MONOH – MONOH
Łukasz Komła:

W oparach myśli.

ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.



Sampha – Process

I znów miło się zrobiło w środku muzycznej sceny.

Mogliście się na niego natknąć słuchając płyt Drake`a, Solange lub SBTRKT. Powoli, acz konsekwentnie, budujący swoją pozycję w końcu zadebiutował. Dzisiejszym bohaterem „Warto posłuchać” jest Sampha. Jego płyta „Process” wyszła w tym roku nakładem Young Turks. Ten album wypełnia ideę tego wydawcy tj. łączenie wielu stylów muzycznych, aby były czytelne dla jak największej ilości słuchaczy. Jakość muzyki na tym nie traci.

Powyższy utwór „Blood on me” zbudowany jest wedle współczesnych prawideł tak, aby trafił zarówno do Trójki jak i na jakieś alternatywne prywatki (czy ktoś jeszcze używa tego słowa?). Muzyka z tej płyty z pewnością zasługuje na (pozytywne) miano komunikatywnej. Nikomu krzywda się nie stanie. Prostota zastosowanych rozwiązań stanowi tu o sile. Sampha posługuje się głosem w sposób zróżnicowany. Bywa, że wchodzi na rejony falsetu. To pokazuje możliwości wokalne. Na albumie znalazło się miejsce dla melancholii.

Spokojne i stonowane utwory mogą być pochodną tego, że w 2015 zmarła matka artysty. Tę emocjonalność da się wyczuć na płycie. Zdecydowanie warto posłuchać „Process”, bo takie nieprzeładowane płyty, pozbawione taniego blichtru są cennymi okazami. To okazja, aby się przekonać, że aby zaistnieć lub się odróżnić nie trzeba krzyku ani błyszczących sztuczek.

Sampha „Process”, Young Turks 2017

Strona artysty

FB

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. zuza

    Beznadziejna recenzja. Język na poziomie gimnazjalisty – całkowicie niespójny tekst. Same wyświechtane ogólniki pasujące do byle jakiej płyty pierwszego lepszego wykonawcy.