FAR – Flash Point
Paweł Gzyl:

Ambient na czas po apokalipsie.

far-flash-point
Moo Latte – Tubism
Krystian Zakrzewski:

16 muzycznych etiud w kopenhaskim metro.

tubism-outside
Rod Modell – Mediterranea
Paweł Gzyl:

Epicka wersja ambientu.

a2187899179_10
Dubsuite – Eigenleben
Paweł Gzyl:

Klasyk dub-techno sprzed dekady.

r-8881183-1470700041-6298-jpeg
Skudge – Balancing Point
Paweł Gzyl:

Przestrzenna galopada w stylu lat 90.

r5444_0_or
Illum Sphere – Glass
Paweł Gzyl:

Przeskok na wyższy poziom.

a4140959049_10
Sam Kidel ‎– Disruptive Muzak
Maciej Kaczmarski:

Wielki mały album.

Oval – Popp
Paweł Gzyl:

Glitch pop? Czemu nie!

a3694351628_10
Echospace Plays Michael Mantra – Sea Shell City
Paweł Gzyl:

Dźwięki, które leczą?

a3600445140_10
Jay Daniel – Broken Knowz
Paweł Gzyl:

Powrót do afrykańskich korzeni.

cs3210030-02a-big
Rashad Becker – Traditional Music Of Notional Species Vol. II
Paweł Gzyl:

Nieustępliwa odwaga w tworzeniu elektronicznej abstrakcji.

a0627044556_10
Nmls – On & On
Adam Mańkowski:

Równowaga i brzmieniowe kompromisy. Powiedzieć o precyzyjnych i głębokich harmoniach w odniesieniu do pierwszego, pełnowymiarowego albumu Piotra Michałowskiego pod szyldem Nmls, to jednocześnie wiele i niewiele. U podstaw tworzonych przez warszawskiego producenta kompozycji, leżą najczęściej proste motywy i rytmy, które […]

digipak_1
Kilner – Walk Type
Paweł Gzyl:

Blawan skręca w stronę mocnych eksperymentów.

cs3258669-02a-big
Francesco Tristano – Surface Tension
Paweł Gzyl:

Mistrz i uczeń. Ale kto lepszy?

cs3267017-02a-big
digipak_1

Nmls – On & On

Równowaga i brzmieniowe kompromisy.

Powiedzieć o precyzyjnych i głębokich harmoniach w odniesieniu do pierwszego, pełnowymiarowego albumu Piotra Michałowskiego pod szyldem Nmls, to jednocześnie wiele i niewiele. U podstaw tworzonych przez warszawskiego producenta kompozycji, leżą najczęściej proste motywy i rytmy, które jednak w sposób wyjątkowo ciekawy poddawane są kolejnym przeobrażeniom, tworząc rozbudowane, transowe struktury. Na drodze tego procesu, udało się całkowicie uniknąć anachroniczności, co do zadań łatwych zdecydowanie nie należy.

Bez wątpienia na brzmieniu „On & On” odcisnęło swoje piętno wiele sentymentów związanych z wczesnymi latami działalności wytwórni WARP. Tak bardzo charakterystyczne – szczególnie dla drugiej połowy ówczesnej dekady – łączenie w awangardowe i wyszukane formy, ambientowych przestrzeni z IDMowymi rytmami, ma tu swoje echa. Nmls stawia przede wszystkim na sterylność i higienę dźwięku. Płyta wyprodukowana jest z najwyższą troską o jakość i ma to również swoją konsekwencję w całej otoczce promocyjnej. Skromna i bardzo estetyczna okładka, doczekała się rozszerzenia w postaci interaktywnej aplikacji 3D, pozwalającej wniknąć w skomplikowaną strukturę umieszczonego na froncie obrazu. Dodatek bez większego znaczenia, ale jednocześnie ciekawe uzupełnienie ze strony wydawcy – N_Coded.

Z całą pewnością warto było czekać na bardziej śmiały muzyczny krok ze strony Nmls. Poprzednia wydawnicza aktywność Michałowskiego, to wydana ponad dwa lata temu EPka „Transmission”, która prezentowała bardziej skonsolidowane i drapieżne formy wyrazu, zamknięte jednak zaledwie w kilku minutach muzyki. Tu spektrum znacząco się poszerzyło, poszczególne kompozycje pulsują ze zmienną częstotliwością, odmierzaną łamanymi bitami i gęsto tkanymi tłami. Bardzo często rytm pojawia się niespodziewanie, jest motorem napędowym dla szczegółowo prowadzonych padów. W kompozycjach takich jak „A Long Walk” czy „Ascension”, doszukać można się pewnego uniwersalizmu spod znaku Plaid. W tych i wielu innych momentach, Nmls łączy dynamikę z melancholią. W „Here & Now”, potrafi z dźwiękowej gęstwiny wydobyć nisko osiadający bas, a żwawy rytm w „Shimmer” przetransformować w prawdziwie przebojowy i tanecznie porywający finał. W kilku innych miejscach, autor zdobywa się na powściągliwość wobec pokus silnie znaczonych melodyjnością. W utworze „On & On & On” całkowicie rezygnuje z rytmu na rzecz atmosferycznego piękna. Muzyka snuje się tu i kłębi niczym ciemne, wiosenne niebo tuż przed obfitą ulewą.

„On & On” stanowi bardzo swobodną wypowiedź młodego producenta, który kreuje swoją muzyczną wizję Świata, pełną nietuzinkowych przekonań i technicznego kunsztu. Stawia solidne fundamenty pod kolejne etapy budowy własnego stylu. Album nie inicjuje jeszcze zmian, nie jest wyrazistym zapalnikiem, ale te właściwości, są już na wyciągnięcie ręki Piotra Michałowskiego.

28.11.2016 | N_Coded

https://ncoded.bandcamp.com
http://ncoded.pl

Codzienne rekomendacje na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. shaun

    Ooooj, ja to myślę, że jeszcze jednak ta droga trochę zajmie zanim kompozycje zaczną mówić własnym językiem, póki co, bardzo daleko im do tego.
    @otton: Rzecz gustu, wiadomo, ale ja gdybym robił choćby i top 30 polskich nagrań, nie znalazłoby się miejsce dla tej płyty. Rzecz mocno „taka sobie”.

  2. otton

    Myślę że to może być jeden z najlepszych albumów roku 🙂