Makemake – Something Between
Jarek Szczęsny:

Przeciąganie struny.

Juan Atkins & Moritz von Oswald present Borderland – Angles
Krystian Zakrzewski:

Pokątne rozmowy mistrzów.

Jonas Kopp – Cosmic Control Center EP
Krystian Zakrzewski:

Jonas dalej na orbicie.

SassyBlack – New Black Swing
Jarek Szczęsny:

Połowa THEESatisfaction solo.

Karen Gwyer – Rembo
Ania Pietrzak:

Okazuje się, że twarde i szybkie techno może być ciepłe.

Marc Romboy & Dortmunder Philharmoniker – Reconstructing Debussy
Paulina Miedzińska:

Gdzie ten Debussy?

Civvie – Inheritance
Jarek Szczęsny:

Wolność i improwizacja.

Urbanski – Selected Works
Ania Pietrzak:

Muzyczny lek dla wrażliwców, chroniący ich dłonie przed zranieniem.

Andromeda Mega Express Orchestra – Vula
Jarek Szczęsny:

18-osobowa kamanda wywodząca się z Berlina.

Katharina Klement – peripheries
Łukasz Komła:

Austriacka eksperymentatorka wybrała się do Belgradu, żeby odpowiedzieć sobie na kilka pytań związanych z fonosferą tego miejsca.

Yair Elazar Glotman & Mats Erlandsson ‎– Negative Chambers
Mateusz Piżyński:

Harmonia zdefiniowana przez abstrakcyjny i bliżej niezlokalizowany folk.

Pan Daijing – Lack
Paweł Gzyl:

Jeden z najbardziej oczekiwanych debiutów roku.

Kelly Lee Owens – Kelly Lee Owens
Jarek Szczęsny:

Wszystkie grzechy debiutu.

Sharif Sehnaoui / Adam Gołębiewski – Meet The Dragon
Łukasz Komła:

Skrzyżowanie kultur w awangardzie.

Various Artists – Soma25

Ćwierć wieku na parkiecie.

Kiedy w 1991 roku w Glasgow dwóch pasjonatów amerykańskiego techno i house’u –  Orde Meikle i Stuart McMillian – z pomocą przyjaciół – Dave’a Clarke’a i Glenna Gibbonsa – powołało do życia wytwórnię Soma Quality Recordings, chyba nikt z nich nie spodziewał się, że ćwierć wieku później będzie ona jedną z najważniejszych tłoczni na elektronicznym rynku. Pierwsze lata działalności szkockiej firmy były bowiem raczej skromne – i dopiero opublikowany przez nią w 1993 roku singiel z utworem „Positive Education” duetu Slam, tworzonego zresztą przez Meikle i McMilliana sprawił, że zrobiło się o niej głośno w całej Europie.

Wielki sukces klubowego hymnu firmowanego przez Somę, sprawił, że jej szefowie mogli sobie pozwolić na więcej. Stąd w katalogu wytwórni pojawiły się pierwsze albumy, zrealizowane głównie przez młodych producentów z różnych części Wielkiej Brytanii – Rejuvination, Percy’ego X, Funk D’Void czy Silicone Soul. Wykreowały one wspólne dla większości wykonawców nagrywających dla wytwórni spójne i efektowne brzmienie: przestrzenne i melodyjne techno, które śmiało flirtowało z house’m i electro. Ten wyrazisty charakter muzyki z Somy sprawił, że tłocznia zyskała z czasem należne jej uznanie.

Kiedy na początku minionej dekady modny stał się minimal, Meikle i McMillian niechętnie nagięli się do wymogów nowego trendu. Pozostając wiernymi klubowym brzmieniom w ich klasycznej formule, narazili się na wypadnięcie z rynku. Okazało się jednak, że wytwórnia dorobiła się tylu fanów, że nadal kupowali oni chętnie jej płyty – choćby nowych twórców, takich jak Alex Smoke czy Vector Lovers, którzy dyskretnie flirtowali z nowinkami z Niemiec. Głębszy oddech Soma złapała jednak dopiero na początku tej dekady, kiedy znów do łask wróciło twarde techno, a w ich katalogu pojawiły się albumy The Black Doga czy DeepChord.

Z okazji ćwierćwiecza swej działalności szkocka tłocznia postanowiła opublikować wyjątkowy zestaw pięciu winylowych dwunastocalówek, na których znalazło się kilka premierowych nagrań jej stałych współpracowników oraz garść na nowo zremiksowanych klasyków z jej historii. Dominuje tu mocne i twarde techno – oczywiście w wykonaniu duetu Slam („Stepback” i „Visions” w remiksach Kobosila i Jonasa Koppa), ale też takich tuzów, jak Steve Bicknell („Mind Cycles”) czy Adam Beyer („Just Things”). Cieplejszą nutę typową dla Detroit, wprowadzają Robert Hood i Jeff Mills za sprawą swych utworów „The Bond We Formed” i „A Tale From Parallel Universe”.

Meikle i McMillian zadbali też o urozmaicenie zestawu. Andrew Weatherall pod szyldem The Woodleigh Reasearch Facility serwuje surowy house o chicagowskim brzmieniu w „S.O.M.A. 25”, a Josh Wink sprytnie łączy disco z house’m w zwiewnym „Synodic Period”. „808 Planet” Funk D’Void wprowadza do zestawu oniryczne electro, z kolei Vril zamienia „X-Track” Percy’ego X w pulsujące dub-techno. Szefowie Somy nie zapomnieli również pochwalić się, że to w ich wytwórni debiutował Daft Punk – dzięki czemu w zestawie znalazł się utwór „Drive” francuskiego duetu z 1994 roku, zamieniony przez Slam na… masywne techno.

Co by nie napisać, przykład Somy pokazuje, że również na klubowej scenie opłaca się żelazna konsekwencja i wierność młodzieńczym ideałom. Kierując się tymi dwoma zasadami szkoccy wydawcy (i producenci) zbudowali prawdziwe taneczne imperium, którego najpotężniejszą bronią jest bogaty katalog płyt, zawierających ponadczasową muzykę, idealną na taneczne parkiety zarówno ćwierć wieku temu, jak i teraz. Nic więc nie wskazuje, że tłocznia z Glasgow miałaby przeżywać kryzys – życzymy jej więc kolejnych 25 lat sukcesów na elektronicznej scenie.

Soma 2017

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze