Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Dark Sky – Othona

Koniec z komercyjnymi ambicjami.

Kiedy londyński duet (do niedawna trio) wydał trzy lata temu swój debiutancki album dla Monkeytown, miał już na swym koncie udane realizacje dla takich wytwórni, jak Black Acre czy Tectonic, które stawiały go w pierwszym rzędzie innowatorów bass music, próbujących wprowadzić ten eklektyczny nurt na bardziej przystępne regiony. Podsumowujący ówczesny okres działalności projektu krążek „Imagin” pokazał, że Dark Sky jest gotowy do komercyjnego sukcesu. Ten jednak nie nadszedł, co sprawiło, że pozostał on nadal w klubowym kręgu.

Liczne koncerty w ramach promocji swego debiutanckiego albumu zawiodły jednak duet w różne miejsca świata, które stały się inspiracją do stworzenia nowego materiału. Szczególnie ważna okazała się wizyta w Bradwell-On-Sea niedaleko Essex, gdzie artyści trafili na stary, rzymski fort o nazwie Orthona. Okazało się, że mieszka tam lokalna społeczność, która łączy osoby wyznające różne religie i wywodząca się z różnych krajów. Panującą tam idyllę Brytyjczycy postanowili opisać za pomocą swych premierowych nagrań.

O ile na „Imagin” Matt Benyayer i Tom Edwards wypuszczali się śmiało w stronę muzyki mocno nasyconej wokalami, tak na „Othonie” mamy wyłącznie kompozycje instrumentalne. Część z nich zakorzeniona jest w konwencji bass music, łącząc połamane struktury rytmiczne z przestrzenną elektroniką („Field Tower”). Czasem ta formuła staje się punktem wyjścia do ciekawych eksperymentów – jak choćby w „Cyan”, gdzie breaki zostają podrasowane na tribalową modłę, a towarzyszą im podniosłe pasaże syntezatorów o wręcz prog-rockowej barwie.

Nie brak tu jednak też wycieczek poza ten krąg brzmień. W efekcie dostajemy choćby niekonwencjonalnie potraktowane techno, w którym jest miejsce zarówno na nerwowy puls, jak i zamaszystą elektronikę („Othona”), czy pomysłowe IDM, gdzie typowe dla tego gatunku bajkowe klawisze łączą się z lekko jazzującymi breakami („Badd”). Najlepiej jednak w wykonaniu Dark Sky wypadają niespodziewane wariacje na temat europejskiego trance’u z lat 90 – w rave’owym „Domes” i bardziej rozbudowanym „The Walker”.

Dobrze, że brytyjski duet odpuścił sobie komercyjne ciągoty z „Imagin”. Jego drugi album robi dzięki temu znacznie ciekawsze wrażenie. Nie dość, że zawiera bardziej spójną i efektowną muzykę, to na pewno sprawdzi się ona zdecydowanie lepiej na żywo, zarówno w klubach, jak i na festiwalach. Tym razem Dark Sky udało się bowiem nasycić swe kompozycje mocniejszą energią, bliższą techno i trance’owi niż rozwodnionej wersji bass music, zapamiętanej z debiutu sprzed trzech lat. To pozwala wierzyć, że Anglicy obrali właściwy kurs w rozwijaniu własnego stylu.

Monkeytown 2017

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

www.facebook.com/darkskyuk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze