Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Ben Long – Standing Alone

Kiepska okładka, ale muzyka przednia.

Kiedy w 1990 roku udało się w londyńskim Brixton Academy zorganizować jedną z pierwszych imprez prezentujących nową elektronikę, wystąpiły grupy The Orb i Bandulu oraz Ben Long. Ten ostatni był znanym w stolicy Anglii tancerzem breakdance’u i twórcą graffiti, który właśnie zamienił ulubiony hip-hop na electro i techno. Blisko współpracując z triem Bandulu założył niebawem z wchodzącym w jego skład Jamie Bissmire’m duet Space DJz, który w ciągu następnych lat stał się jedną z większych sensacji klubowej sceny na Wyspach Brytyjskich, podsumowując swój najlepszy okres album „On Patrol” dla Somy w 1999 roku.

Choć projekt funkcjonuje do dzisiaj, Ben Long już pod koniec lat pierwszej dekady muzycznej aktywności objawił swe producenckie zdolności na autorskich płytach. Większość ze zrealizowanych w tamtym czasie winylowych dwunastocalówek opublikował nakładem własnej wytwórni Potential, choć obdzielał nimi również inne tłocznie. Mając na swym koncie kilkadziesiąt singli dopiero po ponad ćwierć wieku działalności postanowił nagrać debiutancki album. W efekcie dostajemy dwanaście premierowych kompozycji Brytyjczyka, które firmuje zasłużona dla promowania klubowych weteranów wytwórnia ePM.

Zestaw otwiera siarczysty breakbeat o metalicznym brzmieniu – „Moon Walking”. Przedłużeniem tych oldskulowych brzmień są umieszczone tuż za nim utwory pulsujące w rytmie ciężkiego electro. Czy to „Something Strange” czy „Doors Open”, każda z tych kompozycji łączy w sugestywny sposób mechaniczną rytmikę z IDM-ową elektroniką, pamiętającą jeszcze czasy wczesnych produkcji Autechre i Aphex Twina. Centrum kolekcji to już klasyczne techno, balansujące między laboratoryjnym minimalem ze szkoły Roberta Hooda („Fading”) a metaliczną wersją gatunku, ocierającą się o industrialne wpływy („Fire In The Hole”). Na zakończenie znów wraca betonowe electro – tym razem podrasowane na acidową modłę („Sob”).

Od razu słychać, że za „Standing Alone” odpowiada didżej, który zjadł zęby na występach w lepszych i gorszych klubach na całym świecie. Bo bez względu na to, czy sięga po breakbeat, electro czy techno, nadaje swej muzyce funkcjonalny sznyt, sprawiający, że bucha ona surową energią, porywającą do zabawy na parkiecie. Może nie są to nagrania zaskakujące finezyjnymi aranżacjami czy odkrywające nowe drogi rozwoju przed reprezentowanymi przez siebie gatunkami, ale mają one w sobie taką moc, że wybacza się im ich prostotę i szorstkość. Bo czyż nie tak właśnie brzmiała klubowa elektronika w bazowej formie u zarania swych dziejów?

ePM 2017

WWW.epm-music.com

www.facebook.com/EPM.Music

www.facebook.com/DJBenLong

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze