Sstrom – Drenched 1 – 12
Paweł Gzyl:

Surowe techno z uszkodzonego komputera.

Mirt – Greed
Jarek Szczęsny:

Wątłe struktury.

Various Artists – 10 Years of Monkeytown
Paweł Gzyl:

Spojrzenie wstecz.

EABS – Slavic Spirits
Jarek Szczęsny:

Jazz w bardo.

Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II
Jarek Szczęsny:

Nie chciałbym przesłodzić.

Resina – Traces (Remixes)
Mateusz Piżyński:

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic, Ben Frost i William Criag.

Różni artyści – Portrety
Jarek Szczęsny:

Sami perkusiści.

Tracey – Biostar
Paweł Gzyl:

Pastelowe electro wyjęte z klubowego kontekstu.

Laurence Pike – Holy Spring
Jarek Szczęsny:

Łyżeczką, a nie chochlą.

Altstadt Echo – This Work Contains Lead
Paweł Gzyl:

Rozdarcie między światem ducha i materii.

Luis Vicente & Vasco Trilla – A Brighter Side of Darkness
Łukasz Komła:

Rogate flow sięgające głębin.

Matias Aguyao – Support Alien Invasion
Paweł Gzyl:

Najbardziej wymagający album chilijskiego producenta.

Coil – Live Five
Maciej Kaczmarski:

Niewyrażalna intymność.

Vin Sol – Planet Trash
Paweł Gzyl:

Od house’u do ambientu.



Twardowski

Po dwóch EP-kach, nadszedł czas na pełnowymiarowy longplay Twardowskiego. Oczywiście został wydany przez U Know Me Records.

Tego producenta należy kojarzyć z hip-hopowym duetem Bitnix (kto pamięta ich krążek „Człowiek, który chciał ukraść alfabet”?). W 2006 roku zespół zawiesił działalność. Wówczas Tomasz Twardowski rozpoczął solową działalność. Na efekty trzeba było jednak trochę poczekać, bowiem dopiero w 2012 roku opublikował pierwszą swoją EP-kę „A Soundtrack To Growing Up” opatrzoną świetną okładką autorstwa Edgara Bąka. Rok później pojawił się kolejny minialbum „Terms of Endearment”.

Twardowski w momencie rozpoczęcia nagrywania na swój rachunek, zerwał w dużej mierze z hip-hopową stylistyką. Zakochał się w analogowych syntezatorach, house’ie, space disco, broken beat’cie oraz w nowoczesnym boogie i funku. Sięgnął też po różne sample, sekwencery i automaty perkusyjne. Właściwie to wszystko znajdziemy na jego tegorocznym wydawnictwie „When We Were Astronauts” (31.08.2016 | U Know Me Records), będącym swoistą opowieścią o marzeniach dziecka, które chce zostać astronautą. Artysta także z wytęsknieniem spogląda w stronę lat 80. i filmów z gatunku SF, szczególnie tych klasy B.

W dwóch utworach znalazły się znajome głosy Borysa Dejnarowicza ocierającego się o R’n’B („The Loneliness Of Interstellar Travel”) i soulowej Misi Furtak („Quiet Stars Theme”). Choć jak dla mnie o wiele lepiej zaprezentował się Dejnarowicz. Całościowo „When We Were Astronauts” jest spójną i znakomicie wyprodukowaną płytą. Próżno szukać na niej nudy, mielizn czy oczywistych zabiegów producenckich. Artysta w przekonujący sposób bawi się samplingiem, ale nie robi też z niego głównego składnika swoich kompozycji. W mojej opinii jednak najciekawsze rzeczy rozgrywają się w brzmieniu i rytmie, co też wyraźnie słychać we fragmentach „Astropizza” oraz „Sometimes You Just Gotta Go”.

 

Strona Facebook Twardowskiego »Strona U Know Me Records »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.