Stefan Węgłowski – Contemporary Jewish Music
Paulina Miedzińska:

Strumień światła wpadający przez dziurkę od klucza.

Joanne Pollock – Stranger
Jarek Szczęsny:

Pollock z mikrofonem.

Lonker See – Lonker Seessions / Live at Pijana Czapla
Jarek Szczęsny:

Wystawa prac.

Blondes – Warmth
Ania Pietrzak:

Jedna z najlepszych elektronicznych płyt 2017 r. Mimo, że to dopiero sierpień.

Makemake – Something Between
Jarek Szczęsny:

Przeciąganie struny.

Juan Atkins & Moritz von Oswald present Borderland – Angles
Krystian Zakrzewski:

Pokątne rozmowy mistrzów.

Jonas Kopp – Cosmic Control Center EP
Krystian Zakrzewski:

Jonas dalej na orbicie.

SassyBlack – New Black Swing
Jarek Szczęsny:

Połowa THEESatisfaction solo.

Karen Gwyer – Rembo
Ania Pietrzak:

Okazuje się, że twarde i szybkie techno może być ciepłe.

Marc Romboy & Dortmunder Philharmoniker – Reconstructing Debussy
Paulina Miedzińska:

Gdzie ten Debussy?

Civvie – Inheritance
Jarek Szczęsny:

Wolność i improwizacja.

Urbanski – Selected Works
Ania Pietrzak:

Muzyczny lek dla wrażliwców, chroniący ich dłonie przed zranieniem.

Andromeda Mega Express Orchestra – Vula
Jarek Szczęsny:

18-osobowa kamanda wywodząca się z Berlina.

Katharina Klement – peripheries
Łukasz Komła:

Austriacka eksperymentatorka wybrała się do Belgradu, żeby odpowiedzieć sobie na kilka pytań związanych z fonosferą tego miejsca.

Nmls – On & On

Równowaga i brzmieniowe kompromisy.

Powiedzieć o precyzyjnych i głębokich harmoniach w odniesieniu do pierwszego, pełnowymiarowego albumu Piotra Michałowskiego pod szyldem Nmls, to jednocześnie wiele i niewiele. U podstaw tworzonych przez warszawskiego producenta kompozycji, leżą najczęściej proste motywy i rytmy, które jednak w sposób wyjątkowo ciekawy poddawane są kolejnym przeobrażeniom, tworząc rozbudowane, transowe struktury. Na drodze tego procesu, udało się całkowicie uniknąć anachroniczności, co do zadań łatwych zdecydowanie nie należy.

Bez wątpienia na brzmieniu „On & On” odcisnęło swoje piętno wiele sentymentów związanych z wczesnymi latami działalności wytwórni WARP. Tak bardzo charakterystyczne – szczególnie dla drugiej połowy ówczesnej dekady – łączenie w awangardowe i wyszukane formy, ambientowych przestrzeni z IDMowymi rytmami, ma tu swoje echa. Nmls stawia przede wszystkim na sterylność i higienę dźwięku. Płyta wyprodukowana jest z najwyższą troską o jakość i ma to również swoją konsekwencję w całej otoczce promocyjnej. Skromna i bardzo estetyczna okładka, doczekała się rozszerzenia w postaci interaktywnej aplikacji 3D, pozwalającej wniknąć w skomplikowaną strukturę umieszczonego na froncie obrazu. Dodatek bez większego znaczenia, ale jednocześnie ciekawe uzupełnienie ze strony wydawcy – N_Coded.

Z całą pewnością warto było czekać na bardziej śmiały muzyczny krok ze strony Nmls. Poprzednia wydawnicza aktywność Michałowskiego, to wydana ponad dwa lata temu EPka „Transmission”, która prezentowała bardziej skonsolidowane i drapieżne formy wyrazu, zamknięte jednak zaledwie w kilku minutach muzyki. Tu spektrum znacząco się poszerzyło, poszczególne kompozycje pulsują ze zmienną częstotliwością, odmierzaną łamanymi bitami i gęsto tkanymi tłami. Bardzo często rytm pojawia się niespodziewanie, jest motorem napędowym dla szczegółowo prowadzonych padów. W kompozycjach takich jak „A Long Walk” czy „Ascension”, doszukać można się pewnego uniwersalizmu spod znaku Plaid. W tych i wielu innych momentach, Nmls łączy dynamikę z melancholią. W „Here & Now”, potrafi z dźwiękowej gęstwiny wydobyć nisko osiadający bas, a żwawy rytm w „Shimmer” przetransformować w prawdziwie przebojowy i tanecznie porywający finał. W kilku innych miejscach, autor zdobywa się na powściągliwość wobec pokus silnie znaczonych melodyjnością. W utworze „On & On & On” całkowicie rezygnuje z rytmu na rzecz atmosferycznego piękna. Muzyka snuje się tu i kłębi niczym ciemne, wiosenne niebo tuż przed obfitą ulewą.

„On & On” stanowi bardzo swobodną wypowiedź młodego producenta, który kreuje swoją muzyczną wizję Świata, pełną nietuzinkowych przekonań i technicznego kunsztu. Stawia solidne fundamenty pod kolejne etapy budowy własnego stylu. Album nie inicjuje jeszcze zmian, nie jest wyrazistym zapalnikiem, ale te właściwości, są już na wyciągnięcie ręki Piotra Michałowskiego.

28.11.2016 | N_Coded

https://ncoded.bandcamp.com
http://ncoded.pl

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. shaun

    Ooooj, ja to myślę, że jeszcze jednak ta droga trochę zajmie zanim kompozycje zaczną mówić własnym językiem, póki co, bardzo daleko im do tego.
    @otton: Rzecz gustu, wiadomo, ale ja gdybym robił choćby i top 30 polskich nagrań, nie znalazłoby się miejsce dla tej płyty. Rzecz mocno „taka sobie”.

  2. otton

    Myślę że to może być jeden z najlepszych albumów roku 🙂