Gas – Narkopop
Paweł Gzyl:

Jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów w historii nowej elektroniki. W niezwykle bogatej twórczości Wolfganga Voigta, projekt Gas zajmuje wyjątkowe miejsce. Niemiecki producent powołał go do życia w połowie lat 90., aby dokonać syntezy dwóch fascynujących go estetyk – minimalowego techno […]

P.E.A.R.L. – Temptation Through Impatience
Paweł Gzyl:

Sztuka umierania w rytmie techno.

Blaine Todd – Golden Apples of the West
Łukasz Komła:

Czy jedne z najpiękniejszych piosenek tego roku napisał Blaine Todd?

Ulver – The Assassination of Julius Caesar
Adam Mańkowski:

Wilki z północy wciąż kondensują muzyczne stylistyki.

Air Texture Vol. V – Compiled By Spacetime Continuum & Juju & Jordash
Paweł Gzyl:

Ambient to nie zawsze znaczy to samo.

Miwon – Jigsawtooth
Paweł Gzyl:

Wbrew modzie.

Gary Holldman – My Trips EP
Paweł Gzyl:

Tym razem swoje producenckie talenty objawia nam sam szef poznańskiej wytwórni.

Dark Sky – Othona
Paweł Gzyl:

Koniec z komercyjnymi ambicjami.

Go Hiyama – I Am Goodbye
Maciej Kaczmarski:

Go, Hiyama, go!

Ben Long – Standing Alone
Paweł Gzyl:

Kiepska okładka, ale muzyka przednia.

King Ayisoba – 1000 Can Die
Łukasz Komła:

Król na pokładzie Glitterbeatu! 

Anthony Parasole – Infrared Vision
Paweł Gzyl:

Mistrz krótkich form mocuje się z albumem.

Cologne Tape – Welt
Paweł Gzyl:

W kolektywie siła.

Khan Of Finland – Nicht Nur Sex
Paweł Gzyl:

Czas na psychoanalizę.

Gas – Narkopop

Jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów w historii nowej elektroniki.

W niezwykle bogatej twórczości Wolfganga Voigta, projekt Gas zajmuje wyjątkowe miejsce. Niemiecki producent powołał go do życia w połowie lat 90., aby dokonać syntezy dwóch fascynujących go estetyk – minimalowego techno i chmurnego ambientu. Być może dlatego niemal od początku znalazł on miejsce w wytwórni Mille Plateaux, która pod okiem prowadzącego ją wtedy Achima Szepanskiego, przodowała w tamtym czasie w eksperymentowaniu z nowoczesną elektroniką.

Choć pierwszym pełnym przejawem niezwykłej muzyki Gas był „żółty” album z 1996 roku, tak naprawdę Voigt rozwinął w pełni skrzydła dopiero nieco później, tworząc trylogię, na którą złożyły się trzy płyty zainspirowane leśnym krajobrazem – „Zauberberg”, „Königsfrost” oraz „Pop”. Poprzez zanurzenie wcześniej wykreowanych przez artystę dźwięków w wagnerowskich orkiestracjach, zestaw ten wyznaczył kanon neoklasyki, która zyskała w następnych latach wielką popularność.

W siedemnaście lat po opublikowaniu ostatniej płyty firmowanej szyldem Gas, Voigt postanowił wreszcie zrealizować nowy materiał pasujący do tego projektu. W międzyczasie jego cztery kanoniczne albumy były wznawiane dwukrotnie w różnych formatach, ukazała się też kompilacja „Nah Und Fern”, co za każdym razem owocowało entuzjastycznymi recenzjami w fachowych serwisach, uznającymi wspomniane krążki za „żelazną” klasykę nowej elektroniki. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec „Narkopopu” rosły z miesiąca na miesiąc.

Nowy album Gas zaczyna się tam, gdzie kończył się poprzedni: z kompletnej ciszy wyłania się powoli majestatyczny strumień statycznych smyczków, zanurzonych w jesiennym szumie, splecionym z wibrujących glitchy. („Narkopop 1”). I chyba dokładnie tego wszyscy oczekiwali. To wrażenie kontynuacji przypieczętowują kolejne utwory, w których pojawia się więcej onirycznej elektroniki i uderza schowany w dalekim tle wyciszony bit („Narkopop 2”). Raz bliżej więc tej muzyce do statycznego ambientu („Narkopop 4”), a kiedy indziej – nastrojowej neoklasyki („Narkopop 3”).

Jeszcze ciekawiej wypada druga cześć zestawu. Tym razem Voigt decyduje się bowiem na wprowadzenie nowych elementów do muzyki Gas. Najpierw jest to marszowy rytm rodem z martial industrialu, skojarzony z progresywnymi klawiszami w „Narkopop 5”, a potem męski chór niczym z „Bogurodzicy”, osadzony na sprężystym pulsie deep techno w finałowym „Narkopop 10”. To bez wątpienia dwie najwspanialsze kompozycje w zestawie – uzupełnione niemal równie interesującymi wariacjami na temat grobowego dark ambientu w „Narkopop 8” i minimal music w „Narkopop 7”. Jest tu też najbardziej melodyjny utwór w historii projektu – wiedziony lirycznymi dźwiękami gitary i fortepianu „Narkopop 6”.

Mamy zatem na nowym albumie Gas wszystko to, co powinien zawierać idealny ciąg dalszych klasycznych płyt projektu – z jednej strony świadoma kontynuacja brzmienia i nastroju, a z drugiej wzbogacenie formuły o nowe środki wyrazu. Dlatego trudno sobie wyobrazić, że ktokolwiek z jego dawnych fanów będzie rozczarowany tą płytą. Wolfgang Voigt potwierdza swą wielką klasę kompozytorską – bo pomimo ogromnej presji czasu i oczekiwań stworzył kolejny wybitny album. Już same „Narkopop 5” i „Narkopop 10” to jedne z najlepszych nagrań, jakie udało mu się stworzyć w długoletniej działalności. Miejmy nadzieję, że prędzej czy później usłyszmy je w Polsce na żywo.

Kompakt 2017

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.wolfgang-voigt.com

www.kompakt-gas.bandcamp.com

Rekrutujemy! Dołącz do redakcji Nowamuzyka.pl

Chcesz pisać o muzyce? Napisz do nas! Rozpoczęliśmy rekrutację do naszego zespołu. Po prostu wyślij maila z przykładowym tekstem. Dowiedz się więcej tutaj »



Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. prince_percy

    nie tylko jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów, to chyba najwspanialszy powrót kogokolwiek skądkolwiek… i najbardziej potrzebny w dzisiejszym sztucznym plastikowym świecie. muzyka która mówi wszystko o dzisiejszych czasach nie używając ani słowa. Voigt znowu wygrał. ale jego zwycięstwo jest naszym zwycięstwem – póki powstają takie płyty jak NARKOPOP, nie wszystek umarliśmy… pozdro dla kumatych.