Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



hm505 – 505 Explorations

Wyciskacz potu.

Hakim Murphy zaczynał swą przygodę z muzyką elektroniczną jeszcze jako nastolatek, należąc w połowie lat 90. do jednej z tanecznych załóg, które zamaszyście wywijały nogami w chicagowskich klubach w takt nagrań serwowanych przez takich tuzów, jak Larry Heard czy Robert Armani. Nic więc dziwnego, że młody chłopak zapałał wielką miłością do najcięższych odmian house’u z Wietrznego Miasta, którymi w tamtym czasie wypełnione były po brzegi katalogi takich wytwórni, jak Relief, Cajual czy Dance Mania.

Kiedy dekadę później Murphy sam zaczął tworzyć muzykę, jego własne utwory w oczywisty sposób przypominały klasykę gatunku, przy której bawił się niegdyś w ciasnych i dusznych klubach. Aby je wydawać założył dwie własne tłocznie – Machining Dreams i Synapsis. To właśnie ich nakładem opublikował nie tylko niezliczoną ilość singli, ale również kilka albumów, firmowanych swym imieniem i nazwiskiem, jak również pseudonimem hm505. Do tej pory znane one były one wyłącznie najbardziej zagorzałym fanom klubowych rytmów z Chicago.

Sytuację tę zmienia pierwszy album Murphy’ego zrealizowany dla bardziej znanej wytwórni – Third Ear. Zawiera on dziewięć premierowych nagrań, objawiających w pełni twórczą metodę producenta. To klasyczny house z Chicago o typowo ekspresyjnym brzmieniu, wypracowanym na początku lat 90.  Jego podstawę stanowią sprężyste, raczej niespieszne bity, czasem uzupełniane jedynie mechanicznym klaskaniem („Lawndale”), cowbellowym stukaniem („Hilt’d”) czy szeleszczącymi hi-hatami („Memory Gland”).

Niosą one nakładające się na siebie kolejne warstwy syntezatorowych partii, układających się w gięte pochody basu („Camera Angle”), rozmyte akordy o sonicznym tonie („Late Night Deep”) lub popiskujące melodie rodem z dawnych soundtracków do filmów sci-fi („Undercurrent”). Nie brak tu również acidowych loopów, podanych w niemal industrialny sposób („Hilt’d”) czy szczątkowych wokaliz („Lawndale”). Wszystko to bucha dziką energią, przywołującą wspomnienie pierwocin klubowej elektroniki z końca lat 80., tworzonych w Chicago czy Detroit.

Ta prosta i bezpośrednia muzyka o analogowym brzmieniu zawsze miała swych zwolenników. Nie inaczej jest i dzisiaj – wszak pełnymi garściami czerpią z niej młodzi producenci z takich tłoczni, jak L.I.E.S. czy White Material. Nagrania realizowane przez Hakima Murphy’ego może nie są tak ciężkie i brutalne, ale dzięki temu z powodzeniem sprawdzają się na parkiecie. Nic w tym dziwnego – wszak ich twórca zaczynał jako footworkowy tancerz, w efekcie czego jego własna muzyczna twórczość jest od początku do końca podporządkowana parkietowej funkcjonalności.

Third Ear 2017

www.third-ear.net

www.facebook.com/pages/Third-Ear-Recordings/180900661963448

www.machiningdreams.net

www.facebook.com/hakimmurphy505

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.