Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.



Marc Houle – Sinister Mind

Mroczna strona kanadyjskiego producenta.

Ponieważ Marc Houle pochodzi z Windsoru w kanadyjskim Ontario, kiedy zaczął tworzyć własną muzykę elektroniczną na początku minionej dekady, w naturalny sposób trafił od razu pod opiekę Richiego Hawtina. I już pierwszy zrealizowany przezeń album – „Restore” z 2004 roku – objawił go jako jednego z bardziej utalentowanych twórców minimalowej wersji techno w klubowej wersji. Nic więc dziwnego, że firma jego patrona – Minus – opublikowała mu jeszcze aż trzy kolejne krążki.

Houle z czasem rozstał się z Hawtinem – i wraz z inną jego podopieczną – Magdą – założył własną wytwórnię – Items & Things. Stało się to w niezbyt fortunnym momencie, bo w 2010 roku tworzony przez parę producentów funkcjonalny minimal był już niemodny. Nadeszła fala industrialnego techno – a takie brzmienie nigdy nie było bliskie kanadyjskiemu twórcy. Skierował on więc swą muzykę w stronę bardziej przystępnego brzmienia, dzięki czemu takie nagranie, jak „Bay Of Figs” z powodzeniem mógł grać w swych setach również… Tiesto.

„Sinister Mind” to pierwsza z trzech płyt, którymi Houle chce w tym roku podsumować swoją dotychczasową działalność. Ci, którzy pamiętają jego dwa ostatnie albumy – „Undercover” czy „Cola Party” – nie będą zaskoczeni. Zestaw wypełniają taneczne nagrania łączące ciężar techno z chłodem electro i zmysłowością disco, w których jest miejsce zarówno na melodyjne akordy i funkowe basy, jak również mroczne wokale i ejtisowy klimat. Najlepiej wypada tu choćby rozbudowany „Maskatron”, ale nie sposób nie pochwalić też nowofalowego „Failure” czy detroitowego „Conbular”.

Marc Houle tak naprawdę nigdy nie miał zamiaru rewolucjonizować współczesnej elektroniki. Jego muzyka od zawsze była podporządkowana klubowemu żywiołowi. I tak jest do dzisiaj. Może teraz nagrania, które tworzy w swym domowym studiu na analogowych syntezatorach, są mniej oszczędne i hipnotyczne niż kiedyś, a momentami wręcz zaskakują niemal popową przystępnością, ale nadal można się przy nich dobrze bawić. „Sinister Mind” zgodnie z założeniem miał pokazywać mroczną stronę muzyki artysty. Ciekawe jak zabrzmią utwory reprezentujące jasną stronę. Czy będzie to EDM pełną gębą?

Items & Things 2017

www.itemsandthings.com

www.facebook.com/itemsandthings

www.marchoule.net

www.facebook.com/marchoule.official

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze