MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Cid Rim – Material
Krystian Zakrzewski:

Per(c)fect!

Loess – Pocosin

Opowieści z mchu i paproci.

Tu, gdzie teraz jestem, rytm życia wyznacza natura. Nad ranem trzeba nakarmić kozy, owce i kury. Te pierwsze muszą być czasem wydojone, te ostatnie – jeśli mają dobry humor – dają jajka. W ogrodzie rosną ziemniaki, kalafiory, sałata, ale też drzewka pomarańczowe, brzoskwinie i truskawki. Rośliny podlewa się wczesnym rankiem lub popołudniami, bo tutejsze temperatury powodują szybkie parowanie wody. Za dnia wypieka się chleb i gotuje zupy. Można kupić od sąsiada wiejski ser na kozim mleku, można wymienić marchew na pomidory. Z tarasu rozpościera się widok na stoki gór, bezkresny ocean i portowe miasto, które nocami nieśmiało migocze. Niebo jest tu gwiaździste, wolne od zanieczyszczenia świetlnego.

W pewien sposób „Pocosin” stanowi idealną ścieżkę dźwiękową do tego miejsca, położonego prawie 1000 metrów n.p.m. Tytuł trzeciej (i pierwszej od 11 lat!) płyty filadelfijskiego duetu oznacza rodzaj mokradeł. Nazwy utworów nawiązują do królestwa zwierząt – ptaków, ryb i wodnych ssaków. A sam „Loess” to nic innego jak poczciwy less. Skojarzenia z naturą nasuwają się więc same. Jest w tej muzyce coś bardzo organicznego – nawet jeśli to elektronika określana niefortunnym mianem IDM-u. Leniwie sączące się, chrupiąco-klikające rytmy, tęskne syntezatorowe melodie, rozległe ambientowe podkłady, kleiste basy – wszystko jakby w zwolnionym tempie. Bardzo nastrojowe, bardzo melancholijne.

Siła tej przepięknej płyty tkwi w onirycznej atmosferze, w niuansach i subtelnościach wypełniających miejsca pomiędzy stukającymi beatami i przepastnymi pejzażami dźwiękowymi. Nie ma tu oglądania się na modę – Clay Emerson i Ian Pullman zbliżyli się do pełnej zadumy, nieco staroświeckiej stylistyki Boards of Canada, Arovane i Nautilisa (znakomita płyta „Are You An Axolotl” z 2002 r.) – i to właśnie do wielbicieli tych projektów skierowana jest zawartość „Pocosin”. Mówiąc krótko: muzyka dla androidów, które marzą o elektrycznych owcach.

n5MD | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze