Kompozyt – Hybridism
Jarek Szczęsny:

Rozbudzić może uśpione pokłady filozoficznej głębi.

New Rome (Tomasz Bednarczyk) – New Rome
Ania Pietrzak:

Nowe oblicze wrocławskiego producenta.

Catnapp – Break
Paweł Gzyl:

Basowe piosenki.

Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.



Drew McDowall – Unnatural Channel

Dźwiękowy odpowiednik deprywacji snu.

Ten szkocki wykonawca wyrobił sobie niewątpliwą renomę w muzycznym podziemiu, gdzie uznawany jest za legendę – głównie dzięki członkostwu w grupach Psychic TV i Coil. Z tą drugą formacją zrealizował płyty zaliczane do jej największych osiągnięć, m.in. „Worship The Glitch” (jako ELpH vs. Coil, 1995), „A Thousand Lights in a Darkened Room” (jako Black Light District, 1996), „Time Machines” (1998), „Astral Disaster” (1999) i „Musick to Play in the Dark Vol. 1” (2000). Na własne konto nagrał kilka utworów pod szyldem Screwtape oraz dwa większe wypusty pod własnym nazwiskiem: „Collapse” i „Haecceity Deluge” (obydwa z 2015).

Notowania McDowalla zapewne dodatkowo wzrosną za sprawą świeżo wydanego albumu „Unnatural Channel”. To tylko 35 minut i 35 sekund muzyki, ale jej intensywnością można by obdzielić kilka innych płyt. Fani wspomnianych formacji, z którymi Szkot był związany, z pewnością znajdą tu wiele dla siebie. Złowróżbne pomruki, nisko zawieszone drone’y, brutalne pchnięcia industrialnego hałasu, przeszywające dark-ambientowe tła, potraktowane pogłosem łoskoty, strzępy (nie)ludzkich głosów, zamglone dźwięki jakby dobiegające z innego pomieszczenia (albo raczej z innego świata) oraz atmosfera rodem z rytuałów panicznych Alejandro Jodorowsky’ego.

„This is what it’s like – sleep deprived”, szepcze kobiecy głos w jednym z utworów. I taki właśnie jest „Unnatural Channel”. Komu niestraszne tego rodzaju eksperymenty, niech czym prędzej sięgnie po ten niezwykły album będący chlubną kontynuacją Coilowej tradycji.

Dais Records | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.