Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Michael Chapman – 50

Ponad pięćdziesięcioletnia kariera brytyjskiego songwritera i gitarzysty, nie przeszkadza mu w przygotowaniu świetnych utworów.

24 stycznia Michael Chapman obchodził swoje 76. urodziny. Przypomnę, że pierwszą solową płytę „Rainmaker” opublikował w 1969 roku. Kolejne ważne albumy to „Fully Qualified Survivor” (1970), „Wrecked Again” (1971) czy „Savage Amusement” (1976). Dzisiaj to są klasyki, choć wówczas bardzo różnie odbierano muzykę Chapmana, mimo tego, że wymieniano jego nazwisko tuż obok takich tuzów jak Davey Graham, Mike Cooper, Bert Jansch czy Richard Thompson. Wyliczanie artystów i zespołów, z którymi przez te wszystkie lata Brytyjczyk koncertował oraz nagrywał jest raczej banalnym ruchem. Chyba lepiej się zastanowić nad tym: z kim nie współpracował Chapman?

Najnowszy longplay mistrza, pt. „50”, poszerza jego bogatą dyskografię liczącą na ten moment kilkadziesiąt pozycji. Tytuł płyty ma prosty przekaz, chodzi o upamiętnienie pięćdziesięciu lat jego koncertowania i nagrywania. Co ważne, „50” to wydawnictwo przygotowane przez Chapmana po długiej przerwie w pełnym składzie. Pewnie doskonale wiecie, że kilka ostatnich krążków artysty składa się z solowych kompozycji na gitarę akustyczną w duchu fingerpickingu. Jeśli umknął wam na przykład dwupłytowy zestaw „Trainsong: Guitar Compositions 1967-2010” (Tompkins Square, 2011), to polecam zakupić ten materiał, gdyż jest po prostu genialny!

Tak jak wspomniałem wcześniej, Chapman przygotował nowe nagrania we współpracy z Steve’em Gunnem, Nathanem Bowlesem (w 2016 roku pisałem o jego solowym albumie „Whole & Cloven”), Jamesem Elkingtonem (Jeff Tweedy), Jasonem Meagherem (No-Neck Blues Band) i Jimim SeiTangiem (Rhyton). Po kilku przesłuchaniach „50” doszedłem do bardzo oczywistego wniosku: biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość, czyli świat nadprodukcji, przepychu, nadmiaru etc., to właściwie mija się z celem dogłębne analizowanie czegoś, co jest tak wyjątkowe, klarowne, pochłaniające uwagę, a zarazem ulotne i magiczne. Mam tu na myśli oczywiście dziesięć utworów Michaela Chapmana i jego przyjaciół. To prawdopodobnie jedne z najlepszych piosenek 2017 roku.

20.01.2017 | Paradise of Bachelors

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Paradise of Bachelors »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze