ŻAL – Teodor
Paulina Miedzińska:

Muzyka ŻAL’u jest mroczna u podstaw, a drąży ją taneczne ziarno.

zvλd – Baklava
Maciej Kaczmarski:

Tajemnicze słodycze.

M.E.S.H. – Hesaitix
Paweł Gzyl:

Czy angielskiemu producentowi udało się przeskoczyć nowatorski debiut?

Nadah El Shazly – Ahwar
Łukasz Komła:

Egipska awangarda na krawędzi jawy i snu.

Anja Schneider – SoMe
Paweł Gzyl:

Pierwszy album niemieckiej producentki od dziewięciu lat.

Gajek – 17
Paweł Gzyl:

„17” to tak naprawdę odwrócone „71”.

Fallbeil – Macht Macht Zement
Paweł Gzyl:

Genialni dyletanci powrócili!

Various Artists – Watergate XV
Paweł Gzyl:

Tak się bawi Watergate.

Paul St. Hilaire & Rhauder ‎– Derdeoc
Maciej Kaczmarski:

Spadkobiercy kolektywu Basic Channel.

John Lake – #void
Jarek Szczęsny:

Jan od odczłowieczania.

Blush Response – Infinite Density
Paweł Gzyl:

EBM w służbie techno – i na odwrót.

Burial – Untrue po 10 latach
Redakcja:

Jak oceniamy „Untrue” z perspektywy 10 lat? Jak mocno ta płyta wpłynęła na nas, a jak mocno na elektronikę? Przeczytajcie opinie autorów NM i komentujcie.

Moritz Von Oswald & Ordo Sakhna – Moritz Von Oswald & Ordo Sakhna
Paweł Gzyl:

Mistrz dub-techno i kirgiska kapela ludowa. Co z tego wynika?

Acid Jesus – Flashbacks 1992 – 1998
Paweł Gzyl:

Ponadczasowa klasyka.

Le Ton Mité – Passé Composé Futur Conditionnel

Jak radzi sobie amerykański emigrant w Brukseli? Odpowiedź kryje się w tytule płyty.

W następnym roku minie dziesięć lat od momentu przyjazdu McClouda Zicmuse’a (Le Ton Mité) do stolicy Belgii. Tak się składa, że niedawno udało mu się odwiedzić swoją ojczyznę, chciał sprawdzić dawno zapomniane miejsca i zobaczyć, jakie zaszły tam zmiany. Efektem tej wyprawy jest „Passé Composé Futur Conditionnel”.

Jesienią ubiegłego roku Zicmuse (nagrywający od 2002 roku jako Le Ton Mité) wypuścił bardzo dobre wprowadzenie w postaci 7-calowej EP’ki „Mystery Trail to Space Needle”. Wówczas zachwyciła mnie kompozycja „Mystery Trail”. Nie dodałem, że dopiero w 2014 roku McCloud przearanżował swoje solowe przedsięwzięcie w kilkuosobowy zespół, co też przełożyło się na jakość nowych utworów.

Patrząc na liczbę nagrań, jakie znalazły się na „Passé Composé Futur Conditionnel”, a jest ich aż pięćdziesiąt (!), to taki ruch wydaje się być czystym szaleństwem. Utrzymanie w ryzach co najmniej kilku odmiennych stylistyk (ambient, ballada, blues, free jazz, folk, r’n’b, rock, country, pop, art rock lat 70., psychodelia, muzyka klasyczna), to nie lada wyczyn. Oprócz licznej ekipy muzyków belgijskich, Zicmuse’a wsparli też John Dieterich (Deerhoof) i Heather Trost (A Hawk and A Hacksaw). Figlarny charakter muzyki Le Ton Mité znakomicie łączy się z nostalgią lidera za tym, co już było i nigdy nie powróci w takiej samej formie. Można powiedzieć, że „Passé Composé Futur Conditionnel” jawi się jako koncept album z elementami tzw. muzyki drogi.

Idąc dalej tym tropem, myślę, że członkowie Le Ton Mité na czele z McCloudem Zicmuse’em przygotowali także coś na kształt paczworkowego naszyjnika, który nijak nie pasuje do obecnych trendów, mód itd. Mnie akurat ten układ, styl i materiał (czyt. estetyczna zawierucha) odpowiadają w stu procentach. Niecodzienną zawartość „Passé Composé Futur Conditionnel” można również w jakiś sposób wytłumaczyć tym, iż nieczęsto dzisiaj artyści potrafią umiejętnie skorzystać – i nie popaść w zatęchły od nudy banał – z doskonałych wzorców, chociażby takich jak Serge Gainsbourg, Moondog, Lou Reed, Robert Wyatt, Neil Young czy Magma. Le Ton Mité wyszli obronną ręką. Mało tego, Zicmuse całość przefiltrował, dodał mnóstwo od siebie, poodwracał konteksty oraz stanął w wielu miejscach w szranki z klasyką („Did Pharoah Saunders Ever Come Back?”). Wszystko mogło się zakończyć totalną porażką, ale koniec końców otrzymaliśmy jeden z najbardziej wciągających albumów tego roku.

03.03.2017 | Crammed Discs

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »Strona Crammed Discs »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze