Z jednej strony zgrabnie utrzymany minimalizm, a z drugiej – wewnętrzny puls rozwijany na bazie melodii, harmonii, wyciszonych dysonansów czy pomrukujących syntezatorów. Przyznaję, że ta część bardziej mnie zachwyciła.

Inaczej sytuacja się przedstawia na „Hand that Bites”. – „Ta część ma w sobie więcej buty, jest bardziej brutalna, silna, ale też wbrew pozorom bardziej oszczędna w formie. Puls, szorstkość i niepokój grały tu główną rolę. Wiem, że niektóre brzmienia są wręcz tępe, a niektóre momenty surowe i brudne. Chciałam pokazać siłę i to, jak może ona przyciągać, hipnotyzować przy równoczesnym utrzymywaniu stanu niepokoju” – tłumaczy Grünholz.

„Czerwony” krążek jest gdzieś na styku Emptyset, Autechre i Demdike Stare, co nie znaczy, że We Will Fail beznamiętnie ociera się o wpływy i nie wnosi niczego nowego. Już na „Verstörung” pokazała, że ma dużo do powiedzenia. Wydaje mi się, iż twórczość WWF powoli pretenduje do miana odrębnej planety krążącej po światowej (!) mapie elektroniki. Na krajowym rynku niewielu ma rywali. Choć z czystym sumieniem mogę ją zestawić z Jackiem Sienkiewiczem, Wilhelmem Brasem, Wojciechem Kucharczykiem, T’ien Lai, Fischerle, Kapital, Mirtem czy RSS Boys.

Na „Hand that Bites” Grünholz wychodzi od eksperymentalnego techno, po czym nasyca go brzmieniami dającymi znakomity efekt w postaci imaginatywnych form złożonych z mikro- i makrodźwięków.

Z całą pewnością nie da się wrzucić „Hand that Heals / Hand that Bites” do jednego „elektronicznego kotła”, gdyż twórczość We Will Fail wyróżnia się na tle zarówno krajowej, jak i zagranicznej elektroniki. Po drugie, jest to świeże i odkrywcze. U jednych może to wywołać uczucie zazdrości (to akurat mamy we krwi), które mogłoby zaszkodzić („Bites”) twórczej energii rozciągającej się wokół artystki, zaś u drugich – wywołać zdrowe („Heals”) myślenie pod nazwą: satysfakcja, że oto mamy taką kobietę na naszym podwórku. Oczywiście liczę na tych drugich!

O tym wszystkim będziecie mogli się sami przekonać już 19 marca podczas koncertu We Will Fail w ramach 8. edycji toruńskiego CoCArtu (tutaj szczegóły).

11.03.2016 | MonotypeRec.

 

Oficjalna strona artystki »Profil na Facebooku »Strona MonotypeRec. »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Baxinski

    „Ręce, które leczą” to był telewizyjny program innego, rodzimego „cudotwórcy”, niejakiego Zbyszka Nowaka.

  2. tambuco

    „oczywiście autorka w żaden sposób nie odnosi się do telewizyjnych seansów Kaszpirowskiego”

    bo i Kaszpirowski nie „leczył” rękoma, więc odwołanie od czapy

    • Łukasz Komła

      @tambuco—> A tu się mylisz, bo Anatolij Kaszpirowski w wielu wywiadach mówił, że rękami leczy nowotwory, alkoholizm czy nawet łysienie :-). Więc nawiązanie jak najbardziej na miejscu.