Variant – Sequential Sleep
Paweł Gzyl:

Mistyka dźwiękowej syntezy.

Niko Marks – Day Of Knowing
Paweł Gzyl:

Konserwatyzm w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Hurtmold & Paulo Santos – Curado
Łukasz Komła:

Awangarda na tropikalnych nogach.

The Necks – Unfold
Łukasz Komła:

Nieprzewidywalni czarodzieje.

Carsten Jost – Perishable Tactics
Paweł Gzyl:

Siedemnaście lat minęło jak jeden dzień.

Tin Man – Dripping Acid
Paweł Gzyl:

Acidowy mamut.

Differ-Ent – Good To Be Differ-Ent
Paweł Gzyl:

Warto czasem być in-nym.

A601-2 – Shibuya Hypnagogia
Paweł Gzyl:

Dźwiękowa rzeźba.

Various Artists – Dreamy Harbour
Paweł Gzyl:

Nowoczesna psychodelia.

Michael Chapman – 50
Łukasz Komła:

Ponad pięćdziesięcioletnia kariera brytyjskiego songwritera i gitarzysty, nie przeszkadza mu w przygotowaniu świetnych utworów. 24 stycznia Michael Chapman obchodził swoje 76. urodziny. Przypomnę, że pierwszą solową płytę „Rainmaker” opublikował w 1969 roku. Kolejne ważne albumy to „Fully Qualified Survivor” (1970), […]

Emptyset – Borders
Paweł Gzyl:

We will rock you!

Brian Eno – Reflection
Maciej Kaczmarski:

Najwyższej próby ambient od klasyka gatunku.

Dettmann Klock – Phantom Studies
Paweł Gzyl:

Spotkanie dwóch mocarzy techno.

Baba Zula – XX
Łukasz Komła:

W ubiegłym roku zespół świętował swoje 20. urodziny, teraz Glitterbeat wydał ich składankę m.in. z niepublikowanym dotąd materiałem.  

Michael Chapman – 50

Ponad pięćdziesięcioletnia kariera brytyjskiego songwritera i gitarzysty, nie przeszkadza mu w przygotowaniu świetnych utworów.

24 stycznia Michael Chapman obchodził swoje 76. urodziny. Przypomnę, że pierwszą solową płytę „Rainmaker” opublikował w 1969 roku. Kolejne ważne albumy to „Fully Qualified Survivor” (1970), „Wrecked Again” (1971) czy „Savage Amusement” (1976). Dzisiaj to są klasyki, choć wówczas bardzo różnie odbierano muzykę Chapmana, mimo tego, że wymieniano jego nazwisko tuż obok takich tuzów jak Davey Graham, Mike Cooper, Bert Jansch czy Richard Thompson. Wyliczanie artystów i zespołów, z którymi przez te wszystkie lata Brytyjczyk koncertował oraz nagrywał jest raczej banalnym ruchem. Chyba lepiej się zastanowić nad tym: z kim nie współpracował Chapman?

Najnowszy longplay mistrza, pt. „50”, poszerza jego bogatą dyskografię liczącą na ten moment kilkadziesiąt pozycji. Tytuł płyty ma prosty przekaz, chodzi o upamiętnienie pięćdziesięciu lat jego koncertowania i nagrywania. Co ważne, „50” to wydawnictwo przygotowane przez Chapmana po długiej przerwie w pełnym składzie. Pewnie doskonale wiecie, że kilka ostatnich krążków artysty składa się z solowych kompozycji na gitarę akustyczną w duchu fingerpickingu. Jeśli umknął wam na przykład dwupłytowy zestaw „Trainsong: Guitar Compositions 1967-2010” (Tompkins Square, 2011), to polecam zakupić ten materiał, gdyż jest po prostu genialny!

Tak jak wspomniałem wcześniej, Chapman przygotował nowe nagrania we współpracy z Steve’em Gunnem, Nathanem Bowlesem (w 2016 roku pisałem o jego solowym albumie „Whole & Cloven”), Jamesem Elkingtonem (Jeff Tweedy), Jasonem Meagherem (No-Neck Blues Band) i Jimim SeiTangiem (Rhyton). Po kilku przesłuchaniach „50” doszedłem do bardzo oczywistego wniosku: biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość, czyli świat nadprodukcji, przepychu, nadmiaru etc., to właściwie mija się z celem dogłębne analizowanie czegoś, co jest tak wyjątkowe, klarowne, pochłaniające uwagę, a zarazem ulotne i magiczne. Mam tu na myśli oczywiście dziesięć utworów Michaela Chapmana i jego przyjaciół. To prawdopodobnie jedne z najlepszych piosenek 2017 roku.

20.01.2017 | Paradise of Bachelors

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Paradise of Bachelors »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

Polecamy:

Codzienne rekomendacje na Facebooku:

Komentarze