Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Chryste Panie – Chryste Panie

Nowy kwartet, pierwsza płyta, spore zaskoczenie, trzeba to mieć!

Kołobrzeski label Plaża Zachodnia coraz mocniej zaznacza swoją obecność na mapie polskiego niezalu, wydając bardzo ciekawe płyty (ostatnio też kasety) na styku muzyki improwizowanej, elektronicznej (ambient, noise), free jazzowej czy post-rockowej. W ubiegłym roku ich nakładem ukazał się album duetu Radar (Krzysztof Topolski, Robert Skrzyński). Warto też zwrócić uwagę na tegoroczną taśmę projektu Wolne Pokoje.

Debiutancki krążek zespołu Chryste Panie, tworzonego przez Wojtka Kurka (perkusja), Michała Małotę (saksofon tenorowy), Aleksandra Żurowskiego (syntezator) i Michała Stawarza (baraban), jak dla mnie wskoczył do czołówki, jeśli chodzi o najważniejsze polskie wydawnictwa tego roku. Trudno ich muzykę umiejscowić w konkretnych ramach gatunkowych, a z drugiej strony – nazwać ją nic niemówiącym hasłem „szeroko rozumianej muzyki eksperymentalnej” byłoby okropnym uproszczeniem, skrótem prowadzącym donikąd.

Chyba najczęściej tu do głosu dochodzą saksofonowe sola Małoty i znakomita sekcja rytmiczna Kurek-Stawarz – ten drugi muzyk gra na ludowym instrumencie (bębnie). Nie powiem, że analogowe syntezatory Żurowskiego odstają czy przeszkadzają reszcie. Nic z tych rzeczy. Pojawiają się tam gdzie trzeba, a nawet czasem wypływa z nich afrykańska liryka z okolic Hailu Mergia („Przejście”).

Na przykład w utworze „Zejście” nie jest łatwo zlokalizować źródło wytworzonego transu, choć szumiące grzechotki i głębia barabanu nadają szamańskiego wyrazu, ale sytuację zmienia świetnie wkomponowany syntezator. Brzmienie, frazowanie saksofonu Małoty skojarzyło mi się także z tym, co zaproponował Maciej Zwierzchowski na ubiegłorocznej płycie grupy Niechęć. Szukając w przeszłości wzorców stylu gry Małoty to postawiłbym na saksofon tenorowy Jana Garbarka z okresu (lata 70.), kiedy współpracował m.in. z Keithem Jarrettem. Dzikości nagraniom Chryste Panie dodają również okrzyki muzyków – spontaniczne, bez konkretnych słów, ale naładowane energią. Ostatnio powracający do łask yass znalazł też swoje odbicie w twórczości kwartetu. W tym roku doczekaliśmy się doskonałej reanimacji yassu od Nagrobków, na ich kapitalnym albumie „Granit”. Z kolei rytualna motoryka CP wyraźnie wydrapuje w kompozycjach „Przyjście” i „Pójście” napis „krautrock”.

Chciałoby się powiedzieć, Chryste Panie, zsyłaj nam na więcej takich płyt i artystów. I nie zapomnij uwrażliwiać Ziemian.

12.05.2017 | Plaża Zachodnia

 

Strona Facebook Chryste Panie »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. KrlerEkler

    Eleganckie.