Piotr Bejnar – Album
Jarek Szczęsny:

W górę usta śmiech wygina, gdy słowa czyta Pani Krystyna.

T. Raumschmiere – Heimat
Paweł Gzyl:

Berliński freak wraca do swych korzeni.

A_GIM – Votulia
Jarek Szczęsny:

Agim Dżeljilji poszedł na solo.

Maelstrom – Her Empty Eyes
Paweł Gzyl:

Soundtrack stworzony pod wpływem autohipnozy.

Nuage – Wild
Krystian Zakrzewski:

Cztery pory roku Rosjanina.

Nagrobki – Granit
Jarek Szczęsny:

Adam i Maciek w grobowcach świata.

Wiry – 2017
Jarek Szczęsny:

Broniewski z elektroniką i punkiem spotyka się na jednej płycie.

Thurston Moore – Rock N Roll Consciousness
Jarek Szczęsny:

Album Thurstona jest bezpieczny jak noszenie bielizny.

Möd3rn – Trois
Paweł Gzyl:

Trzej kilerzy znad Sekwany.

Forest Swords – Compassion
Mateusz Piżyński:

Londyńska Ninja Tune serwuje po raz kolejny wyrafinowane dzieło, tym razem autorstwa Matthew Barnesa, tworzącego jako Forest Swords.

Loess – Pocosin
Maciej Kaczmarski:

Opowieści z mchu i paproci.

Juana Molina – Halo
Łukasz Komła:

Juana Molina to dobra czarownica.

Sciahri – Devotion
Paweł Gzyl:

Trzy kolory tego samego gatunku.

Kucharczyk / Gazawat / Czarny Latawiec – Chocolats Belges
Jarek Szczęsny:

W trakcie słuchania chodziło za mną, jak cień, określenie „oczywistość”.

Podsumowanie roku 2016 – Adam Mańkowski

Najlepiej zapamiętane dźwięki minionego roku.

Rok 2016 bez wątpienia został już przez wszystkich opłakany, a wiele recenzji i komentarzy spłynęło żalem po zmarłych artystach. Największy zachwyt, a chwilę później smutek, dotknął mnie oczywiście w pierwszych dniach minionego roku. Strata jaką muzyczny Świat poniósł po śmierci Bowiego, jest niewspółmierna ze wszystkim co wydarzyło się przez kolejne dwanaście miesięcy. „Blackstar” zasługuje na wyróżnienie, ale będąc najbardziej oczywistym typem we wszelkich podsumowaniach, postanowiłem nie włączać go do wybranych pozycji. Poniższa lista to albumy, które zaabsorbowały najwięcej mojego czasu i uwagi w minionym roku. Kolejność nie ma znaczenia. Proporcja delikatnie na korzyść wydawnictw zagranicznych, jednak mniejszość polska zdecydowanie na uwagę zasługuje, szczególnie typy związane z prężną aktywnością wydawnictwa Instant Classic.

Innercity Ensemble – III
Najjaśniejszy tegoroczny diament, oszlifowany przez wspomnianą Instant Classic. Bogaty instrumentalnie i aranżacyjnie materiał osadzony w standardach world music, czerpiący z ludowości i multikulturowego piękna. Bezsprzeczny dowód na afrykańskie i bliskowschodnie kierunki inspiracji we współczesnej muzyce improwizowanej.

Wacław Zimpel – Lines
Idąc za ciosem, druga z ubiegłorocznych premier od IC. Przy ogromnym dorobku kompozytorskim i doświadczeniach w najróżniejszych składach, przyszedł czas na solowy i bardzo minimalistyczny album Zimpla. Klarnecista sięgnął po organy Hammonda i zbudował wielośladowe, polifoniczne kompozycje dość odległe od free jazzowych klimatów, do których zdążył nas przyzwyczaić.

Joanna Szumacher / Paweł Cieślak – Kopyta Zła
Projekt z założenia mało poważny, czy wręcz żartobliwy, jednak finalnie osiągnął bardzo konkretne brzmienie. Joanna Szumacher śmiało zinterpretowała prozę Edgara Allana Poe, a Paweł Cieślak mistrzowsko udźwiękowił tę nietypową formę.

Zamilska – Undone
Minialbum o bardzo silnym przekazie i sugestywnej okładce. Artystka po „Untune” postanowiła uciec od recenzenckich schematów plasujących ją tylko i wyłącznie w brzmieniach techno. Nowa kreacja w zdecydowany sposób oparta została na wyraźnych podziałach i bliskowschodnich źródłach inspiracji.

Jacek Sienkiewicz – Hideland
Kolejne muzyczne wyróżnienie wskazuje na to, że najciekawsze polskie premiery minionych dwunastu miesięcy należą do starych wyjadaczy. Doświadczenie Jacka Sienkiewicza przemawia na nowym albumie od początku do końca. Podobnie jak na „Drifting” wciąż mamy do czynienia z techno, ale więcej tu eksperymentu, więcej naciągania stylistycznych ram.

Robert Piotrowicz – Walser
Elektroakustyczna podróż inspirowana motywami etnicznymi. Muzyka stworzona do filmu Zbigniewa Libery to jedna z najbardziej sugestywnych ścieżek dźwiękowych powstałych w polskiej kinematografii. W połączeniu z obrazem działa na wyobraźnię jeszcze mocniej.

Laniakea – A Pot Of Powdered Nettles
Z każdą kolejną artystyczną aktywnością Daniela O’Sullivana, jestem przekonany, że wszystko czego się dotknie zamienia się w złoto. Nowy projekt stworzony z włoskim basistą Massimo Pupillo, to pełne smutku, rytualne pożegnanie z niedawno zmarłym przyjacielem Ianem Johnstonem.

Erik Truffaz Quartet – Doni Doni
Francuski trębacz wielokrotnie już udowadniał, że potrafi integrować w swoich projektach bardzo skrajne muzyczne osobowości. Na „Doni Doni” zagościła malijska wokalistka Rokii Traoré i czarnoskóry raper Oxmo Puccino. Spektrum dźwięków jest bardzo szerokie, od korzennego afrobeatu, aż po klimaty psychodeliczno-jazzowe.

Saåad – Verdaillon
Ponad stuletnie piszczałkowe organy, przestrzeń świątyni w Tuluzie i doświadczenie w budowaniu dronowych konstrukcji złożyło się na wyjątkowe brzmienie ostatniej propozycji duetu Barbot / Buffier. Panowie często w przeszłości zaskakiwali wyszukanym instrumentarium i skłonnościami do naturalistycznych poszukiwań, tym razem jeszcze mocniej podkreślili to jak bardzo muzyka może być związana z miejscem jej powstania.

Aidan Baker / Tomas Järmyr – Werl
Gitarowy i perkusyjny zgiełk, stały się na „Werl” narzędziem do przemysłowego naśladownictwa. Długi, bo aż dwupłytowy album zawiera w sobie takie smaczki, jak choćby pięknie wyeksponowane sludge’owe motywy z przesterowaną gitarą i książkowym wolnym tempem. Kolejne wybitne dzieło Bakera, które przy jego ogromnej aktywności wydawniczej, zapewne jest jedynie zawiązanym na chwilę duetem.

Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree
Poetyckie zabiegi w zbiorze „Król Inkaust”, debiutancka powieść „Gdy Oślica Ujrzała Anioła”, czy wreszcie wydany dwie dekady temu, stonowany i przepełniony tematyką śmierci album „The Boatman’s Call” nie zbliżają się dramatyzmem do tego co przyniósł w twórczości The Bad Seeds rok 2016. Całe mnóstwo posępnej melodeklamacji Cave’a, wokale celowo rozmijające się z tempem utworów, niezwykle oszczędna perkusja, partie klawiszy i smyczków podszyte ogromnym emocjonalnym ładunkiem – to wszystko składa się na piękno „Skeleton Tree”.

Laraaji / Sun Araw – Professional Sunflow
Ikona muzyki ambient z Filadelfii i kojarzony głównie z dubowymi rytmami Cameron Stallones, połączyli siły tworząc hipnotyzującą symbiozę dźwięków z pogranicza jazzowych improwizacji i charakterystycznych dla Larry’ego Gordona modlitewnych zaśpiewów. Materiał zarejestrowany w roku 2014, szczęśliwie doczekał się wydawnictwa w połowie ubiegłego roku.

Klara Lewis – Too
Podobnie jak na „Ett”, Klara wciąż potrafi kreślić muzyką niezwykle obrazowe narracje. Na drugim albumie sięgnęła po bardziej posępne i brudne środki wyrazu, ale efekt końcowy jest wciąż tak samo plastyczny i jak dla mnie absolutnie przekonujący.

Kate Bush – Before The Dawn
Pod każdym względem wydawnictwo to przywraca należytą godność albumowi koncertowemu. Po prostu klasyka i wspomnienia!

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze