DeepChord – Immersions
Ania Pietrzak:

Zanurzenie w nieziemskich dźwiękach mistrza dub-techno, który po czterech latach wrócił do londyńskiej wytwórni Astral Industries.

Steve Hauschildt i Ben Chatwin
Jarek Szczęsny:

Muzyka filmowa bez filmu.

Xavier Charles / Jacques Di Donato – Ilex
Łukasz Komła:

Poprzedni album francuskich klarnecistów ukazał się 22 lata temu. Mimo upływu lat niezmiennie improwizują na najwyższym poziomie.

Actress x London Contemporary Orchestra ‎– LAGEOS
Jarek Szczęsny:

Przesunięta granica.

Patryk Cannon – Family Movies Waves And Friends
Jarek Szczęsny:

Światowo jest.

Shygirl – Cruel Practice EP
Jarek Szczęsny:

Supernowa.

kIRk – Ich dzikie serca
Łukasz Komła:

„Ich dzikie serca” nadają naszym sercom rytm.

Underworld & Iggy Pop ‎– Teatime Dub Encounters
Jarek Szczęsny:

To były czasy, kiedy podrywało się stewardesy.

Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths
Jarek Szczęsny:

Americana poddana eksperymentom.

Trzy z Trzech Szóstek
Jarek Szczęsny:

Duy Gebord, Surowa Kara Za Grzechy i Krew.

Palmer Eldritch – Sidereal
Jarek Szczęsny:

Dobre kombinacje.

Kamasi Washington – Heaven And Earth
Jarek Szczęsny:

Kumulacja kulminacji.

Jimi Tenor – Order of Nothingness
Łukasz Komła:

Soundtrack tego lata!

Tropic of Coldness – Framed Waves
Jarek Szczęsny:

Nawet latem jest tu zimno.



Marc Houle – Sinister Mind

Mroczna strona kanadyjskiego producenta.

Ponieważ Marc Houle pochodzi z Windsoru w kanadyjskim Ontario, kiedy zaczął tworzyć własną muzykę elektroniczną na początku minionej dekady, w naturalny sposób trafił od razu pod opiekę Richiego Hawtina. I już pierwszy zrealizowany przezeń album – „Restore” z 2004 roku – objawił go jako jednego z bardziej utalentowanych twórców minimalowej wersji techno w klubowej wersji. Nic więc dziwnego, że firma jego patrona – Minus – opublikowała mu jeszcze aż trzy kolejne krążki.

Houle z czasem rozstał się z Hawtinem – i wraz z inną jego podopieczną – Magdą – założył własną wytwórnię – Items & Things. Stało się to w niezbyt fortunnym momencie, bo w 2010 roku tworzony przez parę producentów funkcjonalny minimal był już niemodny. Nadeszła fala industrialnego techno – a takie brzmienie nigdy nie było bliskie kanadyjskiemu twórcy. Skierował on więc swą muzykę w stronę bardziej przystępnego brzmienia, dzięki czemu takie nagranie, jak „Bay Of Figs” z powodzeniem mógł grać w swych setach również… Tiesto.

„Sinister Mind” to pierwsza z trzech płyt, którymi Houle chce w tym roku podsumować swoją dotychczasową działalność. Ci, którzy pamiętają jego dwa ostatnie albumy – „Undercover” czy „Cola Party” – nie będą zaskoczeni. Zestaw wypełniają taneczne nagrania łączące ciężar techno z chłodem electro i zmysłowością disco, w których jest miejsce zarówno na melodyjne akordy i funkowe basy, jak również mroczne wokale i ejtisowy klimat. Najlepiej wypada tu choćby rozbudowany „Maskatron”, ale nie sposób nie pochwalić też nowofalowego „Failure” czy detroitowego „Conbular”.

Marc Houle tak naprawdę nigdy nie miał zamiaru rewolucjonizować współczesnej elektroniki. Jego muzyka od zawsze była podporządkowana klubowemu żywiołowi. I tak jest do dzisiaj. Może teraz nagrania, które tworzy w swym domowym studiu na analogowych syntezatorach, są mniej oszczędne i hipnotyczne niż kiedyś, a momentami wręcz zaskakują niemal popową przystępnością, ale nadal można się przy nich dobrze bawić. „Sinister Mind” zgodnie z założeniem miał pokazywać mroczną stronę muzyki artysty. Ciekawe jak zabrzmią utwory reprezentujące jasną stronę. Czy będzie to EDM pełną gębą?

Items & Things 2017

www.itemsandthings.com

www.facebook.com/itemsandthings

www.marchoule.net

www.facebook.com/marchoule.official

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze