Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Michael Chapman – 50

Ponad pięćdziesięcioletnia kariera brytyjskiego songwritera i gitarzysty, nie przeszkadza mu w przygotowaniu świetnych utworów.

24 stycznia Michael Chapman obchodził swoje 76. urodziny. Przypomnę, że pierwszą solową płytę „Rainmaker” opublikował w 1969 roku. Kolejne ważne albumy to „Fully Qualified Survivor” (1970), „Wrecked Again” (1971) czy „Savage Amusement” (1976). Dzisiaj to są klasyki, choć wówczas bardzo różnie odbierano muzykę Chapmana, mimo tego, że wymieniano jego nazwisko tuż obok takich tuzów jak Davey Graham, Mike Cooper, Bert Jansch czy Richard Thompson. Wyliczanie artystów i zespołów, z którymi przez te wszystkie lata Brytyjczyk koncertował oraz nagrywał jest raczej banalnym ruchem. Chyba lepiej się zastanowić nad tym: z kim nie współpracował Chapman?

Najnowszy longplay mistrza, pt. „50”, poszerza jego bogatą dyskografię liczącą na ten moment kilkadziesiąt pozycji. Tytuł płyty ma prosty przekaz, chodzi o upamiętnienie pięćdziesięciu lat jego koncertowania i nagrywania. Co ważne, „50” to wydawnictwo przygotowane przez Chapmana po długiej przerwie w pełnym składzie. Pewnie doskonale wiecie, że kilka ostatnich krążków artysty składa się z solowych kompozycji na gitarę akustyczną w duchu fingerpickingu. Jeśli umknął wam na przykład dwupłytowy zestaw „Trainsong: Guitar Compositions 1967-2010” (Tompkins Square, 2011), to polecam zakupić ten materiał, gdyż jest po prostu genialny!

Tak jak wspomniałem wcześniej, Chapman przygotował nowe nagrania we współpracy z Steve’em Gunnem, Nathanem Bowlesem (w 2016 roku pisałem o jego solowym albumie „Whole & Cloven”), Jamesem Elkingtonem (Jeff Tweedy), Jasonem Meagherem (No-Neck Blues Band) i Jimim SeiTangiem (Rhyton). Po kilku przesłuchaniach „50” doszedłem do bardzo oczywistego wniosku: biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość, czyli świat nadprodukcji, przepychu, nadmiaru etc., to właściwie mija się z celem dogłębne analizowanie czegoś, co jest tak wyjątkowe, klarowne, pochłaniające uwagę, a zarazem ulotne i magiczne. Mam tu na myśli oczywiście dziesięć utworów Michaela Chapmana i jego przyjaciół. To prawdopodobnie jedne z najlepszych piosenek 2017 roku.

20.01.2017 | Paradise of Bachelors

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Paradise of Bachelors »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze