Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

SALK – Matronika

Selkie & Lighthouse Keepers, bo tak brzmi Ich pełna nazwa, to czteroosobowa grupa artystyczna i trzyosobowy zespół w jednym.

21 kwietnia 2017 oficjalnie zaprezentowali swój pierwszy album. Kazali czekać na niego dość długo, bo pierwszy singiel pojawił się w sieci 23 marca 2016. Również w 2016 roku, SALK zaprezentowali się w ramach Debiutów na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu ze swoim singlem – „Matroniką”. Trzynaście miesięcy wypatrywałem całości płyty, choć po kawałku odsłaniali tajemnice swojej „głębinowej perełki”. Swoją muzykę określają jako Electronic Dinosaur / Dream Pop Fish / Alternative Sadness. Wszystko jasne jak na dnie oceanu.

Premiera płyty odbyła się w Krakowie, w klubie Szpitalna 1. W jej trakcie wyświetlane animacje pomagały publiczności wejść w świat SALK (a to naprawdę nie było trudne). Kilkuminutowe upadki z chmur, hipnotyzujące geometryczne wzory oraz obrazy łamiących się jak zapałki drzew wyrażały obawy i uczucia grupy. Uprzedzali przed premierą, że będzie smutno, i jest.

„Matronika” sączy smutek. Nie taki infantylny, który wypłakuje sobie oczy i krzyczy jaki świat jest zły. Wkrada się podstępnie, samplami kropel, delikatnym akompaniamentem klawiszy, pomrukami gitarą basową. Otwierają cię słuchaczu po kawałku, bez większego trudu zamazują dystans między SALK a Tobą, nawet jeśli słyszycie się po raz pierwszy. W utworze „Alien” przyznają wprost, że leżą w twojej piwnicy, żeby zakończyć „Latarnika” stwierdzeniem, że „ciągnie na dno”. Nie jest to jednak dno rozpaczy, a przytulny dom Matronica Holboella, która żyje 4400 metrów poniżej tafli oceanu. Czy nie chcą przypadkiem, obudzić płytą tego, co każdy gdzieś w sobie głęboko chowa?

Sięgają po inspirację mitologiami („Mojry”, „Dizonaur”), naturą („Matronika”, „Taiga”) oraz wydawałoby się codziennymi wydarzeniami („Sen Zofii”). Snują marzenia („Dziecinada”), które czasem ma każdy, kto zatrzyma się na chwilę w miejscu, i spojrzy na siebie z dystansu. Dotykają najbliższych relacji („Kołysanka dla Dwóch Matek”) zachowując przy tym lekkość i delikatność.

Album, jako całość, sięga po elektroniczne brzmienia które popełnił Mateusz Sarapata, nadający tło podróżom po dnie oceanu, idealnych burzach, tajdze, i w końcu snach. Dźwiękami gitary basowej muska nas Michał „Mamut” Sarapata, na płycie odpowiedzialny również za produkcję. Marcela Rybska skomponowała muzykę i wyśpiewała ten smutek. Za przezabawną i przemyślaną komunikację z fanami na fanpage’u, odpowiedzialny jest Kamil Kwidziński. To w jednej osobie menadżer, autor większości tekstów i pełnoprawny członek formacji. Na płycie, w utworze „Perfect Storm” usłyszymy gościnnie zespół Lor. Minimalistyczną okładkę zaprojektował Jędrzej Guzik a ilustracje wewnątrz albumu urzeczywistniła Dorota Tylka.

SALK to raczej organizm niż zespół, „Matronika” to raczej wytrych naszych miękkich smutków i emocji niż zwykła płyta. Sporo tu smutku, sporo nadziei i masa ciepła jak na dno oceanu.

NEXTPOP Songwriters’ Labe

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze