Konieczność – Free Jazz
Jarek Szczęsny:

Zasłużony relaks.

Wolfman – Mark My World Remix EP
Łukasz Komła:

Wariacje na temat jednego utworu zawiniętego w formę remiksów? Najnowsza EP-ka duetu Wolfman spełnia te wymogi.

Aïsha Devi – DNA Feelings
Kasia Jaroch:

Poprzez medytację i terapię dźwiękową, szwajcarska producentka wkracza do świata muzyki. Najlepszego z możliwych światów.

Dwugłos: Jan Jelinek – Zwischen
Redakcja:

Ciekawy eksperyment czy czcza gadanina? Jarek Szczęsny i Maciej Kaczmarski o nowej płycie Jana Jelinka.

Jan Jelinek - Zwischen
Skee Mask – Compro
Paweł Gzyl:

Panorama brytyjskich brzmień sprzed dwóch dekad.

Nur Jaber – If Only – A State Of Peace
Paweł Gzyl:

Mistyka z Bliskiego Wschodu.

Tourist Kid – Crude Tracer
Ania Pietrzak:

Uroki chwilowej niedoskonałości.

Ben McElroy – The Word Cricket Made Her Happy
Jarek Szczęsny:

Folk z dronami.

Wajatta – Casual High Technology
Paweł Gzyl:

House’owy stand-up

Various Artists – Pleasure Instruments
Paweł Gzyl:

Sado-maso techno.

Paide & Fischerle presents Doubts 2
Jarek Szczęsny:

Zabawy z footworkiem.

TWINS – That Which Is Not Said
Mateusz Piżyński:

Synth-popowe new romantic.

Chaos Echœs with Mats Gustafsson – Sustain
Jarek Szczęsny:

Niedługie szaleństwo.

Oliver Way – From The Shadows
Paweł Gzyl:

Londyński koktajl.



Loess – Pocosin

Opowieści z mchu i paproci.

Tu, gdzie teraz jestem, rytm życia wyznacza natura. Nad ranem trzeba nakarmić kozy, owce i kury. Te pierwsze muszą być czasem wydojone, te ostatnie – jeśli mają dobry humor – dają jajka. W ogrodzie rosną ziemniaki, kalafiory, sałata, ale też drzewka pomarańczowe, brzoskwinie i truskawki. Rośliny podlewa się wczesnym rankiem lub popołudniami, bo tutejsze temperatury powodują szybkie parowanie wody. Za dnia wypieka się chleb i gotuje zupy. Można kupić od sąsiada wiejski ser na kozim mleku, można wymienić marchew na pomidory. Z tarasu rozpościera się widok na stoki gór, bezkresny ocean i portowe miasto, które nocami nieśmiało migocze. Niebo jest tu gwiaździste, wolne od zanieczyszczenia świetlnego.

W pewien sposób „Pocosin” stanowi idealną ścieżkę dźwiękową do tego miejsca, położonego prawie 1000 metrów n.p.m. Tytuł trzeciej (i pierwszej od 11 lat!) płyty filadelfijskiego duetu oznacza rodzaj mokradeł. Nazwy utworów nawiązują do królestwa zwierząt – ptaków, ryb i wodnych ssaków. A sam „Loess” to nic innego jak poczciwy less. Skojarzenia z naturą nasuwają się więc same. Jest w tej muzyce coś bardzo organicznego – nawet jeśli to elektronika określana niefortunnym mianem IDM-u. Leniwie sączące się, chrupiąco-klikające rytmy, tęskne syntezatorowe melodie, rozległe ambientowe podkłady, kleiste basy – wszystko jakby w zwolnionym tempie. Bardzo nastrojowe, bardzo melancholijne.

Siła tej przepięknej płyty tkwi w onirycznej atmosferze, w niuansach i subtelnościach wypełniających miejsca pomiędzy stukającymi beatami i przepastnymi pejzażami dźwiękowymi. Nie ma tu oglądania się na modę – Clay Emerson i Ian Pullman zbliżyli się do pełnej zadumy, nieco staroświeckiej stylistyki Boards of Canada, Arovane i Nautilisa (znakomita płyta „Are You An Axolotl” z 2002 r.) – i to właśnie do wielbicieli tych projektów skierowana jest zawartość „Pocosin”. Mówiąc krótko: muzyka dla androidów, które marzą o elektrycznych owcach.

n5MD | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze