jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.



Federico Durand

Federico Durand wyrasta na jednego z najciekawszych artystów w katalogu 12k.

Na początku ubiegłego roku Argentyńczyk dołączył płytą „A Través Del Espejo” (tutaj o niej pisałem) do wytwórni Taylora Deupree (Duran ma też na koncie kilka albumów wydanych przez inne labele).

Ambient Duranda rozpada się na wiele cząstek, a nawet przybiera formę dźwiękowego źdźbła delikatnie poruszanego przez ruch taśm (Roland Space Echo RE-201), przetworzonego brzmienia fortepianu, liry czy odgłosów zabawek. Bardzo minimalistyczna muzyka utkana z wielu warstw, choć nie dająca uczucia przesytu, nadmiaru. Z pewnością nie jest to barokowy ambient.

Tegoroczny longplay „La Niña Junco” (21.04.2017 | 12k) został stworzony przy jeszcze bardziej ograniczonych środkach. Warto podkreślić miejsce powstawania nagrań, a miało to miejsce w małym miasteczku La Cumbre położonym w centralnej, górskiej części Argentyny. Po drugie, Durand wykorzystał tylko jeden syntezator Crumar Performer i wspomniany Roland Space Echo RE-201. Crumar był jego pierwszym syntezatorem zakupionym wiele lat temu, a potem oddał go przyjacielowi. Artysta wspomina też z ogromnym sentymentem oscylator, jaki posiada ten instrument: prosty, ale za to pięknie brzmiący. Na czas nagrywania „La Niña Junco” Durand pożyczył od przyjaciela ten syntezator, by cofnąć się myślami do swego rodzinnego domu.

Jeżeli szukacie czterdziestu minut, przy których chcielibyście naprawdę odpocząć oraz posłuchać znakomicie zrobionej muzyki, a przy tym „owinąć się” ciepłymi dźwiękami – dającymi dużo dobrych emocji oraz bezpieczeństwa (ale bez skojarzeń z kiczem, pt. „kraina szczęścia”), to „La Niña Junco” jest idealną propozycją.

Strona Bandcamp artysty »Strona 12k »Profil na Facebooku »

fot. Lucía Mancilla Prieto

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.