Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.



Marc Houle – Sinister Mind

Mroczna strona kanadyjskiego producenta.

Ponieważ Marc Houle pochodzi z Windsoru w kanadyjskim Ontario, kiedy zaczął tworzyć własną muzykę elektroniczną na początku minionej dekady, w naturalny sposób trafił od razu pod opiekę Richiego Hawtina. I już pierwszy zrealizowany przezeń album – „Restore” z 2004 roku – objawił go jako jednego z bardziej utalentowanych twórców minimalowej wersji techno w klubowej wersji. Nic więc dziwnego, że firma jego patrona – Minus – opublikowała mu jeszcze aż trzy kolejne krążki.

Houle z czasem rozstał się z Hawtinem – i wraz z inną jego podopieczną – Magdą – założył własną wytwórnię – Items & Things. Stało się to w niezbyt fortunnym momencie, bo w 2010 roku tworzony przez parę producentów funkcjonalny minimal był już niemodny. Nadeszła fala industrialnego techno – a takie brzmienie nigdy nie było bliskie kanadyjskiemu twórcy. Skierował on więc swą muzykę w stronę bardziej przystępnego brzmienia, dzięki czemu takie nagranie, jak „Bay Of Figs” z powodzeniem mógł grać w swych setach również… Tiesto.

„Sinister Mind” to pierwsza z trzech płyt, którymi Houle chce w tym roku podsumować swoją dotychczasową działalność. Ci, którzy pamiętają jego dwa ostatnie albumy – „Undercover” czy „Cola Party” – nie będą zaskoczeni. Zestaw wypełniają taneczne nagrania łączące ciężar techno z chłodem electro i zmysłowością disco, w których jest miejsce zarówno na melodyjne akordy i funkowe basy, jak również mroczne wokale i ejtisowy klimat. Najlepiej wypada tu choćby rozbudowany „Maskatron”, ale nie sposób nie pochwalić też nowofalowego „Failure” czy detroitowego „Conbular”.

Marc Houle tak naprawdę nigdy nie miał zamiaru rewolucjonizować współczesnej elektroniki. Jego muzyka od zawsze była podporządkowana klubowemu żywiołowi. I tak jest do dzisiaj. Może teraz nagrania, które tworzy w swym domowym studiu na analogowych syntezatorach, są mniej oszczędne i hipnotyczne niż kiedyś, a momentami wręcz zaskakują niemal popową przystępnością, ale nadal można się przy nich dobrze bawić. „Sinister Mind” zgodnie z założeniem miał pokazywać mroczną stronę muzyki artysty. Ciekawe jak zabrzmią utwory reprezentujące jasną stronę. Czy będzie to EDM pełną gębą?

Items & Things 2017

www.itemsandthings.com

www.facebook.com/itemsandthings

www.marchoule.net

www.facebook.com/marchoule.official

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.