Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Patrick Zigon – Due To Fog

Muzyka otulona miękką mgłą.

Niemiecka scena klubowa to nie tylko Berlin czy Kolonia. Na początku lat 90. tym, którzy mieszkali na południu kraju bliżej było do Zurychu, gdzie również organizowano pierwsze rave’y. I to właśnie tam Patrick Zigon po raz poznał techno i trance. Mieszkając nad jeziorem Constance miał jednak więcej do czynienia z sielskim pejzażem niż z wielkomiejskim zgiełkiem. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczął tworzyć własną wersję tanecznej elektroniki, miała ona bardziej melodyjny i przestrzenny charakter.

W ciągu piętnastu lat działalności niemiecki producent wyrobił sobie dobrą markę na scenie klubowej. Działając z dala od undergroundu, zasilał swymi kolejnymi nagraniami dla Puzzle Trax czy Tanzbar Musik otwarte na szerszą publiczność kluby i festiwale. W końcu powołał własną wytwórnię – i to właśnie Biotop umożliwia mu dziś spokojną działalność, bez zważania na zmieniające się na elektronicznym rynku trendy. Dowodem tego jego album „Due To Fog”, dedykowany tytułowej mgle, tej sztucznej, z klubów w Zurychu, jak i tej prawdziwej, znad jeziora Constance.

Dziesięć nagrań z zestawu to różne odmiany lekkiego techno. Zigon lubi klasyczny tech-house o wyrazistych melodiach i łagodnym brzmieniu, jaki modny był na początku minionej dekady („Vajinashun”), ale z powodzeniem potrafi zabarwić tę muzykę na bardziej dubową modłę („Ich See”), czy nadać jej niemal trance’ową moc („Parallelwelt”). Słychać tu także nastrojowe granie, kojarzące się z nocnymi wycieczkami po Detroit („Lopov Leti”) czy oniryczną wersją łagodnego electro („Nebelkind”). Stosunkowe najmniej ciekawie wypadają najcięższe, nieco niezgrabne utwory w stylu mocnego techno („Absurdistan”).

Nie jest to oczywiście w żaden sposób odkrywcza muzyka. Tego rodzaju granie funkcjonuje na klubowej scenie od początków minionej dekady. Dzisiaj nie ma go już więc za wiele – i w natłoku wszelkiej maści twardych bitów i przemysłowych efektów, robi zaskakująco przyjemne wrażenie. Słucha się bowiem tego niezwykle lekko, a i na tanecznym parkiecie sprawdzi się bez zarzutu. Nie ma więc co czepiać się Patricka Zigona, że omija elektroniczną awangardę szerokim łukiem. Czasem trzeba przecież pozwolić sobie na odrobinę czegoś bezpretensjonalnego.

Biotop 2017

www.biotop-label.net

www.facebook.com/biotoplabel

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze