Makemake – Something Between
Jarek Szczęsny:

Przeciąganie struny.

Juan Atkins & Moritz von Oswald present Borderland – Angles
Krystian Zakrzewski:

Pokątne rozmowy mistrzów.

Jonas Kopp – Cosmic Control Center EP
Krystian Zakrzewski:

Jonas dalej na orbicie.

SassyBlack – New Black Swing
Jarek Szczęsny:

Połowa THEESatisfaction solo.

Karen Gwyer – Rembo
Ania Pietrzak:

Okazuje się, że twarde i szybkie techno może być ciepłe.

Marc Romboy & Dortmunder Philharmoniker – Reconstructing Debussy
Paulina Miedzińska:

Gdzie ten Debussy?

Civvie – Inheritance
Jarek Szczęsny:

Wolność i improwizacja.

Urbanski – Selected Works
Ania Pietrzak:

Muzyczny lek dla wrażliwców, chroniący ich dłonie przed zranieniem.

Andromeda Mega Express Orchestra – Vula
Jarek Szczęsny:

18-osobowa kamanda wywodząca się z Berlina.

Katharina Klement – peripheries
Łukasz Komła:

Austriacka eksperymentatorka wybrała się do Belgradu, żeby odpowiedzieć sobie na kilka pytań związanych z fonosferą tego miejsca.

Yair Elazar Glotman & Mats Erlandsson ‎– Negative Chambers
Mateusz Piżyński:

Harmonia zdefiniowana przez abstrakcyjny i bliżej niezlokalizowany folk.

Pan Daijing – Lack
Paweł Gzyl:

Jeden z najbardziej oczekiwanych debiutów roku.

Kelly Lee Owens – Kelly Lee Owens
Jarek Szczęsny:

Wszystkie grzechy debiutu.

Sharif Sehnaoui / Adam Gołębiewski – Meet The Dragon
Łukasz Komła:

Skrzyżowanie kultur w awangardzie.

Michael Chapman – 50

Ponad pięćdziesięcioletnia kariera brytyjskiego songwritera i gitarzysty, nie przeszkadza mu w przygotowaniu świetnych utworów.

24 stycznia Michael Chapman obchodził swoje 76. urodziny. Przypomnę, że pierwszą solową płytę „Rainmaker” opublikował w 1969 roku. Kolejne ważne albumy to „Fully Qualified Survivor” (1970), „Wrecked Again” (1971) czy „Savage Amusement” (1976). Dzisiaj to są klasyki, choć wówczas bardzo różnie odbierano muzykę Chapmana, mimo tego, że wymieniano jego nazwisko tuż obok takich tuzów jak Davey Graham, Mike Cooper, Bert Jansch czy Richard Thompson. Wyliczanie artystów i zespołów, z którymi przez te wszystkie lata Brytyjczyk koncertował oraz nagrywał jest raczej banalnym ruchem. Chyba lepiej się zastanowić nad tym: z kim nie współpracował Chapman?

Najnowszy longplay mistrza, pt. „50”, poszerza jego bogatą dyskografię liczącą na ten moment kilkadziesiąt pozycji. Tytuł płyty ma prosty przekaz, chodzi o upamiętnienie pięćdziesięciu lat jego koncertowania i nagrywania. Co ważne, „50” to wydawnictwo przygotowane przez Chapmana po długiej przerwie w pełnym składzie. Pewnie doskonale wiecie, że kilka ostatnich krążków artysty składa się z solowych kompozycji na gitarę akustyczną w duchu fingerpickingu. Jeśli umknął wam na przykład dwupłytowy zestaw „Trainsong: Guitar Compositions 1967-2010” (Tompkins Square, 2011), to polecam zakupić ten materiał, gdyż jest po prostu genialny!

Tak jak wspomniałem wcześniej, Chapman przygotował nowe nagrania we współpracy z Steve’em Gunnem, Nathanem Bowlesem (w 2016 roku pisałem o jego solowym albumie „Whole & Cloven”), Jamesem Elkingtonem (Jeff Tweedy), Jasonem Meagherem (No-Neck Blues Band) i Jimim SeiTangiem (Rhyton). Po kilku przesłuchaniach „50” doszedłem do bardzo oczywistego wniosku: biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość, czyli świat nadprodukcji, przepychu, nadmiaru etc., to właściwie mija się z celem dogłębne analizowanie czegoś, co jest tak wyjątkowe, klarowne, pochłaniające uwagę, a zarazem ulotne i magiczne. Mam tu na myśli oczywiście dziesięć utworów Michaela Chapmana i jego przyjaciół. To prawdopodobnie jedne z najlepszych piosenek 2017 roku.

20.01.2017 | Paradise of Bachelors

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Paradise of Bachelors »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze