Tsvey – TSVEY
Jarek Szczęsny:

Niepotrzebna popisówka.

Roger Waters – Is This the Life We Really Want?
Jarek Szczęsny:

Czy już tylko starcom zależy na naszym świecie?

Porter Ricks – Anguilla Electrica
Paweł Gzyl:

Osiemnaście lat przerwy. I co?

Goldie – The Journey Man
Ania Pietrzak:

Dojrzały i świetny powrót legendy, ba, Cesarza drum’n’bassu!

Philippe Hallais – An American Hero
Krystian Zakrzewski:

Trochę Twin Pekas. Trochę Eraserhead.

Roots In Heaven – Petites Madeleines
Paweł Gzyl:

Muzyka jak powieść.

Manu Delago – Metromonk
Jarek Szczęsny:

Solowa płyta współpracownika Björk.

Sterac Electronics – Things To Think About
Paweł Gzyl:

Tańczymy breakdance!

Pin Park – Krautpark
Jarek Szczęsny:

Noc żywych syntezatorów.

Hurray For The Riff Raff – The Navigator
Jarek Szczęsny:

Zdecydowanie jedna z najlepszych płyt tego roku.

Jean-Michel Blais & CFCF – Cascades
Bartosz Latko:

Jeśli szukasz albumu który ukoi nerwy i pozytywnie nastroi – to właśnie go znalazłeś.

Si Begg – Blueprints
Paweł Gzyl:

Elektronika z czasu maszyn parowych.

Broken English Club – The English Beach
Paweł Gzyl:

Piękno industrialnego rozpadu.

Wandl – It’s All Good Tho
Ania Pietrzak:

Przesłodzone ballady o lekkim zabarwieniu elektronicznym (tylko dla fanów tego typu zjawisk).

Captain P – Escapism

Nowojorski producent (za bardzo) wyluzował.

W ostatnich miesiącach Fred Peterkin przeżywa zaskakującą erupcję nowych pomysłów. Nie dość, że nakładem Mule Musiq ukazuje się jego trylogia płytową firmowana szyldem FP Oner (brakuje jeszcze jednego krążka do kompletu), to ciągle tworzy on pod swym najbardziej znanym pseudonimem Fred P., ofiarując nam rok w rok kolejne albumy. Pauzuje tylko jego pierwszy projekt – Black Jazz Consortium – który nie objawił nic nowego od czterech lat.

Ku zaskoczeniu swych fanów kolejny album Peterkina przypomina jeszcze inny jego alias z początku producenckiej kariery. Captain P. objawił się bowiem po raz pierwszy w 2010 roku, kiedy to pokazał się na rynku zestaw pod tytułem „The Incredible Adventures”. Zawierał on typowe dla ówczesnych dokonań nowojorskiego producenta połączenie deep house’u i hip-hopu, które odróżniał od jego późniejszych płyt zdecydowanie mocno zrelaksowany nastrój.

Pierwsze premierowe utwory Captaina P. od tamtego czasu noszą jednak piętno jego bardziej współczesnych realizacji. Właściwie tylko jedno nagranie na „Escapism” to hip-hop – niespiesznie płynący „NYC”. Reszta to już znany nam dobrze choćby z dwóch pierwszych płyt FP-Onera przestrzenny deep house, w którym wokalne efekty spotykają się z matowymi pasażami syntezatorów i dubowymi pochodami basu („Get Ready” czy „21 Century Artists”), tworząc łagodny soundtrack do nadchodzącej wiosny.

Niby wszystko tu gra – bo muzyka z płyty to nadal ma to samo korzenne i organiczne brzmienie, za jakie polubiliśmy Peterkina w przeszłości. Trochę jednak większość z tych utworów jest za mało wyrazista. Być może chęć nadania płycie luzackiego tonu, który miał krążek sprzed siedmiu lat sprawiła, że kolejne nagrania płyną sobie spokojnie nie robiąc na nas jakiegoś wielkiego wrażenia. I tak naprawdę najlepiej wypada tu numer zrealizowany wspólnie z Lady Blacktroniką – acidowy „These Times”.

Soul People Music 2017

www.soulpeoplemusic.net


Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze