Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…



Eksperymentalne oblicze RPA – część trzydziesta trzecia

Zbliża się koniec roku, więc to dobry moment, by nadrobić kilka płytowych zaległości. W tej części cyklu proponuję elektronikę (m.in. Sibot, Felix Laband), rockową psychodelię czy songwriterskie piosenki.

sibot

Sibot – „V.L.D.T.” (12.08.2016 | self-released)

Sibot, czyli Simon Ringrose, to ikona południowoafrykańskiej sceny elektronicznej. Zaczynał jeszcze pod koniec lat 90. Dzisiaj jest ogromnie cenionym producentem nie tylko na Czarnym Lądzie. W tym roku Sibot wydał EP’kę „V.L.D.T.” wypełnioną taneczną elektroniką gdzieś z pogranicza bass music, post dubstepu, syntezatorowych brzmień i abstract hip-hopu.

laband

Felix Laband – „Bag Of Bones” (30.09.2016 | Compost Records)

Felix Laband to kolejna niesamowicie ważna postać, jeśli chodzi o tamtejszą scenę elektroniczną. Początkowo porównywano jego muzykę do Boards of Canada czy islandzkiej grupy Múm. Ale to było kiedy wydał swoją pierwszą płytę „Thin Shoes in June” (2001). Następne wydawnictwa definitywnie odcięły twórczość tego artysty od prostych skojarzeń choćby z brytyjską elektroniką. W ubiegłym roku Laband opublikował nietuzinkowy album „Deaf Safari”, zaś teraz równie wyśmienitą EP’kę „Bag Of Bones”, która pulsuje pozytywną energią. W „Bag Of Bones” słyszmy kontrabas Shane’a Coopera (aka Card on Spokes), a także mamy dwa remiksy: jeden autorstwa Luke’a Viberta, drugi z kolei to klasyk z gatunku kwaito bass w interpretacji Labanda.

vox-portent

Vox Portent – „YOUTH” (01.11.2016 | self-released)

To kolejne spotkanie z muzyką johannesburskiego DJ i producenta. Jeszcze na początku roku opisywałem jego album „Action Through Inaction” w części dwudziestej piątej. „YOUTH” to już długogrający materiał przenoszący nas w rejony melodyjnej, chillout’owej, lounge’owej i downtempo’wej elektroniki.

medicine-boy

Medicine Boy – „Kinda Like Electricity” (15.08.2016 | Roastin’ Records / Permanent Record)

Medicine Boy to kapsztadzki duet tworzony przez Andre’a Leo i Lucy Kruger. Jestem przekonany, że ich pastelowe, zwiewne i melancholijne wokale zainteresują fanów Low czy The Walkabouts. Na tym jednak nie koniec, ponieważ odważnie wychodzą poza slowcore’owe granie i potrafią porządnie przyłożyć dynamicznym i rockowym riffem z okolic Sonic Youth.

ruff-majik

Ruff Majik – „The Fox” (01.09.2016 | Bobbejaan Records)

O muzyce tego zespołu też już pisałem i to całkiem niedawno (część dwudziesta piąta). Niezmiennie chłopaki z Pretorii przesiadują w garażowej psychodelii zabarwionej southern rockową stylistyką.

drift-prism-1-horz

Drift Prism – „Heavy Breathing” | „Reverie” (sierpień / grudzień 2016 | self-released)

W tym roku producent z Kapsztadu Jason Sutherland (aka Drift Prism) przygotował dwa bardzo ciekawe minialbumy: „Heavy Breathing” i „Reverie”. Na obu da się usłyszeć bity podkreślające afrykański sznyt. Kawał dobrej elektroniki!

the-lost-souls

The Lost Souls – „What Once Was” (28.11.2016 | self-released)

Ten zespół pochodzi z Kapsztadu, a jego członkowie są zakochani w rocku i psychodelii lat 60. i 70. Zadebiutowali w tym roku, wydając pierwszy album. Na ich bandcampowym profilu znajdziemy też cover utwór „Ghost Rider” z repertuaru Suicide. Zamieścili ten numer w związku ze śmiercią Alana Vegi, który odszedł 16 lipca 2016 roku.

bateleur

Bateleur – „Bateleur” (27.11.2016 | self-released)

Sześcioosobowa grupa z Kapsztadu eksperymentuje z wieloma estetykami. Choć moje odczucia, po zetknięciu się z nagraniami z „Bateleur”, popłynęły w stronę Skandynawii, dokładnie norweskiej sceny spod znaku Jaga Jazzist czy Nilsa Pettera Molværa. Wielka szkoda, że rynek wydawniczy omija takie płyty jak „Bateleur”.

forgotten-fields

Forgotten Fields – „Airship” (12.12.2016 | self-released)

Forgotten Fields to projekt na styku ambientu, slowcore’u i post-rocka, a „Airship” jest debiutanckim materiałem tego tajemniczego artysty.

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.