The New Law – A Bull in the Woods
Mateusz Piżyński:

Trip hop Anno Domini 2018 po raz pierwszy!

Radius – Obsolete Machine
Paweł Gzyl:

Echospace – punkt zero.

Cari Lekebusch & Nima Khak – Lost Prophet
Krystian Zakrzewski:

Kosmici w piramidzie.

Boston 168 – Phenomena Part 2 EP
Krystian Zakrzewski:

Boston? Zawsze bon ton.

Various Artists – ePM Selected Vol. 5
Paweł Gzyl:

Gotowy zestaw na karnawałową imprezę.

Vito Gatto – Wood And Meat EP
Ania Pietrzak:

Instrumentalno – elektroniczne DNA eksperymentu.

Alessandro Cortini – Avanti
Jarek Szczęsny:

Włoska nostalgia.

Fisherboyz – Riverside EP
Paweł Gzyl:

Nieoczywiste kontrasty.

Erlend Apneseth Trio – Åra
Łukasz Komła:

Przyszłość w tradycji.

Intrusion – Among The Stars
Paweł Gzyl:

Medytacyjne ćwiczenie z percepcją.

Buck – Altra Forma EP
Krystian Zakrzewski:

Podwodne historie.

Robert Logan – Sculptor Galaxy
Maciej Kaczmarski:

Kosmiczny rzeźbiarz.

RX-101 – Transmission
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalne wspomnienia z przeszłości.

Obsequies – Organn EP
Krystian Zakrzewski:

Migotanie.

Drew McDowall – Unnatural Channel

Dźwiękowy odpowiednik deprywacji snu.

Ten szkocki wykonawca wyrobił sobie niewątpliwą renomę w muzycznym podziemiu, gdzie uznawany jest za legendę – głównie dzięki członkostwu w grupach Psychic TV i Coil. Z tą drugą formacją zrealizował płyty zaliczane do jej największych osiągnięć, m.in. „Worship The Glitch” (jako ELpH vs. Coil, 1995), „A Thousand Lights in a Darkened Room” (jako Black Light District, 1996), „Time Machines” (1998), „Astral Disaster” (1999) i „Musick to Play in the Dark Vol. 1” (2000). Na własne konto nagrał kilka utworów pod szyldem Screwtape oraz dwa większe wypusty pod własnym nazwiskiem: „Collapse” i „Haecceity Deluge” (obydwa z 2015).

Notowania McDowalla zapewne dodatkowo wzrosną za sprawą świeżo wydanego albumu „Unnatural Channel”. To tylko 35 minut i 35 sekund muzyki, ale jej intensywnością można by obdzielić kilka innych płyt. Fani wspomnianych formacji, z którymi Szkot był związany, z pewnością znajdą tu wiele dla siebie. Złowróżbne pomruki, nisko zawieszone drone’y, brutalne pchnięcia industrialnego hałasu, przeszywające dark-ambientowe tła, potraktowane pogłosem łoskoty, strzępy (nie)ludzkich głosów, zamglone dźwięki jakby dobiegające z innego pomieszczenia (albo raczej z innego świata) oraz atmosfera rodem z rytuałów panicznych Alejandro Jodorowsky’ego.

„This is what it’s like – sleep deprived”, szepcze kobiecy głos w jednym z utworów. I taki właśnie jest „Unnatural Channel”. Komu niestraszne tego rodzaju eksperymenty, niech czym prędzej sięgnie po ten niezwykły album będący chlubną kontynuacją Coilowej tradycji.

Dais Records | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze