Wpisz i kliknij enter

Mateusz Franczak

Poznajcie pierwszy solowy album Mateusza Franczaka, którego powinniście znać z zespołów Daktari i HOW HOW.  

Do tej pory Franczak kojarzył nam się przede wszystkim z saksofonem. Choć wiemy, że jest multiinstrumentalistą, improwizatorem i kulturoznawcą. Na płycie „Long story short” (15.04.2016 | Too many fireworks) saksofon poszedł w odstawkę. Tym razem artysta chwycił za gitarę i zaczął śpiewać! Jak sam przyznaje, jego solowy materiał składa się z wyimprowizowanych piosenek zrealizowanych w domowym zaciszu. Bez obaw, ale nie mamy do czynienia z tzw. pościelowym graniem balladek. Franczaka ciągnie w stronę songwriterskiego klimatu, z tym że jego utwory układają się w pewien rodzaj intymnego i zarazem surowego muzycznego pamiętnika (przynajmniej tytuły kompozycji idą w tym kierunku). Co ważne, Mateusz niespecjalnie zwraca uwagę na swoje potknięcia w kwestii gry na gitarze czy śpiewania, ponieważ upatruje w tym dodatkowej jakości. Stawia na spontaniczność i uchwycenie samego procesu twórczego.

Okładka „Long story short” bardzo dobrze koresponduje z zawartością krążka. Z jednej strony materiał ma coś w sobie z południowoafrykańskiej nostalgii (wielu stamtąd muzyków lubi eksperymentować z przesterami, pogłosem, gitarami), a z drugiej – mamy amerykański minimalizm z nawiązaniem do folku. Na przykład w „Crying” pojawiły się interesujące elementy fingerpickingu, a nagranie „Moving” brzmi tak, jakby odjąć warstwę rytmiczną z jakiejś kompozycji Mercury Rev i pozwolić minimalizmowi dojść do głosu…

Cały album można przesłuchać na stronie Bandcamp artysty: mateuszfranczak.bandcamp.com

Strona Facebook Mateusza Franczaka »
Strona Too many fireworks »
Profil na Facebooku »

 







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy