COMOC – Wind Is In The East EP
Ania Pietrzak:

Zielona fala.

Laraaji – Bring On the Sun/Sun Gong
Jarek Szczęsny:

Piekło skrojone na miarę.

Dubit – Vitriol
Paweł Gzyl:

Studia nie poszły na marne.

Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Orphx – Archive 1993 – 1994

Nieznane początki kanadyjskiego duetu.

Choć industrial narodził się w 1977 roku za sprawą debiutanckiego albumu Throbbing Gristle, to tak naprawdę większy wpływ na rozwój gatunku miały płyty muzycznie ciekawszych zespołów – choćby Cabaret Voltaire czy S.P.K. I dlatego to dopiero na początku lat 80. stylistyka ta przeżyła swój prawdziwy rozkwit. Choć była to jedna z najbardziej radykalnych odmian post-punku (ale też psychodelii), za sprawą niezależnej dystrybucji płyt i kaset, cieszyła się w ówczesnym undergroundzie ogromną popularnością.

Podobnie jak w przypadku większości gatunków wyrosłych na punkowym podłożu, również industrial wytracił swój impet w 1984 roku. Cezurę tę wyznaczyły przede wszystkim sukcesy wspomnianych już wcześniej grup Cabaret Voltaire i S.P.K., które zwróciły się w stronę mrocznej i hipnotycznej – ale tanecznej – elektroniki. W tym samym czasie zadebiutował też duet Coil, który zaimportował do industrialu elementy piosenki. Ważne było również pojawienie się nowych syntezatorów, które wniosły do tego nurtu bardziej gładkie brzmienie.

W efekcie od 1985 mówimy już raczej o post-industrialu, dosyć pojemnym gatunku, który mimo eksplozji popularności techno i house’u pod koniec dekady, nadal się rozwijał. Z jednej strony swoją działalność rozpoczęłą wtedy szwedzka wytwórnia Cold Meat Industry, konsekwentnie podkręcająca radykalny charakter tej muzyki, a z drugiej popularność zyskały niemieckie tłocznie Ant-Zen, Hymen i HANDS, które  postawiły z kolei na asymilowanie wpływów nowych odmian elektroniki.

Jednym z najważniejszych wykonawców nagrywających z czasem dla tej ostatniej firmy okazał się kanadyjski duet Orphx. Zadebiutował jeszcze jako trio na początku lat 90., publikując nakładem lokalnego kolektywu Xcreteria dwie kasety – „01” i „02”. Dziś, kiedy Christina Sealey i Richard Oddie święcą triumfy jako współtwórcy industrialnego techno, materiał z ich pierwszych wydawnictw powraca w formie kompilacji opublikowanej na winylu przez Mannequin, a na kompakcie – przez Hospital Productions.

Choć dwadzieścia nagrań umieszczonych w kolekcji zostało zrealizowanych w latach 1993 – 1994, brzmią one jakby powstały co najmniej dekadę wcześniej. Kiedy niemal w tym samym czasie Coil flirtował z techno na „Love Secret Domain”, a Deutsch Nepal i Brighter Death Now kreowali nowe oblicze post-industrialu, inkorporując wpływy ambientu, tribalu i power electronics, Kanadyjczycy tworzyli surowe i szorstkie brzmienia, które przypominały bardziej dokonania S.P.K., Maurizio Bianchiego czy Laibacha z początku lat 80.

Najwięcej na „Archive 1993 – 1994” ziarnistego noise’u, opartego na strumieniach warczących przesterów i świdrujących efektach („Conceptus”). Czasem zza tej ściany morderczego dźwięku dochodzą szczątkowe rytmy i głosy, dzięki czemu kompozycje nabierają bardziej zorganizowanego charakteru („Reservoirs Of Infection”). Nie brak tu również agresywnego industrialu, w którym jest miejsce na fabryczne stuki i przemysłowe zgrzyty („Miasma”), ale też oniryczną elektronikę i beznamiętne melorecytacje („Exposure”).

Jeśliby gdzieś tutaj szukać śladów tego, co Orphx robi dzisiaj, to w zaledwie kilku nagraniach, w których pojawia się warstwa rytmiczna. Nie ma ona jednak jeszcze nic wspólnego z techno, a raczej bliżej jej do mechanicznych czy marszowych bitów, stosowanych w latach 80. przez wspomnianego Laiabacha, ale też Geins’t Nait czy wczesny Swans. To przede wszystkim dwie rozbudowane i najciekawsze kompozycje – „Excruciate” i „Monophilia”. Dobrze wypada też narracyjny „The Sodomite”, przypominając późniejsze, horrorowe soundtracki Demdike Stare.

Tak naprawdę Orphx nabrał wiatru w żagle dopiero w 1999 roku, kiedy nawiązał współpracę z wytwórnią HANDS, publikując album „Via Mediativa”. Tam noise’owy i industrialny zgiełk znalazł w nowatorski sposób idealny kontrapunkt w postaci mocnej rytmiki techno. Nic dziwnego, że niebawem zwrócił uwagę na duet Adam X, czego efektem stały się kolejne EP-ki Kanadyjczyków dla jego wytwórni Sonic Groove, już jednoznacznie zorientowane na muzykę klubową. „Archive 1993-1994” w tym kontekście to jedynie ciekawostka dla fanów projektu, wydobywająca z mroków historii jego zapomniane początki.

Hospital Productions/Mannequin 2017

www.hospitalproductions.net

www.mannequinrecords.com

www.orphx.com

www.facebook.com/orphx

 


 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze