Kink Gong – Dian Long: Soundscape China / Destruction of Chinese Pop Songs
Łukasz Komła:

Kink Gong buszował w swoim chińskim żywiole, gdzie zebrał wiele garści nagrań terenowych.

Tensal – Graphical
Paweł Gzyl:

Dwie twarze.

Konieczność – Free Jazz
Jarek Szczęsny:

Zasłużony relaks.

Wolfman – Mark My World Remix EP
Łukasz Komła:

Wariacje na temat jednego utworu zawiniętego w formę remiksów? Najnowsza EP-ka duetu Wolfman spełnia te wymogi.

Aïsha Devi – DNA Feelings
Kasia Jaroch:

Poprzez medytację i terapię dźwiękową, szwajcarska producentka wkracza do świata muzyki. Najlepszego z możliwych światów.

Dwugłos: Jan Jelinek – Zwischen
Redakcja:

Ciekawy eksperyment czy czcza gadanina? Jarek Szczęsny i Maciej Kaczmarski o nowej płycie Jana Jelinka.

Jan Jelinek - Zwischen
Skee Mask – Compro
Paweł Gzyl:

Panorama brytyjskich brzmień sprzed dwóch dekad.

Nur Jaber – If Only – A State Of Peace
Paweł Gzyl:

Mistyka z Bliskiego Wschodu.

Tourist Kid – Crude Tracer
Ania Pietrzak:

Uroki chwilowej niedoskonałości.

Ben McElroy – The Word Cricket Made Her Happy
Jarek Szczęsny:

Folk z dronami.

Wajatta – Casual High Technology
Paweł Gzyl:

House’owy stand-up

Various Artists – Pleasure Instruments
Paweł Gzyl:

Sado-maso techno.

Paide & Fischerle presents Doubts 2
Jarek Szczęsny:

Zabawy z footworkiem.

TWINS – That Which Is Not Said
Mateusz Piżyński:

Synth-popowe new romantic.



Jake Xerxes Fussell – What in the Natural World

Gdzie bije źródło amerykańskiego folku? Na pewno w Karolinie Północnej!     

Wokalista, gitarzysta i kompozytor pochodzący z tego stanu zadebiutował dwa lata temu nietuzinkową płytą zatytułowaną po prostu „Jake Xerxes Fussell” (wyprodukował ją William Tyler). Z tym materiałem Amerykanin zjeździł kawał swego kraju, choć pewnie już wtedy myślał nad nowymi utworami. No i są!

Na „What in the Natural World” aż roi się od kontekstów: Seneka („Thus is nature: beyond all things is the ocean, beyond the ocean nothing” cytat został zaczerpnięty z „Natural Questions”), Roger Brown (praca nieżyjącego już amerykańskiego malarza zdobi okładkę „What in the Natural World”), mnóstwo odniesień do rodzimej tradycji muzycznej – zaczynając w pięknym utworze „Jump For Joy” (Duke Ellington, Sid Kuller, Paul Francis Webster, 1941 r.), następnie dając tradycyjnym pieśniom nowe życie: „Have You Ever Seen Peaches Growing on a Sweet Potato Vine?” (tutaj mamy Jimmy’ego Lee Williamsa, Memphis Jug Band, Trixie Smith), „Pinnacle Mountain Silver Mine” (słowa Helen Cockram powstały pod koniec lat 70., gościnnie na gitarze akustycznej Nathan Salsburg z Alan Lomax Archive), „Furniture Man” (kilka garści z historii bluesmanów z lat 20. i 30.), „Bells of Rhymney” (słowa napisała w 1938 r. Idris Davies).

W kolejnych fragmentach znajdziemy również dużo innych zapomnianych nazwisk artystów niegdyś związanych z folkiem i akustycznym bluesem. Fussell uwspółcześnił to wszystko, a pomogli mu w tym jego muzyczni przyjaciele: Nathan Bowles (perkusja, banjo, fortepian, melodyka), Nathan Golub z Mountain Goats (gitara hawajska), basista Casey Toll z Mt. Moriah i wokalistka Joan Shelley (zaśpiewała w „Lowe Bonnie”).

Nie powinno to nikogo dziwić, że na tym longplayu znalazły się świetne partie gitar, to jednak nie mogę się wyzbyć pewnego skojarzenia z muzyką Pata Metheny’ego z płyty „New Chautauqua” (1979), kiedy słucham „Have You Ever Seen Peaches Growing on a Sweet Potato Vine?” Charakterystyczne brzmienie gitary i układ akordów Fussella mają coś z Metheny’ego. Z kolei przy „Pinnacle Mountain Silver Mine”, „Furniture Man” i „Canyoneers” pomyślałem o niejakim Justinie Vernonie (Bon Iver), który powinien dokładnie przesłuchać cały „What in the Natural World”, ale szczególnie te trzy numery. To może następnym razem nie zepsuje swoich kawałków i przypomni sobie, że potrafi tworzyć genialne, akustyczne ballady („For Emma, Forever Ago”). Fussell ma też spore możliwości wokalne, czego nie boi się podkreślić w wielu miejscach chociażby swoim lekko rozwibrowanym falsetem (np. w „Bells of Rhymney”). Wiem, że to świętokradztwo, żeby jeszcze czegokolwiek uczyć Boba Dylana, ale on też mógłby wziąć do serca takie pieśni jak „Billy Button” czy „Lowe Bonnie”. Ponieważ ostatnie produkcje Dylana są wręcz niesłuchalne. Westernowa barwa głosu Fussella, banjo Bowlesa, gitara hawajska Goluba pięknie odmalowują obraz piaszczystej prerii, a z drugiej strony wybrzmiewa celtycka nostalgia wyspiarzy.

Wytwórnia Paradise of Bachelors, jak coś wydaje to można być pewnym, że będzie to pozycja wyjątkowa pod każdym względem. Takim wydawnictwem jest drugi solowy album Amerykanina. Tymczasem ten rok w alternatywnym folku należy do Jake’a Xerxesa Fussella i Michaela Chapman (album „50”). Kto do nich dołączy?

31.03.2017 | Paradise of Bachelors

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp » Strona Paradise of Bachelors »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze