Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Emptyset – Borders

We will rock you!

James Ginzburg i Paul Purgas wyrastają z brytyjskiej kultury soundsystemowej, która zyskała swe zupełnie nowe oblicze dzięki wielkiemu sukcesowi dubstepu w minionej dekadzie. Od debiutanckiego album duetu, na którym bardzo wyraźnie było słychać tę przeszłość, minęło jednak już osiem lat. Przez ten czas Emptyset wkroczył w świat elektroakustycznej awangardy, skoncentrowanej na abstrakcyjnych poszukiwaniach dźwiękowych. Nie zmieniła się jednak podstawa muzyki obu artystów pod tym szyldem – radykalnie przesterowane brzmienie basu.

Nie inaczej jest na najnowszym wydawnictwie Ginzburga i Purgasa, które tym razem opublikowała nie ich własna wytwórnia Subtext, ale działająca w Chicago od ćwierć wieku tłocznia Thrill Jockey. Jej katalog kojarzy nam się przede wszystkim z eksperymentami z pogranicza jazzu, rocka i elektroniki w wykonaniu takich zespołów, jak Tortoise, Trans AM, The Sea & The Cake czy Isotope 217. I już pierwsze przesłuchanie nowego materiału Emptyset pokazuje, że nie był to przypadkowy wybór – bo na „Borders” muzyka duetu przybiera nieco inny ton.

Zdecydowało o tym wykorzystanie w nagraniach przez Ginzburga i Purgasa nowych instrumentów – przede wszystkim strunowych, w dużej mierze zmodyfikowanych lub stworzonych samemu przez obu artystów. Choć generowane przez nich dźwięki poddawane są analogowej deformacji, to jednak wyraźnie słychać, że mamy do czynienia z „żywymi” brzmieniami. W efekcie w kilku kompozycjach z płyty nagrania Emptyset przypominają dokonania… rockowych grup – jakby jednak odbite w krzywym zwierciadle.

Oto „Axis” pulsuje funkowy basem rodem z Red Hot Chili Peppers, „Retreive” kroczy w majestatyczny sposób niczym klasyki Swans sprzed trzech dekad, „Ascent” uderza stłumionym rytmem w stylu DAF, a „Dissolve” tworzy post-punkowym pochodem przesterowanego basu chmurny klimat wywiedziony z muzyki Joy Division czy The Fall. Wszystkie te reminiscencje mają oczywiście bardzo luźny charakter – bo wywołujące je brzmienia utrzymane są w radykalnie minimalistycznym i przetworzonym tonie.

Nie brak jednak w tych przesterowanych eksplozjach dwóch ważnych elementów – rytmu i melodii. W efekcie muzyka Emptyset objawia swe zaskakująco przystępne oblicze. Słychać je również w kompozycjach bliższych dawnym dokonaniom duetu. „Descent” niby bucha konwulsyjnymi spazmami, ale poddane są one takim modulacjom, że bez problemu wpadają w ucho, wywołując u słuchacza naturalny przytup. Podobnie dzieje się w innych utworach – „Speak”, „Body” czy „Border”, gdzie dronowe strumienie zaskakują swym wyjątkowo przyswajalnym tonem. Jedynie kilka razy duet przyciska pedał gazu do dechy – tworząc niemal noise’ową zawieruchę („Across” i „Ground”).

Co więcej – wszystkie utwory mają kształt dźwiękowych miniatur. Dlatego jeśli nawet utwór ociera się o kakofonię, to w ciągu kilku minut swego trwania nie zdąży zirytować niezorientowanego słuchacza. Niby te basowe esy-floresy walą po głowie, ale tym razem odbywa się to w mniej brutalny i bezceremonialny sposób. Mniej tu też nacisku na stworzenie niepokojącego nastroju i przestrzennego brzmienia, co cechowało wcześniejsze dokonania Emptyset. Tym razem to surowe, oszczędne i ekspresyjne nagrania o niemal punkowej energii, które idealnie pasują do katalogu Thrill Jockey.

Thrill Jockey 2017

www.thrilljockey.com

www.facebook.com/ThrillJockey

www.emptyset.org.uk

www.facebook.com/pages/Emptyset/441824485861810

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze