HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Building Instrument – Kem Som Kan Å Leve

Norweskie trio po dwuletniej przerwie wydało nową płytę. Czy warto było na nią czekać?

Pamiętacie okładkę ich debiutanckiego krążka z 2014 roku pod tytułem „Building Instrument” (recenzja)? Obrazek opuszczonej i bardzo zarośniętej szklarni jakoś utkwił w mojej pamięci, choć oczywiście zawsze wygrywa muzyka, a ta w wykonaniu tria Building Instrument okazała się wyjątkowym przeżyciem. Pamiętam, że ich album był jednym z moich ulubionych wydawnictw roku 2014. Zespół tworzą Mari Kvien Brunvoll (wokal, sampler, efekty, cytra, instrumenty perkusyjne, militron), Øyvind Hegg-Lunde (perkusja) i Åsmund Weltzien (syntezatory, elektronika, melodyka). Brunvoll od kilku lat współpracuje ze świetnym norweskim multiinstrumentalistą Steinem Urheimem. W ubiegłym roku opublikowali znakomitą płytę „For Individuals Facing The Terror Of Cosmic Loneliness” (Jazzland, recenzja), która w Polsce przeszła bez większego echa.

Na „Kem Som Kan Å Leve” Brunvoll śpiewa w języku przez siebie wymyślonym, a także w lokalnym dialekcie Molde. Artyści pisząc nowe kompozycje inspirowali się w znacznym stopniu pracami niemieckiego malarza, rzeźbiarza, poety i kompozytora Kurta Schwittersa (1887-1948). W latach 30. Schwitters wyemigrował do Norwegii, a później do Wielkiej Brytanii. Uznaje się go też za twórcę dadaistycznych asamblaży (Merzbilder). Jego abstrakcyjną architekturę można również spotkać w samej Norwegii.

Nowe nagrania Building Instrument – jak i te sprzed dwóch lat – w żaden sposób nie dają się wcisnąć w ramy jednego lub dwóch gatunków. Bo nie jest to ani czysty folk, ani też syntetyczna elektronika. Więc co? Jak to bywa w dzisiejszym świecie, coś co istnieje na styku kilku czasem z pozoru nieprzystających do siebie estetyk. „Kem Som Kan Å Leve” jawi się jako odrealniony, hauntologiczny eksperyment dźwiękowy przeprowadzony na tradycyjnej muzyce, w tym przypadku na dialekcie Molde i instrumentalnych odniesieniach, choćby za sprawą cytry („Fall”) czy militronu. Bardzo głębokie i melancholijne melodie/harmonie tria poruszą niejedną duszyczkę tego świata. Muzyka Building Instrument odcina się szerokim łukiem od mainstreamowego blichtru, wytartych rozwiązań oraz oklepanych mariaży stylistycznych. Ich kompozycje są kompletnie niedzisiejsze, czyli pozbawione czynnika ekonomicznego, a z drugiej strony brzmią bardzo świeżo i odkrywczo (np. „Rett Ned”, „Farge Tida Sakte”). Może się doczekam ich koncertów w Polsce? W pełni na to zasługują!

22.07.2016 | Hubro

 

Strona Facebook Building Instrument »Strona Hubro »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.