Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Various Artists – Superlongevity 6
Paweł Gzyl:

Największe gwiazdy minimalu na dwóch płytach.

Bicep – Bicep
Ania Pietrzak:

London calling!

Lunice – CCCLX
Jarek Szczęsny:

Teatr w 360 stopniach.

Kilwater – Kilwater

Polska grupa Kilwater debiutuje w Gusstaff Records.

Płyta „Kilwater” poznańskiego kwintetu nagrana została przez gitarzystę, lidera i autora większości kompozycji Marcina „Boogie” Wieczorkiewicza (znany jako DJ Boogie, udzielał się w Danse Macabre, Brakdanych, Hellow Dog), perkusistę Adama Nastawskiego (Plum, DJ Człowiek), basistę Grzegorza Książkiewicza (Snowman), klawiszowca Marcina Szczęsnego (Snowman) i saksofonistę Michała Fetlera (Tsigunz Fanfara Avantura, TonyTony).

Album pomieścił trzynaście utworów, w tym dwa z gościnnym udziałem wokalistów: Petera J. Bircha („Boom!” And You’re Gone) i Gosi „Siary” Witkowskiej („Dark Side”). Pozostałe nagrania to wyłącznie muzyka instrumentalna zabarwiona wieloma estetykami, choćby takimi jak jazz rock/fusion, rock progresywny lat 70., funk, psychodelia, rock’n’roll i surf rock. Fragment „Beverly Kills” przywołuje klimat Brand X, Mahavishnu Orchestry czy Weather Report. „Boom!” (And You’re Gone) z kolei ucieszy fanów Hugo Race’a, zaś miłośnicy surf rocka spod znaku polskiego Alte Zachen i Johna Zorna odnajdą coś dla siebie w „Samana Cay”.

Jazzowo-dancingowa „Dama z Pajunem” mogłaby spokojnie stać się częścią soundtracku do serialu „07 zgłoś się”, podobnie jak funkowo-synkopowane rytmy galopujące w „Yanosik Escape” czy jazz rockowy „Autostopowicz” (idealnie nadający się do jakiejś sceny pościgu) i „Sadly Trip”. Zaskakujące gitarowe tematy w „Salacja” okraszone pogłosami nawiązują z jednej strony do amerykańskiej sceny avant-folkowej (Calexico, Giant Sand), a z drugiej – do wspomnianego surf rocka w wydaniu europejskim. W „Abe Ubu” (czy ten tytuł ma coś wspólnego z Pere Ubu?) również czuć klezmerskie wpływy, ale skąpane w syntezatorowo-gitarowym sosie z mocnym kopnięciem free jazzowego saksofonu, jakie znamy z dokonań Cukunft i Baaby. Krążek zamyka melancholijna i jednocześnie energetyczna „Bułgaria ‘88” bliższa rockowi progresywnemu z lat 70., a szczególnie zespołowi Camel. Partie klawiszy brzmią wręcz jak u Petera Bardensa, co jest na plus.

„Kilwater” nie jest krótką płytą, bo trwa ponad godzinę. Obawiałem się, że nie starczy muzykom pomysłów i energii na całość. Tym razem nie sprawdziły się moje przypuszczenia. Album od początku do końca trzyma wysoki poziom i – co ważne – ciężko oderwać się od niego. Oczywiście w kompozycjach Kilwater jest cała masa odniesień do innych wykonawców/stylistyk, to jednak udało im się nie popaść w bezmyślne kalkowanie przeszłości.

07.10.2016 | Gusstaff Records

 

Strona Kilwater »Profil na Facebooku »Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »

 


 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze