The Chemical Brothers – No Geography
Jarek Szczęsny:

Wszystkie znane chwyty.

Kucz/Bilińska – Kucz/Bilińska
Jarek Szczęsny:

To nie jest płyta na dzisiejsze czasy.

Logos – Imperial Flood
Paweł Gzyl:

Sielski krajobraz wschodniej Anglii przełożony na awangardowy grime.

Alberich – Quantized Angel
Paweł Gzyl:

Suma wszystkich przemian.

Amnesia Scanner And Bill Kouligas – Lexachast
Jarek Szczęsny:

Taniec z kaktusem.

HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.



Drew McDowall – Unnatural Channel

Dźwiękowy odpowiednik deprywacji snu.

Ten szkocki wykonawca wyrobił sobie niewątpliwą renomę w muzycznym podziemiu, gdzie uznawany jest za legendę – głównie dzięki członkostwu w grupach Psychic TV i Coil. Z tą drugą formacją zrealizował płyty zaliczane do jej największych osiągnięć, m.in. „Worship The Glitch” (jako ELpH vs. Coil, 1995), „A Thousand Lights in a Darkened Room” (jako Black Light District, 1996), „Time Machines” (1998), „Astral Disaster” (1999) i „Musick to Play in the Dark Vol. 1” (2000). Na własne konto nagrał kilka utworów pod szyldem Screwtape oraz dwa większe wypusty pod własnym nazwiskiem: „Collapse” i „Haecceity Deluge” (obydwa z 2015).

Notowania McDowalla zapewne dodatkowo wzrosną za sprawą świeżo wydanego albumu „Unnatural Channel”. To tylko 35 minut i 35 sekund muzyki, ale jej intensywnością można by obdzielić kilka innych płyt. Fani wspomnianych formacji, z którymi Szkot był związany, z pewnością znajdą tu wiele dla siebie. Złowróżbne pomruki, nisko zawieszone drone’y, brutalne pchnięcia industrialnego hałasu, przeszywające dark-ambientowe tła, potraktowane pogłosem łoskoty, strzępy (nie)ludzkich głosów, zamglone dźwięki jakby dobiegające z innego pomieszczenia (albo raczej z innego świata) oraz atmosfera rodem z rytuałów panicznych Alejandro Jodorowsky’ego.

„This is what it’s like – sleep deprived”, szepcze kobiecy głos w jednym z utworów. I taki właśnie jest „Unnatural Channel”. Komu niestraszne tego rodzaju eksperymenty, niech czym prędzej sięgnie po ten niezwykły album będący chlubną kontynuacją Coilowej tradycji.

Dais Records | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.