Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Skudge – Balancing Point

Przestrzenna galopada w stylu lat 90.

Kiedy siedem lat temu Elias Landberg i Gustaf Wallnerstrom zrealizowali swój pierwszy wspólny singiel, ich muzyka jeszcze wahała się między housem a techno. Jednak rok później, kiedy powołali do życia własną wytwórnię, kolejne wydawane przez nich krążki firmowane szyldem Skudge były już konkretnie zorientowane na ten drugi gatunek. Choć zaistnieli na jego nowej fali, nigdy nie ciągnęło ich w stronę tak typowego dla niej infekowania klubowej muzyki hałaśliwym noise’m czy industrialem.

Ciągnęło ich raczej stronę dubu – choć niespecjalnie słychać to było na debiutanckim albumie duetu z 2011 roku. W ciągu pięciu lat, jakie minęły od jego opublikowania, doszło do rozstania obu producentów. Dziś pod nazwą Skudge ukrywa się tylko jeden z nich – Elias Landberg. Wpłynęło to nieco na muzykę projektu, która pozbyła się niemal całkowicie dubowych inklinacji, koncentrując się na przestrzennym techno. Świadectwem tego niezliczona ilość winylowych singli wydanych przezeń – ale też długo oczekiwany nowy album.

Dwanaście kompozycji z „Balancing Point” jest mocno skoncentrowanych na uporczywej rytmice. Składają się nań mocne i szybkie bity wsparte przyjemnie szeleszczącymi hi-hatami lub stukającymi efektami („Drifting” i „Falling”). Tym wyraźnie energetycznym podkładom towarzyszy pejzażowa elektronika na drugim planie. Najczęściej to fale onirycznych syntezatorów lub wijące się zaszumione smugi („Air Walk” i „Vertigo”), ale też acidowe dźwięki („Aloft”) lub rwane loopy („Tides”). Pomiędzy tymi klubowymi killerami znajdujmy trzy ambientowe kompozycje, jednoznacznie odwołujące się do klasyki gatunku (choćby „Immersion”).

Wszystko to jest zrealizowane z dużą precyzją – poszczególne warstwy nagrań współgrają ze sobą idealnie, eksplodując skoncentrowaną i pozytywną energią. W tej wyraźnej tendencji do nadawania galopującemu techno panoramicznego tonu słychać echo dokonań brytyjskich twórców gatunku z lat 90. – choćby znów dziś bardzo aktywnego Luke’a Slatera. To dobrze – bo w tamtych czasach rodziły się przecież najciekawsze pomysły w tym kręgu. Nowy album Skudge przywołuje je w nowoczesnej i ekspresyjnej formie, dowodząc, że mimo personalnego uszczuplenia, możemy się po tym projekcie spodziewać ciągle wiele dobrego.

Skudge 2016

www.skudgerecords.com

www.facebook.com/pages/Skudge/198891410123248

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.