Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Captain P – Escapism

Nowojorski producent (za bardzo) wyluzował.

W ostatnich miesiącach Fred Peterkin przeżywa zaskakującą erupcję nowych pomysłów. Nie dość, że nakładem Mule Musiq ukazuje się jego trylogia płytową firmowana szyldem FP Oner (brakuje jeszcze jednego krążka do kompletu), to ciągle tworzy on pod swym najbardziej znanym pseudonimem Fred P., ofiarując nam rok w rok kolejne albumy. Pauzuje tylko jego pierwszy projekt – Black Jazz Consortium – który nie objawił nic nowego od czterech lat.

Ku zaskoczeniu swych fanów kolejny album Peterkina przypomina jeszcze inny jego alias z początku producenckiej kariery. Captain P. objawił się bowiem po raz pierwszy w 2010 roku, kiedy to pokazał się na rynku zestaw pod tytułem „The Incredible Adventures”. Zawierał on typowe dla ówczesnych dokonań nowojorskiego producenta połączenie deep house’u i hip-hopu, które odróżniał od jego późniejszych płyt zdecydowanie mocno zrelaksowany nastrój.

Pierwsze premierowe utwory Captaina P. od tamtego czasu noszą jednak piętno jego bardziej współczesnych realizacji. Właściwie tylko jedno nagranie na „Escapism” to hip-hop – niespiesznie płynący „NYC”. Reszta to już znany nam dobrze choćby z dwóch pierwszych płyt FP-Onera przestrzenny deep house, w którym wokalne efekty spotykają się z matowymi pasażami syntezatorów i dubowymi pochodami basu („Get Ready” czy „21 Century Artists”), tworząc łagodny soundtrack do nadchodzącej wiosny.

Niby wszystko tu gra – bo muzyka z płyty to nadal ma to samo korzenne i organiczne brzmienie, za jakie polubiliśmy Peterkina w przeszłości. Trochę jednak większość z tych utworów jest za mało wyrazista. Być może chęć nadania płycie luzackiego tonu, który miał krążek sprzed siedmiu lat sprawiła, że kolejne nagrania płyną sobie spokojnie nie robiąc na nas jakiegoś wielkiego wrażenia. I tak naprawdę najlepiej wypada tu numer zrealizowany wspólnie z Lady Blacktroniką – acidowy „These Times”.

Soul People Music 2017

www.soulpeoplemusic.net

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze