Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.

Mchy i Porosty – The Dead Pterodactyl
Mateusz Piżyński:

Techno na strychu.

Nkisi – 7 Directions
Jarek Szczęsny:

Kosmos można stracić z oczu.

Robert Farrugia ‎– Adrift
Mateusz Piżyński:

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?

Passarani – W.O.W.
Paweł Gzyl:

Rzym-Detroit-Chicago-Sheffield.



Patrick Zigon – Due To Fog

Muzyka otulona miękką mgłą.

Niemiecka scena klubowa to nie tylko Berlin czy Kolonia. Na początku lat 90. tym, którzy mieszkali na południu kraju bliżej było do Zurychu, gdzie również organizowano pierwsze rave’y. I to właśnie tam Patrick Zigon po raz poznał techno i trance. Mieszkając nad jeziorem Constance miał jednak więcej do czynienia z sielskim pejzażem niż z wielkomiejskim zgiełkiem. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczął tworzyć własną wersję tanecznej elektroniki, miała ona bardziej melodyjny i przestrzenny charakter.

W ciągu piętnastu lat działalności niemiecki producent wyrobił sobie dobrą markę na scenie klubowej. Działając z dala od undergroundu, zasilał swymi kolejnymi nagraniami dla Puzzle Trax czy Tanzbar Musik otwarte na szerszą publiczność kluby i festiwale. W końcu powołał własną wytwórnię – i to właśnie Biotop umożliwia mu dziś spokojną działalność, bez zważania na zmieniające się na elektronicznym rynku trendy. Dowodem tego jego album „Due To Fog”, dedykowany tytułowej mgle, tej sztucznej, z klubów w Zurychu, jak i tej prawdziwej, znad jeziora Constance.

Dziesięć nagrań z zestawu to różne odmiany lekkiego techno. Zigon lubi klasyczny tech-house o wyrazistych melodiach i łagodnym brzmieniu, jaki modny był na początku minionej dekady („Vajinashun”), ale z powodzeniem potrafi zabarwić tę muzykę na bardziej dubową modłę („Ich See”), czy nadać jej niemal trance’ową moc („Parallelwelt”). Słychać tu także nastrojowe granie, kojarzące się z nocnymi wycieczkami po Detroit („Lopov Leti”) czy oniryczną wersją łagodnego electro („Nebelkind”). Stosunkowe najmniej ciekawie wypadają najcięższe, nieco niezgrabne utwory w stylu mocnego techno („Absurdistan”).

Nie jest to oczywiście w żaden sposób odkrywcza muzyka. Tego rodzaju granie funkcjonuje na klubowej scenie od początków minionej dekady. Dzisiaj nie ma go już więc za wiele – i w natłoku wszelkiej maści twardych bitów i przemysłowych efektów, robi zaskakująco przyjemne wrażenie. Słucha się bowiem tego niezwykle lekko, a i na tanecznym parkiecie sprawdzi się bez zarzutu. Nie ma więc co czepiać się Patricka Zigona, że omija elektroniczną awangardę szerokim łukiem. Czasem trzeba przecież pozwolić sobie na odrobinę czegoś bezpretensjonalnego.

Biotop 2017

www.biotop-label.net

www.facebook.com/biotoplabel

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze